Mercedes potwierdził swoją moc w czasie inauguracyjnych zmagań nowej ery regulacyjnej w królowej motorsportu, choć w pierwszej fazie zmagań zagrożenie dla niego stanowiło Ferrari. Ostatecznie jednak to George Russell wygrał GP Australii i został liderem mistrzostw świata. Ze swojego zadania wywiązał się też Kimi Antonelli, który pomóg Srebrnym Strzałom wywalczyć dublet. Podium uzupełnił Charles Leclerc.
A więc wreszcie! Po 91 dniach od ostatniego wyścigu kierowcy stanęli ponownie do walki o zwycięstwo i to już w ramach zupełnie innych realiów F1. Ilość niewiadomych i nowych składowych ścigania zwiastowała niesamowite emocje, choć zdecydowanym faworytem do wygrania - po kwalifikacyjnej demolce - pozostawał Mercedes, który zablokował pierwszy rząd na starcie.
Zanim jednak do niego doszło, z rywalizacji "odpadło" dwóch kierowców. Ku rozpaczy miejscowej publiczności, Oscar Piastri rozbił się w drodze na pola startowe, a Nico Hulkenberg został ściągnięty do boksu ze względu na wykrycie usterki technicznej przez Audi.
Przed rozpoczęciem zmagań Jo Bauer odnotował także kilka zmian komponentów silnikowych. Carlos Sainz otrzymał świeże akumulatory, elektronikę sterującą oraz tzw. elementy pomocnicze. Ostatnie te części zostały zamontowane w samochodach Kimiego Antonellego, Lance'a Strolla oraz Gabriela Bortoleto. Tabelę z wykorzystaniem komponentów silnikowych można znaleźć TUTAJ.
Pogoda nie zgotowała żadnych niespodzianek stawce. Temperatura powietrza podskoczyła minimalnie do 25 stopni Celsjusza, zaś nawierzchni do 36-37. Warto także odnotować, że w trakcie zmagań pojawiły się oczekiwane przez kibiców grafiki z poziomem zużycia energii i trybu wyprzedzania.
Należy jeszcze wspomnieć o wynikach polskich kierowców w pierwszych głównych wyścigach F2 i F3. Tym razem tylko Maciej Gładysz znalazł się na punktowanym miejscu, plasując się na 5. lokacie. Roman Biliński zakończył australijskie zawody na 12. pozycji.
Przewidywane strategie: Mimo wielu niewiadomych towarzyszących wielkiej inauguracji sezonu 2026 Pirelli przewidywało jazdę na jeden pit stop z wykorzystaniem na pewno twardej mieszanki.
Dobór opon na start: Większość kierowców ustawiła się na polach startowych na pośrednich oponach. W miękkie zostali wyposażeni jedynie Fernando Alonso i Carlos Sainz, zaś w twarde Hulkenberg, Franco Colapinto, Valtteri Bottas oraz Max Verstappen, który rozbił się we wczorajszych kwalifikacjach.
START: W czasie testów atomowymi wydłużonymi startami popisywali się kierowcy Ferrari i nie inaczej było na pierwszych metrach GP Australii. Charles Leclerc wysunął się na prowadzenie, spychając na 2. miejsce George'a Russella. Za jego plecami rywalizowali Lewis Hamilton, Isack Hadjar oraz Arvid Lindblad i na koniec okrążenia to właśnie Brytyjczyk znalazł się na 3. miejscu.
Tym samym Antonelli spadł na 7. miejsce, gdyż wyprzedził go jeszcze Lando Norris. Do czołowej dziesiątki zdołał za to przebić się zaskakująco… Fernando Alonso, także Verstappen przebił się o wiele lokat. Masę pozycji stracił z kolei Liam Lawson, który bardzo wolno ruszał z miejsca. Przewinienia związanego z procedurą startową dopuścił się Colapinto, za co otrzymał najsurowszą karę stop & go.
2./3./4. okrążenia: Pierwsze kółka pokazały korzyści płynące z nowej ery regulacyjnej. Różne poziomy energii sprawiały, że kierowcy co rusz wymieniali się pozycjami i to nawet w kontekście pozycji lidera. Na 2. okrążeniu Russell wyprzedził Leclerca, ale już na kolejnym odważnym atakiem od zewnętrznej do zakrętu nr 9. Monakijczyk go skontrował.
6./7./8./9. okrążenie: Russell próbował zaatakować Leclerca przed zakrętem nr 11, natomiast ten w agresywny sposób obronił swoją pozycję, na co zawodnik Mercedesa skarżył się przez radio. Później skutecznie zaatakował go przed pierwszym zakrętem, ale ponieważ mocno zblokował swoje koła, został błyskawicznie skontrowany przez Monakijczyka.
