Mercedes nie pozostawił złudzeń reszcie stawki w pierwszych kwalifikacjach w ramach nowej ery regulacyjnej w F1. George Russell pewnie sięgnął po pole position, plasując się przed Kimim Antonellim. Czołową trójkę uzupełnił Isack Hadjar, który wzorowo wszedł w buty Maxa Verstappena. Czterokrorny mistrz świata rozbił się w Q1.
Po 90 dniach przerwy kierowcy przystąpili do pierwszej poważniejszej rywalizacji i to pierwszej opartej na zmienionych regulacjach technicznych. Tym samym w końcu można było zamknąć wątek szacunków dot. potencjalnych osiągów poszczególnych ekip i przekonać się, kto faktycznie najlepiej przygotował się do nowego rozdziału królowej motorsportu.
Medialnym faworytem pozostawał Mercedes, który pokazał moc w 3. treningu, a za jego plecami zapowiadało się na walkę Ferrari, Red Bulla i McLarena. Innym nurtującym wątkiem było to, czy Astonowi Martinowi uda się osiągnąć wymagane 107% najlepszego czasu kwalifikacji, choć - jak się okazało - większe trudności miał z tym debiutujący Cadillac.
Obserwatorzy zastanawiali się także nad kwestią zarządzania energią i potencjalnymi stratami z tego wynikających. Z treningowych przejazdów wynikało, że największe ubytki pojawiały się na odcinku między zakrętami 8 a 9, gdzie ze względu na zjawisko tzw. superclippingu kierowcy tracili około 40 km/h. F1 poszła na rękę kibiciom, udostępniając grafiki z poziomem użycia hybrydy.
Warunki pogodowe utrzymywały się na stabilnym poziomie w okolicach toru Albert Park. Temperatura powietrza wynosiła 20 stopni Celsjusza, zaś nawierzchni 37. Z organizacyjnych informacji dot. kwalifikacji należało przypomnieć o wydłużeniu sesji Q3 do 13 minut oraz - z powodu powiększenia stawki przez Cadillaca - sześciu odpadających bolidach zarówno w Q1, jak i Q2.
Jeszcze przed rozpoczęciem czasówki w Australii odbył się sprint F2, a w nim Roman Biliński wywalczył premierowy punkt za 8. pozycję. Tym samym polscy kierowcy zaliczyli bardzo udane debiutanckie zmagania w swoich seriach, gdyż Maciej Gładysz w sprincie F3 zajął 6. miejsce.
Q1: Russell na czele, kraksa Verstappena, absencje Sainza i Strolla
Całą stawkę na tor wyprowadził Nico Hulkenberg, a za nim wyjechała cała masa samochodów. Dłużej w garażach pozostali mający pewne problemy w treningach, Max Verstappen, Lance Stroll, Carlos Sainz oraz Kimi Antonelli. W przypadku Włocha mechanicy walczyli o odbudowę samochodu po kraksie z sobotnich porannych zajęć.
Putting in the hard work at Mercedes 🔧
— Formula 1 (@F1) March 7, 2026
The team has been working flat out to try and repair Kimi Antonelli's car for Qualifying#F1 #AusGP pic.twitter.com/OWU0cUkryb
Już po premierowych przejazdach można było odnotować różne podejście ekip do przygotowań szybkich okrążeń. Niektórzy robili więcej wolnych kółek. W tym gronie znaleźli się m.in. zawodnicy Audi. Co ciekawe, duet Ferrari jako jedyny wyjechał na pośrednich oponach.
Od początku bardzo mocne tempo narzucił George Russell, który o ponad 0,5 sekundy wyprzedzał resztę stawki. Dopiero na następnych kółkach rywale zaczęli się do niego zbliżać, a poniżej ww. granicy udało się zejść Charlesowi Leclercowi oraz Oscarowi Piastriemu. W czołówce plasował się też po raz kolejny Arvid Lindblad.
