Pierwszy historyczny trening królowej motorsportu na Madringu przeszedł do historii. Najlepiej spisali się w nim kierowcy Mercedesa, którzy uplasowali się przed kolegami z Ferrari. W bezpośrednim pojedynku lepiej wypadł George Russell. Wbrew wszelkim zapowiedziom, zawodnicy stronili od poważniejszych przygód z wyjątkiem różnego rodzaju przeszkadzania na torze.
Po 45 latach królowa motorsportu powróciła do Madrytu i to na zupełnie nowym torze. Obiekt położony wokół centrum wystawienniczego IFEMA, posiadający wiele ciekawych i ślepych zakrętów, na czele z La Monumental, był zapowiadany jako spore wyzwanie dla kierowców, o czym przekonywali się zwłaszcza zawodnicy F3 w czasie specjalnych testów.
W treningach juniorskich serii nie brakowało też czerwonych flag i te były spodziewane w trakcie zajęć F1, tym bardziej że - z wyjątkiem duetu Ferrari - nikt wcześniej nie sprawdzał tego obiektu w rzeczywistych warunkach. Nic zatem dziwnego, że gdy tylko zapaliło się zielone światło, na arenę zmagań wyruszyła cała kolejka samochodów. Otwierali ją przedstawiciele Haasa.
Na szczęście dla całej stawki warunki do zapoznawania się z torem były bardzo dobre. Wskazówki temperatury powietrza pokazywały 27 stopni Celsjusza, zaś nawierzchni prawie 50. Nie było jednak żadnych szans na zakłócenia w postaci opadów deszczu czy mocniejszych podmuchów wiatru.
Pierwsze minuty zajęć upłynęły pod znakiem nabijania kolejnych okrążeń przez wszystkich kierowców z wyjątkiem Nico Hulkenberga, który z lekkim poślizgiem wyjechał na tor. Praktycznie cała stawka pojawiła się na pośrednich oponach, a jedynym wyjątkiem okazał się Gabriel Bortoleto. Brazylijczyk otrzymał bowiem twardą mieszankę.
Z racji ewolucji toru w tabeli z wynikami dochodziło do sporych przetasowań, a najlepsze czasy regularnie kręcili reprezentanci Ferrari, Kimi Antonelli czy Max Verstappen. Kierowcy nie unikali też różnych przygód, które najczęściej kończyły się wyjazdami poza białe linie i skreśleniem pomiarowych wyników. Dotyczyły one głównie krętej sekcji między zakrętami 5 a 17.
W okolicach połowy sesji zawodnicy zaczęli zjeżdżać do garaży, aby przesiąść się na miękkie opony. Na czele znajdowali się wówczas Lewis Hamilton i Charles Leclerc, którzy jako jedyni zeszli poniżej bariery 1:35.000. 3. Antonelli tracił do Brytyjczyka już ponad 0,5 sekundy. W międzyczasie nie brakowało różnego typu przeszkadzania na torze, z czego niezadowolony był zwłaszcza Arvid Lindblad.
Z kolei Yuki Tsunoda zaczął informować przez radio o problemach z układem kierowniczym, przez które zjechał do boksu i więcej nie powrócił już na tor. Przypomnijmy, że Japończyk 3. weekend wyścigowy z rzędu zastępuje w Racing Bulls Liama Lawsona, pełniącego obowiązki 2. kierowcy Red Bulla zamiast kontuzjowanego Isacka Hadjara.
Jeśli chodzi najlepsze czasy treningu, początkowo nikt nie był w stanie przebić rezultatów duetu Ferrari mimo korzystania z miękkiej mieszanki. Dopiero po 7 okrążeniach uczynił to George Russell. Akurat w tym momencie na arenie zmagań na oponach z czerwonym paseczkiem zameldowali się też zawodnicy Ferrari.
Ne udało się im jednak od razu wskoczyć na czoło stawki, gdyż przestrzelili hamowania w zakręcie nr 17. Sztuka ta nie powiodła się także na kolejnych kółkach, a do przed monakijsko-brytyjski duet wskoczył jeszcze Antonelli, tracąc 0,286 sekundy do Russella.
Hamiltonowi jedno z szybkich okrążeń nie wyszło z powodu przyblokowania przez bolid Haasa La Monumental. Siedmiokrotny mistrz świata sam wcześniej przeszkodził jednak Hulkenbergowi w końcówce okrążeń, a później Carlosowi Sainzowi w tym samym miejscu.
Wyjąwszy rożne incydenty związane z przeszkadzaniem na szybkich kółkach i chwilowych wyjazdów poza białe linie, cały trening okazał się zaskakująco spokojny. Jedynie w samej końcówce pojawiła się chwilowa pojedyncza żółta flaga w środkowym sektorze. Warto też wspomnieć o dwóch karach finansowych, jakie otrzymał Cadillac za dwukrotne przekroczenie prędkości przez Sergio Pereza w pit lane.
Prawdopodobnie miało to związek z wymianą kierownicy, do jakiej doszło na początku zajęć. Po tym Checo najpierw przekroczył dopuszczalną prędkość o 6,7 km/h, a następnie aż o 16,7. Z tego powodu Amerykanie będą musieli przelać na konto FIA odpowiednio 700 i 1000 euro.
© Mercedes


11.09.2026 14:55
1
1
Zaczęli ostrożnie. Ale pewnie niedziela nie będzie tak wyglądać.
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się