Dzięki temu do tej dwójki dojechali Hamilton oraz Antonelli, którzy wyprzedził Norrisa, Lindblada oraz Hadjara. Verstappen zdołał do tego momentu przebić się do czołowej dziesiątki, a Alonso spadł na dół stawki, dołączając do duetu Cadillaca oraz Lance'a Strolla.
11./12./13. okrążenie: Na odcinku między 8 a 9 okrążeniem samochód odmówił posłuszeństwa Hadjarowi, przez co ten musiał zatrzymać się na torze. Sędziowie zarządzili wirtualną neutralizację, co większość kierowców wykorzystała na wykonanie pit stopu, włączając w to duet Mercedesa.
Co istotne, nie zrobili tego kierowcy Ferrari mimo wołań Hamiltona o ściągnięcie chociaż jednego z nich. Podobnie postąpiło m.in. Racing Bulls z Lindbladem i Red Bull z Verstappenem. Sytuacja w czołówce wyglądała następująco: Leclerc, Hamilton, Russell, Lindblad, Antonelli oraz Verstappen.
14./15./16. okrążenie: Podczas gdy rywalizacja na torze została wznowiona, zakończyła się ona dla Alonso, którego Aston Martin ściągnął do garażu ze względu na problem techniczny. Po 15 okrążeniach Bottas został zdublowany już przez Leclerca, a Antonelli uporał się szybko z Lindbladem.
18./19. okrążenie: Kolejne problemy sprzętowe pojawiły się na torze. Tym razem spotkały one Bottasa, który zaparkował swój bolid tuż przed wjazdem do alei serwisowej. Oznaczało to zarządzenie następnej wirtualnej neutralizacji.
Zanim jednak dyrekcja wyścigu podjęła decyzję o zamknięciu alei serwisowej, swój pit stop zdążyli wykonać Lindblad i Verstappen. Nie uczynili tego za to Leclerc i Hamilton. W międzyczasie realizatorzy pokazali agresywny pojedynek Lawsona i Sergio Pereza w zakręcie nr 3.
20. okrążenie: Zmagania zostały ponownie wznowione i chwilę później Verstappen uporał się z Lindbladem w 3. sektorze.
25./26. okrążenie: Dyrekcja wyścigu skierowała pod lupę sędziów pojedynek Pierre'a Gasly'ego z Estebanem Oconem z zakrętu nr 3. Russell za to znacząco zbliżył się do reprezentantów Ferrari, w efekcie czego ściągnięto do boksu Leclerca. Ten wyjechał za plecami Antonellego.
28./29. okrążenie: Hamilton nie został od razu wezwany do boksu, w związku z czym Russell zyskał szansę wyprzedzenia go na torze, do czego doszło na hamowaniu do zakrętu nr 9. Po tej akcji siedmiokrotny mistrz świata w końcu odwiedził swoich mechaników, lądując z powrotem za plecami Leclerc. Na czele znalazły się z kolei oba Mercedesy. Po chwili odpoczynku w garażu na arenie zmagań ponownie pojawił się Alonso.
30. okrążenie: Sędziowie poinformowali, że po zakończeniu wyścigu zajmą się przypadkiem niepotrzebnie wolnej jazdy Ocona. W międzyczasie Verstappen zaczął zbliżać się do Norrisa, a Oliver Bearman dogonił Lindblada.
33./34. okrążenie: Kiedy Verstappen zaczął rozważać atakowanie Norrisa, dyrekcja wyścigu zarządziła kolejną wirtualną neutralizację. Była ona spowodowana koniecznością posprzątania odłamka z przedniego skrzydła Pereza.
Z okazji na darmowy pit stop skorzystał m.in. jadący w pierwszej dziesiątce, Bortoleto. W międzyczasie sędziowie poinformowali o niepodejmowaniu dalszych akcji w kontekście walki Gasly'ego z Oconem, a także rzekomym niedostosowywaniem się do niebieskich flag przez Pereza.
35. okrążenie: Verstappen wyprzedził Norrisa bez walki na torze, ponieważ McLaren ściągnął swojego podopiecznego na drugi pit stop i wyposażył go w pośrednie opony. Aktualny mistrz świata wyjechał za plecami Bearmana.
