Korea Południowa coraz poważniej zgłasza swój akces do powrotu do kalendarza mistrzowskiej serii. W ostatnim czasie ujawnili projekt toru w mieście Inczhon.
Pierwsze poważne doniesienia o zainteresowaniu comebackiem Korei Południowej pojawiły się dwa lata temu. Wówczas mówiło się o wejściu do terminarza w 2026 lub 2027 roku, a plany zakładały ściganie się na ulicznym torze w Inczhon, a nie - tak jak to było w sezonach 2010-2013 - w Yeongam. Szybko jednak ten wątek ucichł i powrócił dopiero w ostatnich dniach.
Wszystko za sprawą konferencji prasowej zorganizowanej przez władze miasta, potwierdzające lokalizację, nitkę toru oraz finanse całej imprezy. Poinformowały o tym głównie koreańskie media, na czele z Incheon Ilbo. Działacze chcieliby zadebiutować ze swoim wyścigiem w 2028 roku w ramach pięcioletniej umowy.
Plotki sprzed dwóch lat mówiły o powstaniu obiektu w pobliżu lotniska, ale teraz postawiono na teren wokół Songdo Moonlight Festival Park. Nitka miałaby wynosić 4,96 kilometra, posiadać 15 zakrętów i byłaby pokonywana w okolicach 1:17.000. Prędkość średnia wynosiłaby 231 km/h, zaś maksymalna sięgałaby 337 km/h.
Poniżej można znaleźć planowaną nitkę toru, którą stworzyła firma Hermana Tilke i koreański instytut rozwoju. Cały owal miałby mieścić około 120 000 kibiców dziennie, a weekendowa frekwencja miałaby się mieścić w przedziale 300 000-400 000.
Liberty Media i spółce koreańska oferta może wkomponować się w plany odnośnie ekspansji azjatyckiego rynku. Należy jednak pamiętać o działaniach Tajlandii, która również chciałaby znaleźć się w kalendarzu na sezon 2028 ze swoim ulicznym torem w Bangkoku. Zresztą - nie licząc wcześniejszych chętnych - o taki zaszczyt zaczęły też walczyć Indie.
© Red Bull


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się