James Vowles unaocznił skalę opóźnienia związanego z rozwojem bolidu FW48. Brytyjczyk nie ukrywał, że było to spowodowane problemami Williamsa przed wejściem w nową erę regulacyjną.
Początek 2026 roku okazał się bardzo trudny dla Williamsa, który wiązał bardzo duże nadzieje z nową erą regulacyjną. Wszystko przez nieudane testy zderzeniowe i potężną nadwagę samochodu FW47. To nie tylko miało przełożenie na formę sportową, lecz także plany rozwojowe na ten sezon.
Z tego powodu pierwsze widoczne aktualizacje w brytyjskim samochodzie pojawiły się dopiero w Miami, podczas gdy pierwotny plan zakładał ich przywiezienie już na inauguracyjny weekend w Melbourne. Otwarcie wspomniał o tym James Vowles w rozmowie z The Race:
"Gdy zaczęliśmy coraz bardziej tracić czas, po prostu musieliśmy złożyć w jedną całość ten bolid. W związku z tym musieliśmy zrezygnować z tego pakietu poprawek, który był szykowany wcześniej do Melbourne. Często trudno zrozumieć, dlaczego nie mogliśmy zwyczajnie odwrócić tej sytuacji", przyznał szef Williamsa.
"Przy jednak opóźnieniu wynoszącym kilka tygodni, wszystko się sypie i to w katastrofalny sposób. Tak naprawdę trzeba było stworzyć punkt odniesienia do dalszego rozwoju i ostatnie pięć tygodni na tym się skupiało. Wszystko po to, aby pojawiła się lepsza wydajność, odpowiednia ilość zwykłych części oraz zamiennych i w końcu zrobić ten krok naprzód."
"W innych okolicznościach początek sezonu wyglądałby zupełnie inaczej. Wprawdzie bolid nadal byłby ciężki, aczkolwiek pojawiłaby się w nim jakaś wydajność. Teraz z kolei mamy zaległości po stronie samych poprawek i dostarczaniem ich w odpowiednim czasie."
Chociaż ulepszenia przywiezione do Miami faktycznie przyniosły zamierzone efekt - wszakże Williams sięgnął tam po podwójne punkty - Vowles nie krył rozczarowania początkiem sezonu 2026 w wykonaniu swojego zespołu:
"Nie jesteśmy głupcami. Jesteśmy bardzo daleko od miejsca, w którym chcemy być. Alpine na tym etapie ma nadal kilka dziesiątych sekundy zapasu, a walka w środku stawki jest bardzo wyrównana. Sam kierunek jest jednak prawidłowy i jestem zadowolony z tego, że nie chodzi tutaj o jeden taki rezultat jak w Miami."
"Mamy opracowany plan, który obejmuje większość wyścigów aż do sierpniowej przerwy, który ma poprawić wydajność. Jestem pewny, że nam to się uda. Szkoda tego, skąd zaczynaliśmy. Pokazuje to jednak, że nie jesteśmy już tym samym teamem, jakim byliśmy wcześniej. Potrafimy wyjść z kryzysu i wrócić do czołówki."
© Williams


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się