Monza nie zawiodła kibiców. Mimo dużych obaw dotyczących odzyskiwania energii szybka pętla zapewniała ogrom emocji kibicom, a na mecie najszczęśliwszy okazał się Kimi Antonelli, który po starcie z końca stawki zdołał wygrać domową rundę mistrzostw świata i tym samym powiększyć swoją przewagę nad George'em Russellem w klasyfikacji generalnej. Na podium obok młodego Włocha stanęli jego zespołowy kolega oraz Max Verstappen.
Po sensacyjnym zwycięstwie Pierre'a Gasly'ego w sobotniej czasówce Grand Prix Włoch rozgrywane na torze Monza, często określanym, z racji swojej charakterystyki, jako Świątynią Prędkości, niedzielny wyścig zapowiadał się wyjątkowo ekscytująco. Francuz niespodziewanie wyrwał pole position z rąk George'a Russella, który po sobotnich zmaganiach sugerował, że to Max Verstappen popsuł mu finałowe okrążenie w Q3.
Ustawienie na polach startowych musiało jednak zostać jeszcze dostosowane, gdyż aż czterech kierowców otrzymało kary przesunięcia na polach startowych. Od samego początku weekendu o starcie z końca stawki dobrze wiedział Kimi Antonelli, w którego aucie Mercedes jeszcze przed treningami wymienił układ napędowy.
W trakcie weekendu do Włocha dołączyli Liam Lawson i Alex Albon, a Oscar Piastri po czasówce otrzymał karę przesunięcia o trzy pola za blokowanie rywala.
Przed samym wyścigiem FIA poinformowała o złamaniu zasad parku zamkniętego w bolidzie Liama Lawsona i dodatkowo Fernando Alonso. W pierwszym wypadku zespół Racing Bulls zmienił ustawienia tylnego skrzydła bez zgody delegata technicznego, a w drugim doszło do nieautoryzowanej zmiany jednostki napędowej. W obu wypadkach kierowcy musieli przystąpić więc do wyścigu z alei serwisowej.
Warunki pogodowe przez cały weekend dopisywały przede wszystkim kibicom. Upał mocno przekraczający 30 stopni Celsjusza sprawił, że FIA przed rozpoczęciem zmagań na Monzy ogłosiła zagrożenie upałem. W niedzielne popołudnie było również słonecznie. Temperatura powietrza wynosiła 32 stopnie Celsjusza, a nawierzchnia toru rozgrzana była do 56 kresek.
Wyścig na torze Monza to przede wszystkim domowa runda Ferrari, a Scuderia w tym roku postanowiła upamiętnić na niej sukcesy Michaela Schumachera. Oprócz zmienionych barw na torze pojawiły się bolidy, w których legendarny Niemiec rozpoczynał i kończył przygodę z włoskim zespołem. F310 w sobotę poprowadził Rubens Barrichello, a przed niedzielnym wyścigiem w F2002 pojawił się sam Sebastian Vettel, który często określany był mianem następcy 7-krotnego mistrza świata.
Jeżeli chodzi o strategię, firma Pirelli przed wyścigiem nie spodziewała się zbyt skomplikowanych przejazdów. W każdym symulowanym przypadku najszybszym sposobem na pokonanie dystansu wyścigu miała być jazda na jeden pit stop, ale stało się nieco inaczej za sprawą incydentów.
Zespoły mocno zróżnicowały strategie doboru opon przed wyścigiem, stawiając na każdą możliwą mieszankę. Pierre Gasly i George Russell ruszali na pośredniej oponie, a za nimi kierowcy Ferrari i Max Verstappen postawili na miękką. W czołowej dziesiątce na miękką zdecydował się jeszcze tylko Gabriel Bortoleto.
W stawce nie zabrakło też wyboru twardej opony. Na takową zdecydowali się ruszający z tyłu Tsunoda, Antonelli i Alonso.
Gdy zgasły czerwone światła Pierre Gasly ruszył pewnie utrzymując pozycję przed George'em Russellem. Do małego dramatu doszło za to w obozie Ferrari. Lewis Hamilton ostro rywalizował z Charlesem Leclerkiem na dojedzie do pierwszej szykany. Znajdujący się po wewnętrznej Brytyjczyk został bezpardonowo wypchnięty przez zespołowego kolegę i ostatecznie na wyjściu z szykany stracił mnóstwo pozycji, spadając na 10. miejsce.
