Chociaż Grand Prix Azerbejdżanu rozpoczęło się wyjątkowo spokojnie, w drugiej części wyścigu zapewniło kibicom sporo emocji. W wyścigu dwukrotnie pojawił się samochód bezpieczeństwa, a George Russell po nokaucie rywali w czasówce sięgnął po swojego pierwszego Wielkiego Szlema w F1. Na mecie zameldował się tylko 0,2 sekundy przed Verstappenem. Podium uzupełnił powracający po kontuzji do Red Bulla Isack Hadjar.
Dominacja zespołu Mercedesa i George Russella nakazywała przed GP Azerbejdżanu spodziewać się dość jednostronnej walki o zwycięstwo. Uliczny tor w Baku stanął jednak na wysokości zadania i zapewnił kibicom niezłe widowisko, ale dopiero w drugiej części.
Kierowcy od początku weekendu wyścigowego w stolicy Azerbejdżanu borykali się z mniejszymi lub większymi problemami technicznymi, ale również musieli mierzyć się z silnymi podmuchami wiatru i problemami z rozgrzewaniem ogumienia Pirelli.
W trakcie piątkowych i sobotnich zajęć dała znać też o sobie natura ulicznego toru, który w dużej mierze nie wybacza błędów. Przekonali się o tym w sobotę zarówno Lance Stroll, jak i lider mistrzostw świata Kimi Antonelli. Obaj źle ocenili wejście w pierwszy zakręt i uderzyli w wewnętrzną bandę. Kanadyjczyk przesadził w pierwszym treningu, podczas gdy Włoch w pierwszym segmencie czasówki, eliminując się skutecznie z walki o pole position.
Biorąc pod uwagę przewagę George'a Russella z kwalifikacji nad drugim Charlesem Leclerkiem na poziomie 0,837 sekundy, problemy drugiego kierowcy Mercedesa działy na korzyść niedzielnego widowiska, ostatecznie to nie on skradł show tak jak to uczynił podczas GP Włoch.
Po czasówce sędziowie musieli jednak uwzględnić na polach startowych kary. Carlos Sainz, który w sobotę wywalczył 9. czas i po raz pierwszy zapewnił Williamsowi w tym roku występ w trzecim segmencie czasówki, nie mógł przystępować do wyścigu z czołowej dziesiątki, gdyż po sesji ukarano go przesunięciem o pięć pól za ignorowanie żółtych flag.
Z tyłu stawki przesunięci na sam koniec zostali kierowcy Astona Martina, którzy w swoich bolidach wymienili kolejne nadprogramowe podzespoły jednostki napędowej.
Jeżeli chodzi o strategie, przed wyścigiem symulacje Pirelli jasno wskazywały, że w normalnych okolicznościach najszybszym sposobem pokonania dystansu wyścigu w Baku jest jazda na jeden pit stop z wykorzystaniem pośredniej i miękkiej opony, ale nie wykluczały również bardziej zachowawczego podejścia z wykorzystaniem twardej mieszanki.
Biorąc pod uwagę istotne ryzyko pojawienia się podczas wyścigu neutralizacji lub nawet czerwonych flag, wszystkie te przewidywania pozostawały jedynie teoretyczne. Jeżeli chodzi o warunki pogodowe, to w okolicy toru pozostawało słonecznie i ciepło. Temperatura nawierzchni na początku wyścigu wynosiła 46 stopni Celsjusza, a słupki rtęci pokazywały przyjemne 26 stopni.
Gdy z bolidów zdjęte zostały koce grzewcze okazało się, że stawka niemal po równo wybrała na pierwszą część wyścigu opony miękkie i pośrednie. George Russell przystępował do niej na pośredniej oponie, a za nimi ustawiła się trójka kierowców (Leclerc, Piastri i Hadjar) na miękkich gumach.
