WIADOMOŚCI

Mercedes potężny na prostych, a rywale z problemami: wykonują lepszą robotę w każdym obszarze
Mercedes potężny na prostych, a rywale z problemami: wykonują lepszą robotę w każdym obszarze © Mercedes

Kierowcy z czołówki wypowiedzieli się na temat dzisiejszych kwalifikacji, w których Mercedes nie miał sobie równych. Rywale Russella i Antonellego skarżyli się m.in. na niedobory mocy oraz problemy z odpowiednim dogrzaniem opon. 

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

George Russell zdeklasował dziś całą stawkę w kwalifikacjach, zdobywając pole position z przewagą ponad 0,8 s - to największa różnica czasowa między zdobywcami pierwszych dwóch miejsc w czasówce w tym sezonie. 

Brytyjczyk po sesji przyznał, iż od początku tego weekendu czuje się dobrze w aucie, co przełożyło się na jego pewność siebie w kwalifikacjach:

"Przez cały ten weekend czuję, że jesteśmy w znakomitym położeniu. Czułem się pewnie, czułem, że bolid ma znakomity balans i znakomicie trzyma się toru. Coraz lepiej rozumiem ten samochód i jego wymagania, a wszystko staje się znacznie bardziej intuicyjne" - powiedział zdobywca pole position.
"Jak dotąd w ten weekend wszystko układało się dla mnie po prostu idealnie. Wraz z zespołem włożyliśmy mnóstwo pracy w to, bym przezwyciężył dotychczasowe ograniczenia. Od przerwy wakacyjnej idzie nam świetnie, a nasze osiągi były znacznie lepsze, niż wskazywałyby na to suche rezultaty."

Należy jednak zaznaczyć, że spora różnica między Russellem, a resztą stawki wynikała nie tylko z jego znakomitej dyspozycji, lecz także z przewagi w osiągach, jaką Mercedes dysponuje od początku tego weekendu.

Rywale Srebrnych Strzał po kwalifikacjach skarżyli się na szereg problemów, kładąc szczególny nacisk na deficyt mocy względem ekipy z Brackley.

Max Verstappen przyznał, że w jego samochodzie w czasówce pojawiła się usterka, przez którą tracił sporo czasu na prostych - nawet względem swojego partnera z ekipy:

"Przez całe kwalifikacje brakowało nam mocy - regularnie traciliśmy pół sekundy względem bolidu Isacka" - skarżył się Holender.

Verstappen tłumaczył, że deficyt mocy w jego aucie przeszkadzał mu także w odpowiednim zadbaniu o opony na okrążeniach wyjazdowych:

"Z jakiegoś powodu - sami nie wiemy jeszcze dlaczego - przydarzyło się to właśnie w kwalifikacjach. Potem w Q3, na okrążeniu wyjazdowym przy wyjściu z ostatniego zakrętu, moja bateria nie dobiła do 100%, więc musiałem przerwać tamtą próbę. Do tego doszły zbyt zimne opony, bo gdy nie masz prędkości i brakuje mocy, którą powinieneś dysponować, nie dogrzejesz ich. Kiedy więc próbowałem złożyć decydujące okrążenie - bez pełnej mocy, ze zbyt zimnymi oponami i przy żółtej fladze - po prostu nic z tego nie mogło wyjść."
"Wielka szkoda - przez cały weekend wykonujemy dobrą robotę, byłem zadowolony z bolidu, a potem w kwalifikacjach wszystko się sypie przez problemy zupełnie poza moją kontrolą. To poniekąd obraz tego sezonu. Momentami wszystko jest trochę zbyt kruche."
"Musimy zrozumieć, co dokładnie nawaliło. W przeciwnym razie, jeśli jutro w wyścigu będziemy musieli jechać z tym samym, to nie będzie zbyt przyjemne. Zobaczymy."

Szef Red Bulla, Laurent Mekies potwierdził, że w samochodzie Maxa pojawiła się usterka:

"Nie dość, że przyniosło to ogromny deficyt prędkości na prostych, to jeszcze niesamowicie skomplikowało nam sprawę z oddawaniem energii oraz właściwym przygotowaniem opon."

Szczególnie niepocieszony w trakcie tego weekendu zdaje się być Lando Norris, który już przed kwalifikacjami zaznaczał, iż nie spodziewał się, aby runda w Baku należała do najprostszych w jego wykonaniu.