Na początku drugiego okrążenia prowadzący Gasly w pierwszej szykanie stracił dwie pozycje na rzecz Russella i Leclerca przy czym przed drugą szykaną udało mu się odzyskać pozycję straconą na rzecz Monakijczyka.
Kilka chwil później doszło do kolejnego dramatu w Ferrari. Charles Leclerc pokonując Parabolicę stracił panowanie nad autem i wyleciał na bandy. Szczęśliwie kierowca opuścił wrak auta o własnych siłach, a na torze pojawiła się czerwona flaga.
Po naprawieniu mocno uszkodzonych band FIA zdecydowała o wznowieniu rywalizacji z pól startowych. Jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji z centrum medycznego na torze napłynęły pozytywne wieści na temat stanu zdrowia zawodnika Ferrari. Mimo iż kierowca samodzielnie opuścił kokpit, przez pewien czas wydawał się bowiem nieco zdezorientowany, oczekując na przybycie samochodu medycznego.
Gdy kierowcy zaczęli opuszczać aleję serwisowa okazało się, że wszyscy zdecydowali się wykorzystać przerwę do założenia nowych opon. W użyciu były głównie pośrednie i twarde, ale na miękkie postawili Alonso i Perez.
Do drugiego startu w pierwszym rzędzie nastąpiła zamiana miejsc. To Russell ruszał przed Gasly'm, a za ich plecami znaleźli się Verstappen, Colapinto, Piastri i Norris. Lewis Hamilton, jako jedyny broniący już barw Ferrari na domowym torze, wznawiał rywalizację z ósmego pola. Zanim jednak do tego doszło, procedura startowa została przerwana, a kierowcy wykonali jeszcze jedno okrążenie formujące. Winowajcą okazał się Yuki Tsunoda, który źle ustawił swój bolid na polach startowych, a przesłuchanie w tej sprawie sędziowie zaplanowali dopiero po wyścigu.
Świetnie restart wykorzystał Franco Colapinto, który wyszedł przed Verstappena, oraz Hamilton, który wyprzedził obu kierowców McLarena i awansował na piąte miejsce. Argentyńczyk z kolei stracił pozycję na rzecz Holendra przed drugą szykaną, aby na wyjściu z drugiego Lesmo popełnić błąd, wypaść z toru i spać na tył stawki. O odzyskanie swojego miejsca z Hamiltonem dzielnie walczył Piastri. Obaj panowanie kilka razy wymieniali się skutecznymi atakami, ale ostatecznie lepszy okazał się 7-krotny mistrz świata.
Rewelacyjnie restart wykorzystał też Kimi Antonelli, który błyskawicznie awansował na 6. miejsce. Lewis Hamilton na 10. okrążeniu w pierwszej szykanie wypchnął Gasly'ego z czołowej trójki i zaczął gonić, jadącego przed nim Verstappena.
Dwa okrążenia później sytuacja przybrała nieco inny obrót. Hamilton stracił pozycję na rzecz Piastriego i Antonellego, podczas gdy Max Verstappen skutecznie zaatakował Russella i wyszedł po raz pierwszy w tym wyścigu na prowadzenie. Brytyjczyk broniący barw Scuderii chwilę później stracił też miejsce na rzecz lidera mistrzostw świata i spadł na piąte miejsce.
Antonelli na 14. okrążeniu awansował już na trzecie miejsce i podążał tuż za plecami walczącego z Verstappenem Russella.
Na 15. kółku Russell przed drugą szykaną odzyskał prowadzenie, a okrążenie później moc z układu hybrydowego pozwoliła Antonellemu minąć Holendra również przed drugą szykaną. Hamilton z kolei ponownie zaczął wymieniać ciosy z Piastrim, wymieniając się pozycjami.
Na 18. kółku Kimi Antonelli po raz pierwszy dokonał niemożliwego. Po starcie z 19. pola wyszedł na prowadzenie, wyprzedzając zespołowego kolegę przed pierwsza szykaną. Dwa okrążenia później Russell odzyskał prowadzenie przed pierwszym zakrętem, aby już przed kolejną szykaną powrócić na pozycję lidera. Sytuacja taka powtarzała się przez kilka dobrych okrążeń.