W czołowej dziesiątce na miękką oponę postawili jeszcze tylko Hamilton i Bearman. Pozostali korzystali ze średniej. Ruszający z 16. pola Kimi Antonelli wybrał pośrednią mieszankę, na której chciał odrabiać straty po sobotniej kraksie.
Gdy pięć czerwonych świateł zgasło, stawka ruszyła w tempo. Świetnie z miejsca ruszył Russell, który mimo twardszych opon pewnie obronił pozycję lidera w "jedynce". Słabiej do wyścigu przystąpił za to Charles Leclerc, który już na pierwszych metrach przegrał sprint z Oscarem Piastrim. Drugi kierowca McLarena, Lando Norris, również zyskał pozycję względem Isacka Hadjara, ale już okrążenie później stracił ją po skutecznym ataku Francuza w pierwszym zakręcie.
Ruszający z drugiej dziesiątki Antonelli również nie zabrał się od razu do odrabiania strat, aby na pierwszym kółku stracić pozycję na rzecz Hulkenberga.
Isack Hadjar po tym jak przez trzy wyścig pauzował ze względu na kontuzję nadgarstka, zaliczył świetny powrót do kokpitu. Już w czasówce pokonał znacznie bardziej doświadczonego Verstappena, a w wyścigu najwyraźniej miał ochotę powalczyć o coś więcej niż punkty.
Po skutecznym odzyskaniu pozycji na Norrisie Francuz próbował podobnie wyprzedzić, jadącego na trzecim miejscu Leclerca. W pierwszej próbie atak ten się nie udał, ale chwilę później Monakijczyk nie był w stanie powstrzymać rywala. Co więcej, stracił też pozycję na rzecz jego zespołowego partnera, Maksa Verstappena.
Gdy sytuacja na torze ustabilizowała się, stawka w komplecie podążała do mety. Na czele znajdował się Russell przed Piastrim i dwoma Red Bullami. Na kolejnych miejscach podążali kierowcy Ferrari przedzieleni przez Lando Norrisa. Po sześciu długich okrążeniach Kimi Antonelli przesunął się na 14. pozycję, zyskując dwa oczka względem pola startowego.
Na siódmym okrążeniu ekipa Red Bulla zamieniała miejscami swoich kierowców i Hadjar spadł na czwarte miejsce. Na 9. kółku doszło do pierwszej awarii. Na prośbę inżyniera na torze zatrzymał się Lance Stroll. Kanadyjczyk rozsądnie jednak wybrał miejsce i nie doszło do przerwy w rywalizacji. W jego bolidzie doszło do spadku ciśnienia w układzie wody.
Jadący za Oscarem Piastri kierowcy Red Bulla nie byli w stanie znaleźć sposobu na wyprzedzenie go na torze. Za ich plecami Lewis Hamilton zaczął za to wywierać presję na Norrisa i po chwili "ominął" rodaka na prostej startowej. Za Russellem i Piastrim podążały więc teraz dwa Red Bulle i dwa Ferrari.
Isack Hadjar, który jak cień trzymał się na miękkich oponach za Verstappenem na pytanie inżyniera o to, o ile szybciej mógłby jechać w czystym powietrzu, odpierał 0,2 - 0,3 sekundy, od razu dodając, że jest mu dobrze na pozycji (za Verstappenem jadącym na pośredniej mieszance).
Jako pierwszy do boksu zjechał na 21. okrążeniu Carlos Sainz. Hiszpan zamienił pośrednią mieszankę na miękką, a mniej więcej w tym samym czasie z walki wycofał się drugi Aston Martin, prowadzony przez Fernando Alonso. Na półmetku wyścigu stawka wyjątkowo spokojnie pokonywała zdradliwą, jakby nie było, pętlę ulicznego toru, a Kimi Antonelli wspiął się, że 9. miejsce.