Brytyjczyk popełnił błąd na swojej decydującej próbie w Q3 i do jutrzejszego wyścigu ruszy z 5. pozycji. Norris skarżył się na brak mocy na prostych, który jego zdaniem sprawił, że musiał podejmować większe ryzyko, aby wykrzesać z bolidu pełen potencjał:

"Chłopaki w zespole powtarzają, że wszystko działa zgodnie z planem, ale gdy widzisz osiem dziesiątych sekundy straty do czołówki, to boli. Tracimy czas na prostych. To kolejny obszar, któremu musimy się przyjrzeć, bo we wszystkim, co wiąże się z prędkością maksymalną, jesteśmy po prostu o krok za Mercedesem" - powiedział mistrz świata po czasówce.
"Przez cały weekend czułem się w aucie komfortowo. Na ostatnim okrążeniu popełniłem błąd i zapłaciłem za to wysoką cenę, ale jestem w takim momencie mistrzostw, gdzie muszę albo walczyć o pole position, albo zginąć próbując. Oczywiście zapłaciłem za zbyt agresywną jazdę, ale jest, jak jest."
"Było ciężko, szczególnie w moim bolidzie. Musimy zrozumieć, dlaczego w zasadzie muszę cisnąć bardziej niż Oscar, próbując nadrobić deficyt prędkości na prostych."

Zapytany o sporą stratę do Mercedesa, Norris przyznał, że ekipa z Brackley przygotowała na ten sezon znakomitą konstrukcję, która pod wieloma względami prezentuje się lepiej niż maszyna McLarena:

"Mają niezwykle wydajny bolid - zresztą jak zawsze w ostatnich latach. Musimy zrobić spory krok w tym kierunku, jeśli chcemy pozostać konkurencyjni na torach z długimi prostymi w dalszej części sezonu. Ale oni mają też po prostu świetne auto w każdym zakręcie. Wykonują lepszą robotę w każdym obszarze: zarówno przy jednostce napędowej, jak i samym bolidzie."

Spytany o deficyt mocy w aucie Norrisa, Andrea Stella wskazał jego potencjalną przyczynę:

"Wydaje się, że ma to związek z pracą układu wtrysku paliwa - to coś, co mamy nadzieję poprawić, albo z czym adaptacyjne systemy sterowania powinny sobie poradzić."
"Od czasu do czasu wygląda to tak, jakby jednostka napędowa generowała nieco mniej mocy. Jest to jednak specyficzne, odosobnione zjawisko i nie ma nic wspólnego z ogólnym funkcjonowaniem silnika. Choć korzystamy z tej samej jednostki napędowej co Mercedes, istnieje kilka różnic i uczciwie trzeba przyznać, że ich pakiet - podwozie, przełożenia skrzyni biegów oraz sama jednostka, po prostu okazuje się efektywniejszy w budowaniu prędkości maksymalnej."

W Ferrari po czasówce niepocieszony był natomiast Lewis Hamilton, który skarżył się na pracę ogumienia w czasie okrążeń wyjazdowych:

"Dogrzewałem opony jak szalony, walcząc o przetrwanie, a i tak nie byłem w stanie sprawić, by te cholerne opony w ogóle zaczęły pracować. Prawdziwa męka. Muszą wreszcie przywrócić jakieś porządne opony."

Ferrari jako jedyne z czołówki zdecydowało się na późniejszy wyjazd w sesji Q3, wykonując dwa okrążenia pomiarowe na jednym komplecie opon. Strategia ta szczególnie nie pomogła Brytyjczykowi, bowiem po zjeździe do alei serwisowej zawodników McLarena oraz Carlosa Sainza, Hamilton pozostał bez cienia aerodynamicznego.

Charles Leclerc otrzymał strugę od swojego partnera z ekipy - po sesji Lewis przyznał, iż jego zdaniem brak kierowcy, za którym mógłby się podciągać na swojej decydującej próbie kosztował go ok. 0,6 s.

Największym przegranym czasówki w Baku bez wątpliwości jest jednak Kimi Antonelli - lider klasyfikacji generalnej uszkodził swój samochód już na etapie Q1, co pozbawiło go możliwości walki w kolejnych segmentach kwalifikacji.

Biorąc pod uwagę przewagę Mercedesa, Włoch prawdopodobnie powalczyłby dziś o pierwszy rząd i byłby jedynym kierowcą, który mógłby rzucić rękawicę George'owi Russellowi.

Kimi po sesji przyznał się do błędu zaznaczając, iż wie, że musi wykonywać lepszą pracę w przyszłości:

"Owszem, straciłem sporo okrążeń, ale w trzecim treningu czułem się całkiem dobrze. To była po prostu błędna ocena sytuacji przy tak drastycznie zmieniającej się przyczepności nawierzchni. Zupełnie niepotrzebny błąd w Q1 i bardzo dobra lekcja na przyszłość, że w ten sposób daleko nie zajdę, więc muszę wykonać zdecydowanie lepszą robotę."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.