Ping pong kierowców Mercedesa przerwała awaria Lance'a Strolla, który zatrzymał się w pierwszej szykanie. Na torze pojawiła się wirtualna neutralizacja, którą część kierowców wykorzystała do zmiany opony. W Mercedesie na torze pozostał Russell, a do boksu zjechał jadący na średniej mieszance Antonelli. Verstappen także zdecydował się na zmianę, podczas gdy w Ferrari podjęto nie do końca zrozumiałą decyzję o pozostawieniu Hamiltona na torze.
Po całej operacji na prowadzeniu pewnie utrzymywał się Russell, a za nim podążali Piastri, Hamilton, Norris i Gasly. Cała piątka nie zjechała po nowe opony. Kimi Antonelli ponownie musiał odrabiać straty po tym, jak na tor powrócił jako szósty. Już na 37. kółku powrócił na drugie miejsce i ścigał zespołowego kolegę, odrabiając straty w tempie blisko sekundy na okrążeniu.
Na 49. okrążeniu Antonelli dogonił lidera wyścigu i w pierwszej szykanie podjął próbę, która miała być tylko formalnością. Russell zdołał jednak sprytnie obronić się, a Włoch wyjechał szeroko na żwir, tracąc ponownie dystans do rywala.
Lider mistrzostw świata po raz drugi dokonał niemożliwego okrążenie później, wyprzedzając Russella przed szykaną im Alberto Ascariego.
Podium uzupełnił Max Verstappen, a za jego plecami na metę wjechali kierowcy McLarena, którzy również stoczyli twardy pojedynek na ostatnich okrążeniach GP Włoch, oraz Lewis Hamilton. Rozpoczynający dzisiejszą rywalizację z pierwszego pola Gasly ostatecznie wyścig zakończył na siódmym miejscu, a w czołowej dziesiątce znaleźli się jeszcze Lindblad, Colapinto i Tsunoda.
© Mercedes


06.09.2026 17:06
11
1
Brawo Kimi!! Brawo Mercedes, Ferrari błąd strategiczny uciekło podium, Max nie miał tempa na tych twardych oponach. Hamilton sobie pluje w twarz że przeszedł do Ferrari, Kimi leje niesamowicie Russelaa
06.09.2026 17:39
2
3
@Litwak wątpie czy sobie pluje. Jest tam kierowcą nr1, a Kimi by go objeżdżał 2x razy bardziej niż Georgia
06.09.2026 19:13
3
0
@jan5a Lewis ma szacunek do Kimi :-)
06.09.2026 17:12 zmodyfikowany
6
1
W sumie to Ferrari podobno było najmocniejsze na twardych oponach a nie jechali na nich :-D
06.09.2026 17:42
11
0
@Danielson92 żeby jechać na twardych oponach najpierw trzeba się nie rozbijać, a w przypadku drugiego auta ściągnąć chociaż do boksu xD
06.09.2026 17:13
6
2
Charles ty nicponiu.
06.09.2026 17:51
2
2
@kiwiknick Tak. Od 7 lat nicponim w Ferrari.
06.09.2026 17:14
11
0
Russelowi nawet start z P2 i start Antonelliego z końca stawki nie pomaga. Ferrari tradycyjnie, ale porażka tym bardziej, że na swojej ziemi tak bardzo zawalili w sobotę i niedzielę.
06.09.2026 17:18 zmodyfikowany
5
4
Brawo Kimi! Forza!Jeśli ktokolwiek łudził się że może podjąć walkę z Mercedesem i Włochem, to teraz będzie to już bliżej marzeń niż atakowania.
Maksiu wycisnął Maksa (h3h3), dobrze było go widzieć w miksie w top 3.
Kolejny solidny wyścig Norrisa, dobrze że Oskar pokazał pazur, od początku sezonu zastanawiałem się co z nim się dzieje.