Na 30. okrążeniu problemy Lando Norrisa z hamulcami weszły na wyższy poziom. Mistrz świata przestrzelił hamowanie do jedynki i spadł na 9. miejsce, za Antonellego. Wyjątkowo spokojny wyścig dobiegł końca okrążenie później, gdy w bandach w zakręcie numer 5 wylądował Alex Albon. Na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa, a kierowcy chętnie wykorzystali chwilę przerwy do zmiany opon.
Po zmianie kół zawodnicy, którzy jechali pierwszą część wyścigu na średniej mieszance, otrzymali opony miękkie, a neutralizacja naturalnie, zbijając stawkę zwiększyła ich szanse w końcówce w wyścigu. W korzystnej sytuacji znaleźli się więc Russell oraz Verstappen, który jechał na trzecim miejscu za Piastrim, jadącym na pośredniej oponie. Neutralizacja pomogła też liderowi mistrzostw świata.
Sędziowie wznowili rywalizację na 36. okrążeniu wyścigu. Verstappen natychmiast wyprzedził Piastriego, ale w środku stawki doszło do karambolu w pierwszym zakręcie. Po chwili zwłoki na tor ponownie został wypuszczony samochód bezpieczeństwa, który tym razem musiał omijać miejsce wypadku, prowadząc stawkę przez aleję serwisową.
Powtórki wykazały, że winowajcą całego zamieszania był Franco Colapinto, który na końcu prostej zblokował koła i przestrzelił hamowanie, zgarniając jadących po zewnętrznej Gasly'ego i Norrisa. Tuż za nimi bratobójczy pojedynek stoczyli też kierowcy Racing Bulls, który zakończył się oberkiem Liama Lawsona. Ekipa Alpine straciła w ten sposób 6 cennych punktów.
Przed kolejnym restartem na czele cały czas utrzymywał się Russell, ale teraz za swoimi placami miał Verstappena.
Po sprawnym uprzątnięciu toru Brytyjczyk ponownie pewnie obronił pozycję lidera, a okrążenie później jadący na trzeciej pozycji Piastri powtórzył błąd na hamowaniu przed jedynką swojego zespołowego kolegi. Kompletnie przestrzelony zakręt tuż po neutralizacji musiał skutkować dużym spadkiem w stawce. Australijczyk powrócił do walki dopiero na 15. miejscu.
Na teoretyczne podium GP Azerbejdżanu po tym incydencie wskoczył w swoim powrocie po kontuzji Isack Hadjar. Co ciekawe, po wznowieniu walki Max Verstappen jechał tuż za liderem, utrzymując się za Russellem poniżej jednej sekundy. Odrabiający straty Antonelli na prostej startowej zdołał wyprzedzić Lewisa Hamiltona i awansować na piąte miejsce, ale na zyskanie kolejnych pozycji zabrakło mu już czasu.
GP Azerbejdżanu zakończyło się więc zwycięstwem George'a Russella, który po raz pierwszy w karierze zgraną Wielkiego Szlema F1, zdobywając pole position, prowadząc od startu do mety, ustanawiając najszybsze okrążenie oraz wygrywając Grand Prix. Brytyjczyk musiał jednak na niego dobrze zapracować, gdyż na ostatnich okrążeniach wymieniał się najszybszymi okrążeniami z Verstappenem.
Podium azerskiego wyścigu uzupełnił Isack Hadjar, a za jego placami na metę wjechali kierowcy Ferrari przedzieleni przez Kimiego Antonellego. W czołowej dziesiątce ostatecznie znaleźli się także Ocon, Lindblad, Bearman oraz Sainz, który zakończył okres posuchy punktowej Williamsa trwający do GP Monako. Na finiszu swoje auto w bandzie zaparkował jeszcze Valtteri Bottas, który jechał na ostatniej pozycji.
© Mercedes


26.09.2026 15:05
1
2
brak SC lub VSC na ostatnim okrążeniu to kolejna próba wydrukowania wyścigu przez dyrekcję wyścigową.
