WIADOMOŚCI

F1 przyjrzy się procedurze pomiaru czasu w alei serwisowej po zamieszaniu z GP Monako
F1 przyjrzy się procedurze pomiaru czasu w alei serwisowej po zamieszaniu z GP Monako © Alpine
Decyzja sędziów FIA, przywracająca trzecie miejsce Pierre'a Gasly'ego w Grand Prix Monako, nie mogła stanowić wielkiego zaskoczenia zważywszy na siłę dowodów, jakie zebrała ekipa Alpine. Pytania dotyczące tych wydarzeń cały czas pozostają jednak otwarte i słusznie mogą wzbudzać kontrowersje.
2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Dzisiejsza decyzja sędziów, którzy dopuścili ponowne rozpatrzenie "incydentu" z GP Monako zmieniła nie tylko wynik wyścigu, ale również właściciela nagrody za trzecie miejsce. W minioną niedzielę cieszył się z niej Isack Hadjar, a w piątek okazało się, że to Pierre Gasly został pozbawiony możliwości celebracji sukcesu w Monte Carlo.

Do zamieszania doszło z winy samej Formuły 1, a konkretnie Formula One Management, które odpowiada za pomiar czasu podczas weekendów wyścigowych.

Aby zrozumieć, gdzie był błąd należy wyjaśnić, że prędkość na alei serwisowej od bardzo wielu lat kontrolowana jest przez tzw. pętle indukcyjne, które mierzą dokładnie czas w jakim bolid pokonuje dystans, między którymi są rozmieszczone czujniki. W przypadku alei serwisowej w Monako takich pętli jest łącznie 9, ale przekłamanie wyniku nastąpiło w pierwszej.

Z raportu sędziowskiego wynika, że FOM zainstalowała pętle indukcyjne dokładnie tak samo jak w zeszłym roku. FIA chcąc obliczyć prędkość z jaką porusza się bolid po alei serwisowej korzysta z jednego z podstawowych wzorów fizycznych na prędkość, która stanowi drogę pokonaną w czasie.

Mając więc czas pomiędzy dwoma punktami i odległość między nimi, wystarczy podzielić pierwszą wartość przez drugą, aby uzyskać dokładny wynik. Warto podkreślić, że FIA w Monako nie zrobiła nic złego i przeprowadzała pomiary zgodnie z wypracowanymi przez lata, sprawdzanymi metodami.

Sędziowie szybko zauważyli, że minimalne i powtarzające się wykroczenia związane z prędkością bolidów nie mogły być dziełem przypadku. Po sprawdzeniu obliczeń wszystko jednak się zgadzało. Na padoku jeszcze w niedzielę sugerowano, że wpływ na błąd pomiaru mogą mieć zmiany wprowadzone po wyprofilowaniu zjazdu do boksów.

Tezę tę potwierdziły również pomiary dokonywane przez przedstawicieli Alpine kołem pomiarowym po wyścigu, sugerujące, że chodzi o błędną odległość między czujnikami pętli indukcyjnej.

W raporcie sędziowskim podkreślono, że do obliczeń prędkości na alei serwisowej wykorzystane zostały odległości między czujnikami dostarczone przez FOM. Sęk w tym, że różniły się one od parametrów rzeczywistych.

Mimo iż czujniki były zainstalowane dokładnie tak samo jak w zeszłym roku, kierowcy w tym roku mieli możliwość nieznacznego skrócenia odległości między nimi ścinając wjazd do pitlane. Z raportu sędziowskiego wynika, że najkrótsza droga między czujnikami, zmierzona po wyścigu, wynosiła 26,15, a podana przez FOM 26,92 metra. Różnica wynosiła więc tylko i aż 77 cm.

Sędziowie FIA w swoim raporcie zaznaczyli, że żaden bolid nie był w stanie pokonać realnie w ten sposób tej drogi, ale bazując na danych telemetrycznych i GPS, Alpine udało się udowodnić, że Pierre Gasly nie przekroczył prędkości.

Przy założeniu najkrótszego teoretycznego dystansu między czujnikami z czasów w jakim pokonał tę odległość Gasly (1,602 i 1,604 sekundy) wynikało, że Francuz poruszał się raz z prędkością 58,7, a drugi raz 58,8 km/h, znacznie poniżej limitu 60 km/h.

Regulamin F1 opisując limity obowiązujące na alei serwisowej odnosi się do prostego "ograniczenia prędkości", nie wspominając nic o tym, że musi on bazować na podstawie Oficjalnego Pomiaru Czasu. Ten zapis dał sędziom możliwość potwierdzenia prędkości Gasly'ego na bazie innych danych dostarczonych przez zespół.

Formula One Managment, które wzięło odpowiedzialność za błędne wyliczenie odległości między swoimi czujnikami, przyznało, że zamierza pracować nad lepszą metodologią pomiaru czasu.

"W ramach procedury prawa do ponownego rozpatrzenia sprawy dotyczącej GP Monako, aktywnie współpracowaliśmy z FIA przy gromadzeniu wszystkich istotnych informacji, aby pomóc sędziom sportowym w dokonaniu oceny" pisano w oświadczeniu FOM.
"Zmierziliśmy odpowiednie obszary alei serwisowej w identyczny sposób jak podczas wyścigu w 2025 roku i postępowaliśmy zgodnie ze standardowymi procedurami. Jednak ten proces wykazał rozbieżność w pomiarach. Jak wszyscy w tym sporcie, dążymy do osiągania jak najlepszych rezultatów i - jak zawsze - wszelkie ulepszenia lub korekty, które okażą się konieczne w świetle tej sytuacji, zostaną wdrożone."

Powyższe tłumaczenia nie mogą budzić kontrowersji, dlaczego Pierre Gasly odzyskał trzecie miejsce w Monako, ale wzbudzać je może sprawiedliwość, z w zasadzie jej brak, w stosunku do pozostałych kierowców, którzy podobnie jak Gasly, zostali błędnie oskarżeni o przekroczenie prędkości, a odbyli swoje kary podczas wyścigu. Z tego powodu McLaren i Red Bull będą próbować apelować od dzisiejszej decyzji sędziów.

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.