Ferrari... Leclerc to jest jakiś żart, nigdy w nim nie widziałem materiału na majstra. Fakt mocny był zawsze w quali. Mocno sporna sytuacja ale UWAGA! NAWET nemesis Hamiltona, Nico Rosberg, powiedział na sky że Lec powinien dostać karę za ten manewr a mojej opinii, przynajmniej srogie lanie po dupie od Freda. To co ten gość ostatnio odwala, jak bardzo chce pokonać Lewisa, szkodzi nie tylko jemu, nie tylko Lewisowi ale i całemu teamowi. Straciłem do niego sympatię. Do tego kolejny błąd, niemal taki sam jak parę lat temu. KOLEJNY, NO ILE CZAREK MOŻNA!?!? Ile razy Charles lądował w bandach i popełniał kosztowne błędy a ile Hamilton. Jeżdżą takimi samymi bolidami przecież...
Lewis i jego opony. Brak ściągnięcia przy VSC to kolejny błąd teamu, co było widać po ściągnięciu innych kierowców. Nawet jeśli VSC się kończyło, to i tak zyskałby parę cennych sekund i ~20 okrążeń do odrobienia.
Alpine - szkoda - F
06.09.2026 17:49
5
1
@Zaps
dokładnie, dzisiaj Leclerc popsuł wyścig Hamiltonowi i samemu sobie. Szkoda, bo wydawało się, że mogli powalczyć z Verstappenem o podium, a może nawet udałoby się podgryzać Russella na pierwszym stincie, w końcu mieli softy na starcie. Kolejny weekend wyścigowy i jakieś dziwne akcje ze strony Leclerca, chłopak nie wytrzymuje presji ze strony Hamiltona i za wszelką cenę chce go pokonać.
06.09.2026 18:50
1
0
@Zaps Rosberg mieszka Monako więc Leclerc nie dostanie, jakie niby racji rodak dostanie kare
06.09.2026 19:26
2
3
@Zaps Naprawdę uważasz, ze Leclerc powinien puścić Hamiltona? Chyba byłby idiota gdyby to zrobił. On walczy o wynik a nie o bycie pomocnikiem Lewisa.
06.09.2026 19:40
5
0
@fpawel66 nikt mu nie kazał go puszczać. Wystarczyło zostawić miejsce i pojechać jak Russel a nie wypychać z toru
06.09.2026 21:34
0
@Zaps myślę że jego błąd nie jest w 100% jego winą ale na pewno coś zawinił bo mam wrażenie że on dalej myśli że tymi bolidami jedzi się tak jak tamtymi musi zmienić styl jazdy bo inaczej to w 99% tak się będzie kończyć i Leclerc ma papiery na majstra ale musi jeszcze nauczyć się radzić z presją i walczyć z kolegą z zespołu
06.09.2026 17:21
8
1
Jeśli nawet przy karze Russell nie może pokonać Antonelliego to nie ma o czym mówić. Po plaskaczu jakim było team order w Holandii, to teraz już ciężki knockdown po którym raczej się nie podniesie. Młody go po prostu złomuje. Wyścig generalnie niezły cyrk. Ciężko się emocjonować takim ściganiem, gdzie robotę robi energia, a nie kierowca. Nie wiem co z Leclerciem jest, o co mu chodzi. Minęło już tyle lat, a on nadal swoje. Zawsze musi coś odleclercować.
06.09.2026 19:02
1
0
@Supersonic Ok! ale może Leclerc miał zły dzień
06.09.2026 17:31
3
1
Włochy w euforii po zwycięstwie Antonellego a w biurach Mercedesa pewnie już strzelają korki od szampana na cześć PR-u Toto, mimo że oglądaliśmy istne jojo z pozycjami dwójki ich kierowców. Ferrari z kolei bez zmian: Leclerc pod presją musiał popełnić błąd i widowiskowo wpakować auto w bandy żeby oszczędzić kibicom dalszych katuszy. Verstappen po raz kolejny pokazuje solidność i dowozi solidne pudło śmiejąc się z tego całego zamieszania. A w Woking po staremu - Piastri znowu musiał schować ambicję do kieszeni dla dobra mniejszego brata z poparciem zarządu. Sezon medialnych absurdów trwa w najlepsze!
06.09.2026 19:10
1
0
@Thanos Ojejku, Sebastian też miał poślizg Ferrari nr5 i nie jechał do mety?
06.09.2026 17:32
6
1
Tak po ludzku szkoda mi Lewisa bo widać, że dalej ma ta pasje i próbuje coś w każdym wyścigu. Leclerc dzisiaj się popisał.
