Kierowca Red Bulla nie rozumiał postępowania włoskiego zawodnika ze sprintu rozgrywanego w Chinach, który doprowadził do kolizji już na pierwszym okrążeniu. Francuz odmówił nawet przyjęcia przeprosin od swojego rywala, co nie przeszło uwadze Toto Wolffa.
Do kolizji między wspomnianą dwójką doszło w szóstym zakręcie, gdy obaj kierowcy walczyli 8. pozycję. Było to spowodowane poniekąd słabym startem Kimiego Antonellego i ciekawą zagrywką Red Bulla z założeniem Isackowi Hadjarowi miękkich opon. Włoch jednak przeszarżował w tym miejscu, uderzając w bolid RB22 i uszkadzając w nim podłogę.
Frustracji takim obrotem wydarzeń nie ukrywał 21-latek, który kompletnie nie mógł zrozumieć postępowania swojego rywala. Hadjar nie omieszkał uwypuklić faktu, iż ten bezproblemowo i tak nadrobiłby stracone pozycje. Zresztą mimo późniejszego otrzymania 10 sekund kary i wyjazdu samochodu bezpieczeństwa zdołał przebić się na 5. miejsce. Zawodnik Red Bull zajął z kolei 15.:
"Chcieliśmy dowiedzieć się, jak będzie spisywać się miękka mieszanka. Przy całkowicie zniszczonej podłodze nie było to jednak możliwe. Nie rozumiem jego przesadnego podekscytowania. Dysponuje przecież rakietą i niezależnie od tego nadrobiły te straty", przyznał Isack w rozmowie z Canal+.
Ciekawe obrazki uchwyciły kamery tuż po zakończeniu sprinterskich zmagań. Od razu po opuszczeniu kokpitu Antonelli udał się w stronę bolidu Hadjara, aby go przeprosić. Ten nie był jednak zainteresowany rozmową z Włochem, co nie spodobało się Toto Wolffowi:
"To zdecydowanie była jego wina [Kimiego], ale 10 sekund to trochę za dużo. Po prostu za surowa ta kara. Z drugiej strony kosztowało to Hadjara jedną pozycję, a być może zrujnowało to mu cały wyścig", powiedział szef Mercedesa dla Sky Germany.
"Sędziowie zawszę znajdują się w trudnej sytuacji, gdy muszą oceniać takie zdarzenia. Co do jego zachowania, zbył go ręką. To niesportowe zachowanie i tak to nie powinno wyglądać."
Warto podkreślić, że Antonelli nie otrzymał żadnych punktów karnych za to zdarzenie. Jest to efekt niedawnych aktualizacji wytycznych dla sędziów. Od tego sezonu kierowcy mają nie być sankcjonowani dodatkowo w taki sposób za wyścigowe błędy, a jedynie za celowe lub niebezpieczne przewinienia.
Sam Hadjar również był objęty dochodzeniem sędziowskim, co odnosiło się do niedostosowania się do wytycznych dyrektora wyścigowego odnośnie próbnych startów. Ponieważ jednak nie stworzył żadnego zagrożenia, skończyło się na formalnym ostrzeżeniu.
5000 grzywny otrzymało za to Alpine za wypuszczenie Pierre'a Gasly'ego na tor z osłoną anteny, która później odleciała. Co ciekawe, zespół miał świadomość takiej wpadki i chociaż miał możliwość jej usunięcia na szybkim pasie alei serwisowej, uznał, że Francuz będzie mógł w sposób bezpieczny pokonać jedną pętlę. Podobne sankcje finansowe posypały się już w trakcie zawodów w Australii.
© Red Bull


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się