A więc jednak! Turkom udało się zrealizować swój cel o stałym powrocie do kalendarza F1, do czego dojdzie w 2027 roku. Wszystko w ramach pięcioletniej umowy, która zakończy się w sezonie 2031.
Podchody Turków pod stały powrót do kalendarza rozpoczęły się tak naprawdę po tym, jak w latach 2020-2021 dwukrotnie pomagali mistrzowskiej serii w czasach pandemii. Mimo jednak zaawansowanych działań długo musieli czekać na swoje miejsce, aż w końcu do pewnego przełomu doszło na początku 2026 roku.
Wtedy stambulskie media zaczęły donosić o rychłym comebacku swojego państwa, co między wierszami sugerował nawet Stefano Domenicali. W ostatnich dniach prasa zaczęła przedstawiać to niemal jako pewnik. W piątek już nawet sami organizatorzy wydali przedwczesny oficjalny komunikat.
Dopiero około godziny 14.00 potwierdziła to sama królowa motorsportu. Przy okazji zorganizowano duże wydarzenie połączone z przejazdami Yukiego Tsunody. Nie powinno być to jednak stanowić zaskoczenia, ponieważ Turkom udało się wynegocjować powrót w ramach pięcioletniej umowy od sezonu 2027.
Tym samym Intercity Istanbul Park - uznawany przez wielu obserwatorów m.in. za sprawą wyjątkowego zakrętu nr 8 - za jeden z najlepszych obiektów XXI wieku będzie gościł najlepszych kierowców świata do co najmniej 2031 roku. Do tej pory dziewięciokrotnie rywalizowano na tym obiekcie, a najwięcej zwycięstw (3) odniósł Felipe Massa.
Tym samym rozjaśniła się też sytuacja F1 pod kątem terminarza na sezon 2027. Wiadomo już bowiem, że miejsce wypadającej Holandii zajmie Portugalia - która powróci w ramach dwuletniego porozumienia - połączonych w rotacyjne wydarzenie Spa i Barcelony właśnie Turcja. Oznacza to też, że ewentualne wejście jakiegoś azjatyckiego kierunku (prawdopodobnie Tajlandii lub Korei Południowej) nastąpi w 2028 roku.
© Aston Martin


24.04.2026 14:15
0
Ale zawaliście. Fajny tor mega wyścigi. Dobrze że wraca
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się