Andrea Stella zaalarmował organy zarządzające mistrzowską serią o sporych obawach po stronie bezpieczeństwa po pierwszych testach w 2026 roku. Odnoszą się głównie do procedury startów oraz dużych różnic w prędkościach na prostych.
Takie alarmujące komentarze pojawiły się z ust szefa McLarena po chaotycznym próbnym starcie, do jakiego doszło po zakończeniu 3. dnia testów w Bahrajnie. Franco Colapinto prawie rozbił się w drodze na swoje pole (potem załączył mu się jeszcze system anti-stall), a po zgaśnięciu czerwonych świateł część kierowców w ogóle nie ruszyła, a część uczyniła to z dużym opóźnieniem.
Procedura startu już wcześniej niepokoiła się środowisko F1. Biorąc pod uwagę regulacje dot. nowych jednostek napędowych, kierowcy utrzymują duży moment obrotowy, aby zminimalizować efekt tzw. turbodziury. W związku z tym próbowano przeforsować pewne zmiany w tym zakresie, aczkolwiek zostały skutecznie zablokowane przez Ferrari, na czele z Frederikiem Vasseurem.
Francuz wypunktował swoich rywali tym, że gdy sam wcześniej proponował pewne korekty, nie chciały na nie zgodzić się konkurencyjne zespoły. Ponadto zaznaczał, że każdy producent powinien sam poradzić sobie z tą kwestią.
Cały czas może jeszcze dojść do zmiany przepisów, jeśli zainteresowanym graczom uda się przeforsować argument z obawami o bezpieczeństwo. Zważywszy na apele Andrei Stelli, jest to wręcz bardzo prawdopodobne:
"Musimy mieć pewność, że procedura startu pozwoli wszystkim bolidom na odpowiednie przygotowanie silnika. Grid nie jest bowiem miejscem, gdzie samochody powinny powoli ruszać", podkreślił włoski inżynier, cytowany przez The Race.
"Nie rozmawiamy o tym, jak jesteś szybki w kwalifikacjach czy jakie masz tempo wyścigowe. Rozmawiamy o bezpieczeństwie na polach startowych. Są pewne kwestie, które są ważniejsze od interesu konkurencji. Zapewnienie bezpieczeństwa na starcie w tak prosty sposób jest dla mnie właśnie takim czymś. Tutaj chodzi o większy interes."
54-latek poruszył także kwestię obaw związanych z dużymi różnicami w prędkościach na prostych, o których poniekąd mówiło się już po próbach w Hiszpanii. Chodzi m.in. o nagłe zwolnienie w celu odzyskania energii czy jazdę techniką lift and coast. Włoch przypomniał o dramatycznie wyglądających wypadkach Marka Webbera z GP Europy 2010 czy Riccardo Patrese z GP Portugalii 1992:
"Może nie być to idealna sytuacja, gdy śledząc uważanie całe zmagania, dojdzie do zdarzenia, które już kilka razy wcześniej widzieliśmy. Przykładów Webbera w Walencji, Patrese z Portugalii i kilku innych nie chcemy więcej oglądać w F1."
Tematy poruszone przez Stellę najprawdopodobniej będą przedmiotem rozmów środowego posiedzenia Komisji F1. Szef McLarena jasno podkreślił, że zmienione przepisy powinny obowiązywać już od australijskiej inauguracji sezonu 2026:
"To pilne, tym bardziej że jest to możliwe i proste. Nie powinniśmy komplikować tego, co jest proste i nie odkładać tego na później, bo jest to możliwe od razu. Na pewno powinniśmy to wprowadzić przed Australią."
© McLaren


13.02.2026 22:26
0
Ale Ferrari poradziło sobie z tym problemem...
13.02.2026 22:35
0
W f3 co wyścig ktoś zostaje na polach startowych i jakoś nic się nie dzieje.
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się