Kolejne próby zostały jednak wstrzymane przez czerwoną flagę wywołaną kraksą Verstappena w pierwszym zakręcie. Holender stracił kompletnie panowanie nad swoim samochodem w tym miejscu, przez co z dużym impetem wpadł w żwir i uderzył w bandę. Na tym oczywiście zakończyła się jego kwalifikacyjna rywalizacja, a z powodu bólu dłoni trafił do centrum medycznego.
Max Verstappen is OUT of Qualifying, with no time set! 😳
— Formula 1 (@F1) March 7, 2026
This is the moment where the Red Bull driver spins into the wall at Turn 1 👇#F1 #AusGP pic.twitter.com/M2XKoapEMl
Dzięki temu Mercedes miał też więcej czasu na odbudowę auta Antonellego i finalnie ta sztuka się udała, choć wiązało się to z odnotowaniem pewne wykroczenie związane z aleją serwisową. Po kilku minutach przerwy zmagania zostały wznowione, a na tor jako pierwszy wyjechał Lando Norris. Co istotne, kierowcy Ferrari kontynuowali przejazdy na ogumieniu z żółtym paseczkiem.
Nie przeszkodziło to jednak Lewisowi Hamiltonowi przesunąć się na chwilowe prowadzenie. Szybko zepchnął z niego go Piastri, a ostatecznie najlepszy czas powrócił do Russella. Brytyjczyk okazał się szybszy od Australijczyka o 0,157 sekundy.
Koniec końców z kwalifikacjami na etapie Q1 pożegnali się kierowcy zmagający się z dużymi problemami. Co ciekawe, 17. miejsce zajął Fernando Alonso, który do momentu przejazdu Franco Colapinto zajmował nawet pozycję premiowaną awansem do kolejnego segmentu. Jego strata do Russella zamknęła się w 2,462 sekundy.
Po ponad 3 sekundy stracili przedstawiciele Cadillaca w kolejności Sergio Perez-Valtteri Bottas. Całą stawkę zamknęli - oprócz Verstappena - zawodnicy, którzy w ogóle nie wzięli udziału w czasówce, czyli Carlos Sainz oraz Lance Stroll. W obu przypadkach zadecydowały o tym problemy sprzętowe.
Q2: Mercedes dalej na czele, awans Audi okraszony problemami
W drugim segmencie Ferrari nie kombinowało z pośrednią mieszanką i wysłało swoich kierowców na tor na miękkiej gumie. Hamiltonowi nie wyszła jednak pierwsza próba, w związku z czym przed finalnymi przejazdami to on zamykał stawkę. Nie oszczędzali się za to kierowcy Mercedesa, którzy przedzieleni Piastrim znajdowali się na czele listy wyników, przy czym Russell miał ponad 0,6 sekundy przewagi.
Russellowi udało się ostatecznie zejść poniżej granicy 1:19.000. Za jego plecami nie znalazł się jednak ani Piastri, ani Antonelli, a Leclerc. Do finału czasówki nie przebrnęli za to: Hulkenberg, duety Haasa i Alpine oraz Alex Albon, który zaliczył małą przygodę w pierwszym zakręcie.
Oznaczało to, że od Q3 przebrnęli obaj reprezentanci Racing Bulls oraz Gabriel Bortoleto. Dzięki temu Audi już w swoim debiucie mogło odnotować taki sukces. Radość ta nie trwała natomiast długo, ponieważ Brazylijczyk - wskutek problemów sprzętowych - zatrzymał się na drodze prowadzającej do alei serwisowej.
To doprowadziło oczywiście do opóźnienia finałowego segmentu czasówki, a o mały włos w tył jego samochodu nie uderzył Lindblad. W międzyczasie kamery telewizyjne uchwyciły nietypowy obrazek, ponieważ w pit lane z bolidu Pierre'a Gasly'ego odpadła tarcza od obręczy koła. Nie przeszło to uwadze dyrekcji wyścigu.