26.09.2026 15:11
1
3
@Lesar Wcale to nie zdziwiło, do końca próbowali przepchnąć pupila tak jak w 2021
26.09.2026 15:06
3
1
+0,190 😭💔
26.09.2026 15:10
1
6
@Thanos Pytanie czy będą kary. Vax nie zwolnił przy żółtych flagach i odrobił 0,6s do Russella. Już w trakcie wyścigu była informacja o nie przestrzeganiu przez Maxa przepisów dyrekcji. Znowu Baby Max jest faworyzowany?
26.09.2026 15:45
0
@EnderWiggin a Suckell dostał karę w Austrii za brak odpuszczenia?
26.09.2026 15:56
0
@winsxs a kto tam nie zwolnił?
26.09.2026 15:23 zmodyfikowany
0
1
Ależ blisko było! Zaledwie 0,196 sekundy dzieliło Maxa od złapania Russella który w panice musiał bronić pozycji na samiuśkiej ostatniej prostej co z jednej strony smuci. Ale z drugiej pokazuje potężną klasę mistrza. Najważniejsze jednak że w końcu mamy to: dwa Red Bulle na podium po raz pierwszy od GP Chin 2024! Cały ten napompowany PR-owo cyrk Toto Wolffa z Antonellim na czele musiał tym razem schować głowę w piasek mimo że Kimi dojechał piąty. Maxa dzieli 36 punktów od podium w klasyfikacji kierowców. Leclerc jak zwykle męczy się w tym strategicznym szambie z Maranello, wyciągając czwarte miejsce a Hamilton tuż za nim pilnuje statystyk w cieniu włoskiego chaosu. W McLarenie i Alpine dosłownie pożoga - Flavio pewnie gotuje się ze złości Lando OUT a Piastri po własnych kłopotach utknął w ogonie. Alonso znowu uskutecznia farsę z przedłużaniem kariery zjeżdżając do garażu już na 20 kółku podczas gdy Sainz w Williamsie cudem wyszarpał jeden punkt, pewnie już opowiadając wszystkim o swoim "wybitnym" weekendzie.
26.09.2026 15:41
0
PR- owy cyrk? O czym Ty mówisz? Obudź się i wyjdź z tej własnej bańki
26.09.2026 15:52 zmodyfikowany
0
1
@carrera 2013 Kimi na gotowe przyszedł do Mercedesa i już w swoim drugim sezonie jako 20 - latek jest w dobrej drodze po tytuł nie pracując na to wcześniej i nie wysilając się za bardzo. Wypromowane dziecko PRu Toto Wolffa
26.09.2026 16:08
0
@Thanos Ty zdajesz sobie sprawy ile Antonelli przepracował przed debiutem w F1 a później mierzył się z szambem wylewanym na jego głowę? Clopak ma wielki talent który trzeba oszlifować.
Max jeździ taczką RedBulla ileż razy czytałem to w tym sezonie . No jak widać genialny Max dojechał na P2 i zgarnęli tą taczką jeszcze P3 . Nawet gdyby Piastri nie wyleciał w t1 i tak by go połknęli.
Ferrari straciło cały impet z początku sezonu I obecnie są nigdzie
26.09.2026 16:09
0
@Thanos wsadź głowę do kibla
26.09.2026 15:45
0
Szkoda, że Franco wjechał w Pierre'a a Pierre w Lando. Wielka szkoda Mistrza Lando, że nie ukończył i prawdopodobnie Lando ma rację, że niektórzy kierowcy F1 nie powinny być w F1. Wielka szkoda również Oscara, bo od GP Azerbejdżanu w 2025 widać, że ma problemy. Charles bardzo dobry wyścig, Kimi sztos z 16 miejsca na 5 miejsce. Klasycznie Maxa nie dało się słuchać i nie zasługuje na drugie miejsce tylko na 15. mikejsceRównież wielki szacunek dla Isacka, po 3 wyścigach przerwy stanął na podium, brawo
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się