Zdaniem byłego inżyniera Ferrari - Roba Smedleya, włoski zespół musi włożyć dodatkowy wysiłek oraz czas w to, aby zbadać pakiet poprawek przywieziony do Miami i znaleźć przyczynę, dla której nie był on tak skuteczny, jak zakładano.
Długa przerwa między wyścigami w Japonii i Miami pozwoliła zespołom F1 na przygotowanie sporych pakietów poprawkowych dla swoich konstrukcji. Tuż przed rozpoczęciem weekendu wiadomym stało się, że wśród wszystkich ekip, Scuderia przywiozła najwięcej nowych części - aż 11 poprawionych elementów zostało uwzględnionych w dokumencie wydanym przez FIA.
Ferrari zaczęło sezon jako druga ekipa w stawce z zauważalną stratą do Mercedesa, ale także komfortową przewagą nad resztą zespołów. Cały świat Formuły 1 zerkał w stronę włoskiej stajni, jako faworyta do walki o zwycięstwa, kiedy tylko dogonią Mercedesa pod kątem osiągów.
Tak się jednak nie stało - szybko okazało się, że McLaren odzyskał tempo do walki w czołówce, a Ferrari, mimo sporego pakietu poprawek wciąż nie udało się wygrać z Mercedesem, który na GP Miami jako jeden z niewielu zespołów, nie przywiózł żadnych znaczących ulepszeń.
Rob Smedley, który m.in. przez lata pełnił rolę inżyniera wyścigowego Felpie Massy w Ferrari, wypowiedział się na temat obecnej sytuacji zespołu w podcaście High Performance Racing. Brytyjczyk sądzi, że przywiezienie nietrafionego pakietu poprawek będzie miało wpływ na morale zespołu, który zamiast przeć dalej naprzód, będzie musiał zrobić krok wstecz i przeanalizować co dokładnie nie zadziałało:
"To jest nieco podłamujące."
"Zaczyna się od technicznego punktu widzenia - od tej negatywnej pętli, którą trzeba potem rozłożyć na czynniki pierwsze. Co przywieźliście? Co działa? Co nie działa?" - tłumaczył Smedley.
"Jeśli nie ma korelacji, w sensie gdy tunel aerodynamiczny lub narzędzia symulacyjne nie pokrywają się z tym, co jest na torze, musisz przejść przez cały ten proces inżynierii wstecznej, wracając do tunelu, a to wstrzymuje cały rozwój, który powinieneś w nim prowadzić."
Temat dość kompleksowo rozwinął biorący udział w rozmowie Otmar Szafnauer - były szef ekip Racing Point/Aston Martin oraz Alpine.
Amerykanin zauważył, że brak korelacji danych między symulatorem, a rzeczywistymi odczytami sprawia, że sztab inżynierów, którzy powinni zajmować się dalszym rozwojem auta, będzie pracował nad rozwiązaniem problemów dotychczas przywożonych poprawek:
"Dzieją się dwie rzeczy. Masz ograniczone zasoby i teraz te zasoby przeznaczasz na korelację, a nie na przyspieszanie samochodu. A robisz to dlatego, że jeśli nie masz dobrej korelacji, to przyspieszenie auta jest tylko kwestią szczęścia, prawda?"
"Więc muszą to naprawić, jeśli to jest ich problem, ale ci sami inżynierowie, którzy zajmowaliby się osiągami na torze, teraz zajmują się problemami z korelacją."
Szafnauer odwołał się do czasów, w których sam pełnił rolę szefa w dwóch różnych ekipach Formuły 1 i opowiedział o tym, jak zespoły w różny sposób podchodzą do organizacji pracy w kwestii wydajności aerodynamicznej:
"Istnieją zespoły, które mają różne grupy, ale kiedy byłem w Astonie, Racing Point i Force India, mieliśmy dość dużą grupę APG, czyli grupę ds. wydajności aero i to byli ludzie, którzy zajmowali się głównie korelacją. Nie tyle rozwojem, co właśnie korelacją."
"Kiedy przeszedłem do Alpine, mieli ich chyba trzech. To była jedna z rzeczy, o których pomyślałem, że to nie wystarczy."
"Jeśli masz idealną korelację, nie ma problemu. Ale jeśli budzisz się i jej nie masz, a w APG są tylko trzy osoby, to będziesz miał kłopoty."
"Wtedy dzieje się dokładnie to, co opisałem. Aerodynamicy zajmują się korelacją i przez to nie pracują nad tym, żeby auto było szybsze. To jest problem."
W dalszej części rozmowy Szafnauer opowiedział także o swojej rozmowie z Andrewem Shovlinem - dyrektorem ds. inżynierii Mercedesa w F1. Amerykanin zdradził, że przed weekendem w Miami wraz z Shovlinem wymienili się uwagami dotyczącymi najbliższych rywali Srebrnych Strzał - gdy Otmar wskazał na McLarena twierdząc, iż to oni będą największymi rywalami w walce o tytuł, Andrew nie zgodził się twierdząc, że Ferrari ma większy potencjał:
"Andrew i ja zaczęliśmy tego samego dnia w British American Racing w sierpniu 1998 roku, znam go więc dobrze, dzieliliśmy biuro" - zaznaczył Otmar.
"Rozmawiałem z nim w piątek i powiedziałem: wiesz Andrew, myślę, że wygracie to mistrzostwo, ale McLaren będzie waszym największym rywalem."
"A on odparł: myślę, że się mylisz. Podał mi wszystkie powody. Powiedział: sądzę, że to Ferrari będzie naszym największym rywalem."
"Może dlatego, że było to przed weekendem, a on widział te 11 poprawek."
"Ale jak się okazało, myślę, że McLaren wkrótce przeskoczy Ferrari w mistrzostwach. Wciąż są z tyłu, ale mieli mocny weekend, mocny samochód - duże poprawki."
"Kolejną rzeczą godną uwagi z perspektywy poprawek jest to, że Mercedes nic nie przywiózł. Przywożą je do Kanady. Zobaczmy więc, co wydarzy się po Kanadzie."
© Ferrari


14.05.2026 09:27
0
Przenoszenie zasobów na następny sezon za 3... 2... 1...
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się