Q3: deklasacja reszty stawki przez Mercedesa
Gdy emocje sięgały zenitu i kierowcy wyjechali na tor w celu kluczowej rywalizacji o pole position, dyrekcja wyścigu zatrzymała to wywieszeniem czerwonej flagi. Było ona spowodowana porozrzucanymi częściami z dmuchawy, która wyleciała z samochodu Antonellego. Najechał później na nią Norris - przez co uszkodził swoje przednie skrzydło - a cała sprawa została skierowana do sędziów.
Po zbudowaniu dodatkowego napięcia kierowcy w końcu powrócili do rywalizacji, a mając na uwadze ograniczony czas, tylko czołowe zespoły zdecydowały się na zrobienie dwóch szybkich okrążeń w końcówce. W związku z tym dłużej w garażu pozostał jedynie duet Racing Bulls.
Po pierwszych próbach z ponad 0,5 sekundy przewagi znajdował się Russell, a za jego plecami znajdowali się Norris oraz Isack Hadjar. Premierowy przejazd nie wyszedł kompletnie Antonellemu, który wylądował poza torem w zakręcie nr 3.
Finałowe okrążenie w wykonaniu Włocha było jednak na tyle dobre, że chwilowo to on legitymował się najlepszym wynikiem. Potrwało to jednak przejazdu Russella, który wykręcił trzy rekordowe sektory i wpadł na metę z blisko 0,3 sekundy przewagi nad Antonellim, deklasując pozostałych rywali.
Czołową trójkę uzupełnił Hadjar, który w wzorowy sposób zastąpił Verstappena w czołówce i to w pierwszych kwalifikacjach w barwach Red Bulla. Do Russella stracił jednak aż blisko 0,8 sekundy. Dalsze pozycje przypadły duetom Ferrari, McLarena oraz Racing Bulls. Liam Lawson i Lindblad nie byli w stanie nawiązać rywalizacji z czołówką.
© Mercedes


07.03.2026 07:48
2
1
Myślałem, że Ferrari jednak się trochę lepiej spisze a są dokładnie tam gdzie byli rok temu. Jedyna zmiana w czołówce to zamiast MCL, Mercedes rozdaje karty dalej pomarańczowi, Red Bull pewnie dojdzie po 3 wyścigach.
07.03.2026 07:50
2
5
Mercedes dominuje, nowy kierowca Red Bulla kopie tyłek 4-krotnemu mistrzowi z Red Bulla. Witaj z powrotem, 2014.
07.03.2026 09:25 zmodyfikowany
0
@Supersonic Teraz mamy 2026, VER też wygra
07.03.2026 09:41
0
@Supersonic Max miał awarię i dlatego się rozbił
07.03.2026 07:52 zmodyfikowany
0
Ferrari mistrzostwa jeździ tylko w testach :)
07.03.2026 09:17
0
@Qcxint Jest tylko Leclerc P4
07.03.2026 07:54
1
0
Bez szans na wyrównanie tej czołówki. Sekunda przewagi Mercedesa.
07.03.2026 07:54 zmodyfikowany
3
1
Wszystko się potwiedziło Mercedes niszczy rywali. Liczyłem na lepsze Ferrari. Hamilton popełniłeś błąd !!! Wielki błąd, trzeba było zostać w Mercedesie
07.03.2026 09:14
1
2
@Litwak To nie 2014, Teraz Lewis Mercu byłby 8 zamiast 2, Kimi jest młody i lepszy, Charles Leclerc jest mocny Ferrari i tyle.
07.03.2026 09:33
0
3
Ach... Max Crashstappen. Szkoda że Ferrari tak nisko. Mercedes w innej lidze
07.03.2026 09:41
0
@FanFerrari16 Max miał awarię, dlatego się rozbił
07.03.2026 09:37
1
0
Zespoły napędowe to jeden wielki dramat...człowiekowi aż serce się kraja, jak słyszy bolid F1 na prostej, który nie ma już siły, żeby się odpychać...Uwagi komentatorów bezcenne "...to nie awaria proszę państwa, w samochodzie nie ma już energii " (sky deutschland)
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się