38./39./40./41. okrążenie: Norris się szybko z Bearmanem, a pętlę później Lindblada. Ciekawie zrobiło się też na pograniczu pierwszej dziesiątki, ponieważ Gasly'ego i Ocona - którzy wcześniej między sobą wymieniali się pozycjami - dołączył Bortoleto. Brazylijczyk szybko wyprzedził obu Francuzów. Świetny pojedynek o 7. miejsce stoczyli również w 1. sektorze Bearman z Lindbladem, z którego zwycięsko wyszedł ten pierwszy.
42. okrążenie: Verstappen został ściągnięty po raz drugi do alei serwisowej, a Red Bull wyposażył go w twarde ogumienie. Holender wyjechał 3,5 sekundy za plecami Norrisa. W czołowej czwórce sytuacja utrzymywała się na stabilnym poziomie mimo sporego offsetu po stronie opon na korzyść duetu Ferrari. W międzyczasie obaj kierowcy Astona Martina zostali ściągnięci do garażu i w przypadku Alonso zespół poinformował o jego ostatecznym wycofaniu z rywalizacji.
49. okrążenie: Chociaż Verstappen jechał za Norrisem w odległości mniejszej niż jednej sekundy, nie był w stanie go zaatakować. Na torze za to ponowie pojawił się Stroll.
57. okrążenie: Hamilton zaczął się w błyskawicznym tempie zbliżać do Leclerca, podczas gdy Verstappen oddalał się od Norrisa.
META: Russell zameldował się na mecie z blisko 3-sekundową przewagą nad Antonellim. Tym samym Mercedes w najlepszy możliwy sposób otworzył nową erę regulacyjną w F1, potwierdzając - podobnie jak w 2014 roku – świetne przygotowanie do odświeżonej formuły silnikowej.
Miejsca 3-4 przypadły Ferrari, a Hamiltonowi finalnie nie udało się dopaść Leclerca. Na pozycjach 5-6 dojechali Norris i Verstappen, przy czym do Russella stracili ponad 50 sekund. Reszta kierowców została już zdublowana przez Brytyjczyka, włączając w to tych, którzy zamknęli czołową dziesiątkę.
Mowa w tym kontekście o: Bearmanie, Lindbladzie, Bortoleto i Gasly'm. Brazylijczyk dogonił w samej końcówce rywala z Racing Bulls, aczkolwiek nie był w stanie go zaatakować. Z kolei Lindbladowi należą się olbrzymie brawa, ponieważ już w debiucie wywalczył premierowe oczka w F1. Taki sam sukces mogło zapisać na swoim koncie Audi.
© Mercedes


08.03.2026 06:51
5
0
Ferrari niby inne, ale jednak dalej to samo. Bolid dobry, ale strategia leży i kwiczy nadal. Nie rozumiem jak tyle lat, można nic nie zmienić i dalej mieć tak zaćmiony umysł. Tam cały zespół strategiczny powinien być zmieniony. Nawet Lewis od razu powiedział przez radio, że ktoś z nich powinien zjechać i tak powinni zrobić, po prostu podzielić strategię, podjąć jakieś ryzyko. Oni stoją butem w gównie i zamiast się ruszyć to czekają i myślą, że samo coś się zmieni.
08.03.2026 07:10
0
1
@tysu podzielam Twoje zdanie, ale zauważ że mechanicy czekali z oponami, ale nikt nie zjechał. Nie słyszałem tego w transmisji, ale nie zdziwionym się jak by to Leclerc dostał polecenie zjazdu, ale uznał że wie lepiej i został na torze.
Ogólnie to tak jak się spodziewałem, atomowy start Ferrari i pierwsze miejsce Leclerca po pierwszym zakręcie. Szkoda że nie dowieźli ze strategią bo mogło być dwa oczka wyżej.
Ciekawy był to wyścig do pit stopów Ferrari, później to już dojazd do mety i koniec.
08.03.2026 07:24
2
0
Wyścig ciekawy, Ferrari świetnie startuje, ale leży strategia jak to u nich. Mercedes z przodu zobaczymy na innych torach. Audi w pkt, katastrofa Astona
08.03.2026 07:26
1
1
Brawo dla Ferrari za dobrą strategię. Przynajmniej nie ma dominacji
08.03.2026 07:46
1
0
@FanFerrari16
O czym Ty mówisz?
08.03.2026 08:29
0
@DanRicc
Sarkazm
08.03.2026 08:16
0
I znowu to samo... czemu czerwoni nie zjechali przy VSC??? Mogli się trzymać przez cały wyscig blisko Mercedesa i szukać swoich szans. Grande strategia c.d.
08.03.2026 08:38
0
Ferrari jak zawsze , mogli wygrać wyścig ale ich mentalność na to nie pozwoliła ;)
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się