06.09.2026 19:07
1
0
@CL16 GP Włoch 2019 Leclerc ładne bronił przed Hamiltonem :D
06.09.2026 17:47
4
1
Antek dosłownie spoliczkował Georgea. Startując pierwszym i zostać objechanym przez ostatniego w tym samym aucie, to musi boleć. Rus juz się nie podniesie, chyba każdemu psychika spłynęła by po ścianie.
Wczoraj przegrał z Alpine a dzisiaj jeszcze to
06.09.2026 17:49
3
1
Kimi na fuksie jak kiedyś Max po wymianie silnika. Piach w szykanie pokazuje jego faktyczny poziom. Charles? Od 7 lat już to wiem. Ważne, że nic mu się nie stało. Brak kary za Lewisa, to kpina.
Na Monzy miało się nie dać jechać. "Wyprzedzanie na energii" na prostej startowej? A w zeszlym sezonie wyprzedzało się "czystą szybkością"? Ech cieszę się, że ktoś im chce płacić za te bzdury.
06.09.2026 17:50
2
0
Mercedes przy nowym regulaminie beż podjazdu znowu zajmie kilka lat zanim inni ich dogonią a jak to zrobią to znowu irzepusy zmienią pod Merca i znowu odjadą.
06.09.2026 18:26
6
1
Zal Lewisa tak po prostu . Miałem wrażenie że Ferrari jedzie bez strategii. Nie mieli kompletnie pomysłu jak to dalej poprowadzić.
Leclerc jak dla mnie właśnie awansował na kierowcę nr 2 . W tym sezonie tak dla zasady , ale to jak ten gość się panoszy mnie przeraża. W GP Holandii chcą żeby zjechał nie zjeżdża, drugi wyścig z rzędu psuje partnerowi byle tylko nie kończyć za nim . Tragedia
06.09.2026 18:46
1
1
@_Maniek_ nie można awansować z pierwszego miejsca na drugie.
06.09.2026 19:38
0
@klarko sarkazm . Myślałem że zrozumiecie
06.09.2026 18:45
5
2
Kimi - brawo. Juz jednym palcem dotyka pucharu mistrza swiata.
RUS - oj bedzie go to bolec to co sie dzis stalo, choc mial troche pecha z VSC.
Max - zrobil ile mogl.
McL - dali ciala walczac miedzy soba, bo P3 mozna bylo wyszarpac
HAM - Ferrari odwalilo maniane nie zjezdzajac po opony podczas VSC
LEC - ten to zawsze cos odwali. Najpierw wywwiozl HAM na zwir, a potem sie skasowal.
Generalnie wyscig bardzo fajny, ale to JOJO sciganie to porazka, Swiatynia predkosci zamieniona na swiatynie super clippingu, gdzie realizator zamiast predkosci, zeby nie bylo kompromitacji, to pokazuje przeciazenia na prostej xD Popelina.
06.09.2026 18:53
1
0
Tak brawo Gasly, Kimi nr1 <3
06.09.2026 18:58
2
3
Viggen2 oraz kiwiknick, Leclerc co ty panie szanuj
06.09.2026 19:05
3
6
Co wy kura gadacie. LEC nic złego na starcie nie zrobił, ham nie potrzebnie się tam wciskał, miejsca nie było. Albo ham albo LEC by wypadł z tory
06.09.2026 19:07
2
5
@FanFerrari16 Otóż to
06.09.2026 19:42
5
1
@FanFerrari16 jakiś inni kierowcy przejeżdżali przez szykanę po wewnętrznej a pajacyk Leclerc musiał pchać do zewnętrznej tak żeby wypchnąć team mate . Ale co tam , jak zwykle się ośmieszył. Brakło komentarza... I am idiot ha ha ha
06.09.2026 20:26
0
@_Maniek_ XD
06.09.2026 20:56
2
0
@FanFerrari16 Nawer sam LEC sie z Toba nie zgadza, mowiac ze nie przejechal tej szykany dosc ciasno.
Kazdy inny kierowca tam potrafil pojechac ciasniej zostawiajac miejsce tylko nie LEC. Dal sobie wjechac pod lokiec i postanowil wywiezc innego kierowce w zwir, pech taki ze to byl kierowca z jego teamu.
06.09.2026 21:45
0
@FanFerrari16 zgadza się, zaraz po starcie starcie nic złego nie zrobił, dopiero chwilę później.
