Czterokrotny mistrz świata po raz kolejny wypowiedział się nt. "sprzecznych" jego zdaniem nowych przepisów technicznych F1. Holender liczy na to, że przed 2027 rokiem zostaną wprowadzone odpowiednie w nich zmiany.
Max Verstappen był jednym z gości na czwartkowej konferencji prasowej w Szanghaju. Jak to zazwyczaj bywa, Holender nie stronił od chwytliwych cytatów, tym bardziej że większość pytań skierowanych do niego dotyczyło potwierdzenia występu w 24-godzinnym wyścigu na Nurburgringu i problemów związanych z nowymi przepisami, jakie zostały nagłośnione po GP Australii.
W tym drugim kontekście zapytano go m.in. o to, czy z uwagi na kluczowe znaczenie zarządzania energią, kierowcy dużo pracujący w symulatorze mają większą przewagę niż w przeszłości. W odpowiedzi Holender nawiązał do grania w Mario Kart, o czym kilkukrotnie mówiono w Melbourne. Co ciekawe, Ferrari postanowiło zadrwić z tego za pośrednictwem własnych mediów społecznościowych:
"Znalazłem tańsze rozwiązanie. Podmieniłem mój symulator na Nintendo Switch i trochę gram w Mario Kart. Znajdowanie grzybów idzie mi całkiem dobrze. Nieco trudniej jest z niebieskimi skorupkami, ale pracuję nad tym", powiedział czterokrotny mistrz świata.
As Red Bulla jasno dał też do zrozumienia, że oczekuje interwencji FIA, jeśli chodzi o zmiany w przepisach. Przypomnijmy, że rozmowy w tej sprawie zostaną przeprowadzone po GP Chin:
"Zdecydowanie mam nadzieję, że nie będzie to tak wyglądać w następnych latach. Liczę na pewne poprawki już w kontekście kolejnego sezonu. Pojawiło się parę opcji, o których rozmawiamy."
Verstappen ustosunkował się także do rozmów ze Stefano Domenicalim, które miały miejsce po tym, jak po raz kolejny zagroził odejściem z F1. Podkreślił, że nie chce tego robić, aczkolwiek ma ochotę ścigać się w seriach, jakie sprawiają mu frajdę jak np. rywalizacja na Nordschleife. Przy okazji nie zabrakło nawiązań do kar za przeklinanie:
"W zasadzie nie chcę odchodzić. Chciałbym mieć trochę więcej frajdy, ale robię też inne rzeczy, które mi to zapewniają. Chodzi np. o ściganie się na Nordschleife. Liczę też na start w wyścigu na Spa i miejmy nadzieję, że w Le Mans. Łączę różne rzeczy i szukam innych aktywności, które sprawiają mi frajdę. Oczywiście mam też swój zespół, więc mam sporo zajęć jednocześnie."
"Można to nazwać pozytywnymi rozpraszaczami, ale z drugiej strony to trochę sprzeczne uczucie. Nie mam bowiem frajdy z prowadzenia tego samochodu, natomiast uwielbiam pracować ze wszystkimi osobami w tym zespole i z działu silnikowego. To tak, jakby... nie mogę przekląć. Teraz to już chyba 5000 kary?"
"[W tym momencie wtrącił się Gabriel Bortoleto, który zażartował, że 5000 odnosi się tylko do Verstappena, a dla niego taka kara wynosiłaby 100 euro]. Zastanawiałem się, czy chodzi o jedno słowo czy zdanie. W każdym razie wiecie, o co mi chodzi. Nie chcę odchodzić, ale mam nadzieję, że będzie lepiej. Rozmawiałem o tym z FOM-em oraz FIA. Pracujemy nad tym, by to poprawić."
W kontekście jeszcze występu na Nordschleife Verstappena zapytano to, czy chciałby pokonać na nim okrążenie pokazowe bolidem F1. Przypomniał o tym, że w 2023 roku taką możliwość zablokował mu Red Bull, na czele z Helmutem Marko:
"Nie pozwolono mi na to. W innym wypadku już bym to zrobił! Pytałem o to."
© Red Bull


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się