06.09.2026 23:54
0
@FanFerrari16
Typowy hejterek Hamiltona... Nawet jego "inicjały" pisze małymi literami, a innych wielkimi. Żenujące.06.09.2026 19:56
0
1
Wielkie gratulacje dla Kimiego. Piękny wyścig w wykonaniu Kimiego i jego strategów. Szkoda Lando, który był na 4 miejscu, gdyby wyści był trochę dłuższy to mógł tego hejtera i narzekającego maxa wyprzedzić a tak ten bełkot jest na podium. Szkoda Charlesa, straszny wypadek, dzięki Bogu wyszedł z tego o własnych siłach, i nic mu się nie stało. Jaki wielki fan Lando, Oscara, Charlesa, Kimiego, Franco, Lewisa, George'a, Carlosa, Olivera oraz pozostalych 12 kierowców mogę powiedzieć że dzięki Bogu, że więcej kraks nie było i że wszyscy zakończyli weekend szczęsliwie. max nie powinien być na podium, ale musze to jakoś przetrawić. Całe szczęście że Charles wyszedł cały i zdrowy o własnych siłach. Oby Charlesowi nic się nie stało
06.09.2026 21:19
1
0
@Daniel_F1 "Max nie powinien być na podium"
Myślisz, że oszukał i sędziowie nie zauważyli?
06.09.2026 20:18
0
Valtteri Bottas51 z 53 a nie 52 z 53 ( https://www.formula1.com/en/results/2026/races/1293/italy/race-result )
Valtteri Bottas stracił dwa okrążenia do Kimiego. Na f1.com jest że dwa okrążenia stracił
06.09.2026 21:05
2
0
Zainponił mi ten Kimi. Nie wiem o co chodzi z tym Leclerkiem? Wszyscy się nad nim tak rozpływają jaki to przyszły mistrz… A jemu zawsze się coś odwali.
06.09.2026 22:01
1
0
Kimi wygrywając pomimo startu na P19 dokonał czegoś co mógłby zrobić tylko Max i ewentualnie Hamilton w latach swoich największych sukcesów. Russell, który przecież słabym kierowcą nie jest bo jeszcze w Mercedesie wielokrotnie pokonywał Hamiltona, na Monzie nie miał odpowiedzi na tempo Kimiego. George bez awarii, żadnych uszkodzeń a mimo tego jadąc na P1 nie potrafił odjechać w momencie gdy Kimi musiał się przebijać przez całą stawkę.
Hamilton może i nie błyszczy ale jest solidny, zdobywa punkty i gdyby nie kary w poprzednich wyścigach miałby bezpieczne P2 w generale. Strategia Ferrari po raz kolejny jest absurdalna, jeszcze na Zandvoot Lewis był wściekły na zespół ("Are you using me as a guinea pig, or what? What's going on? How long will you have me stay out?") - jak widać nic do nich nie dotarło, 50 okrążeń na jednym komplecie opon to jakiś absurd.
06.09.2026 23:05 zmodyfikowany
0
@CrroosX "Hamilton może i nie błyszczy ale jest solidny, zdobywa punkty i gdyby nie kary w poprzednich wyścigach miałby bezpieczne P2 w generale. Strategia Ferrari po raz kolejny jest absurdalna, jeszcze na Zandvoot Lewis był wściekły na zespół ("Are you using me as a guinea pig, or what? What's going on? How long will you have me stay out?") - jak widać nic do nich nie dotarło, 50 okrążeń na jednym komplecie opon to jakiś absurd."<><>Kibicom Ferrari ciezko dogodzic. Jak ostatnio bardziej ryzykowali i zmieniali opony, to po wyscigu komentarze, ze po co, ze bylo bezpieczne miejsce. Jak teraz nie zmienili, to w druga strone. W tym przypadku jednak powinni zaryzykowac, malo bylo do stracenia, a mozna bylo troche zyskac co pokazal Antonelli, albo przynajmniej wrocic na wczesniejsze miejsce co pokazal Verstappen. Na braku zmiany opon calkiem dobrze wyszedl MCL, ale oni jednak jechali na twardej mieszance. HAM juz na 10 okrazen przed koncem coraz bardziej tracil do tej dwojki i to mimo, ze zajeci byly walka miedzy soba.
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się