Max Verstappen przyznaje, że nie zgadzał się z decyzją o prędkiej degradacji Liama Lawsona z szeregów Red Bulla. Nowozelandzki zawodnik stracił szansę na pokazanie się w topowym zespole po zaledwie dwóch wyścigach.
Liam Lawson po tylko 11 wyścigach w barwach Racing Bulls dołączył do Red Bulla, zastępując w nim Sergio Pereza. Szybko okazało się, że w czołowym zespole nie będzie mu tak łatwo rozwinąć skrzydła.
23-letni kierowca odpadł na etapie Q1 już w pierwszych kwalifikacjach w Melbourne, a potem zaliczył dzwon w samym wyścigu. W Szanghaju z kolei nie zdobył żadnych punktów po tym jak czasówkę do sprintu i głównego wyścigu zakończył na ostatnim miejscu.
Taki obrót spraw sprawił, ze Red Bulla szybko stracił cierpliwość i zapewne pod naciskiem Hondy postanowił dać szansę Yukiemu Tsunodzie, który został piątym partnerem zespołowym Maksa Verstappena od czasu kiedy ekipę opuścił Daniel Ricciardo. Sam Holender już wtedy stawał w obronie zespołowego partnera.
"Dwa wyścigi dla kolegi z zespołu - oczywiście w tamtym momencie się z tym nie zgadzałem" tłumaczył Verstappen w rozmowie z Viaplay. "Bo ostatecznie ktoś traci swoją szansę… tak, a wtedy niszczysz [tę szansę] w czołowym zespole. Muszę powiedzieć, że Liam dobrze sobie radził w Racing Bulls."
"Można też powiedzieć 'olej to, nie obchodzi mnie to już', ale dwa wyścigi to stanowczo zbyt wcześnie, aby podejmować decyzję. Ostatecznie Yuki dostał szansę, a to pokazuje jak było ciężko."
Japończyk na przestrzeni pozostałej części sezonu nie spisywał się znacząco lepiej niż Lawson, zdobywając tylko 30 punktów na przestrzeni 22 wyścigów, a mistrzostwa kończył na 17. miejscu co w zestawieniu z walką o tytuł mistrzowski do samego końca przez Verstappena nie wystawia mu dobrego świadectwa.
Na obronę można jedynie stwierdzić, że od czasu odejścia Daniela Ricciardo w Red Bullu nie było żadnego kierowcy, który potrafiłby dorównać Verstappenowi w stopniu, który mógłby zadowolić szefostwo tej ekipy. Gasly, Albon, Perez, Lawson i Tsunoda po awansie do Red Bulla mieli potężne trudności. Z całej piątki najlepiej radził sobie oczywiście Perez, który okazyjnie stawał na podium a nawet wygrywał wyścigi.
Problem drugiego kierowcy sprawił, że Red Bull mimo mocnej maszyny przegrywał tytuł w klasyfikacji konstruktorów w 2021 oraz 2024 roku. Podobnie było w tym roku, kiedy to ekipa z Milton Keynes osunęła się w tym zestawieniu na trzecie miejsce za McLarena i Mercedesa.
Zupełnie inny problem na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesiący miał McLarena, który przez cały sezon mówił o równości swoich kierowców, którzy o tytuł walczyli do ostatniego wyścigu sezonu.
Sam Verstappen przyznaje, że w Formule 1 słuszne jest podejście Red Bulla, stawiające na jasny podział między kierowcą numer 1 i numer 2, ale ten drugi musi prezentować tempo, pozwalające na walkę o tytuł konstruktorów.
"Gdybym sam był szefem zespołu, zawsze jasno wyznaczyłbym numer jeden i numer dwa" - dodawał bez ogródek. "Oczywiście numer dwa musiałby nadal zdobywać wystarczająco dużo punktów, by walczyć o tytuł w klasyfikacji konstruktorów. Ale jasno określiłbym numer jeden i numer dwa."
W tym kontekście Holender wierzy, że sezon 2026 okaże się dla jego ekipy nieco lepszy. Do zespołu ma bowiem dołączyć Isack Hadjar, który na przestrzeni całego sezonu pokazał się ze świetnej strony w Racing Bulls i z pewnością zasłużył na miano najlepszego debiutanta, czego zwieńczeniem było pierwsze podium w Zandvoort.
Verstappen przyznaje, że potężna zmiana przepisów może stanowić dla Francuza idealny moment na dołączenie do Red Bulla.
"Tak, to zupełnie coś innego. Nowy bolid, nowe przepisy, więc pod tym względem, uważam, że to właściwy czas na awans."
© Red Bull


28.12.2025 12:33
10
6
Jest beneficjentem takiego układu, trudno aby się z nim nie zgadzał. zwłaszcza, że cały bolid robiony jest pod jego preferencje, dostaje wszystkie najnowsze poprawki i części, oraz cały zespół wraz z drugim kierowcą pracują na jego wynik. Kto chciałby z tego rezygnować? To bardzo ułatwia jakąkolwiek walkę o mistrzostwo dla kierowcy, a takiego wsparcia nie miał chociażby Lando czy Leclerc. O ile ciężej by było Verstappenowi wygrywać gdyby układ w zespole był np 60/40? Już nie mówiąc o 50/50.
Dziw bierze, że tak wiele osób krytykuje, obraża i umniejsza MCL za to, że stosowali TO w swoim zespole i Norrisowi za to, że miał w ogóle czelność skorzystać z TO i pomocy całego zespołu aby zdobyć mistrzostwo, podczas gdy RB był skłonny poświęcać nie tylko drugiego kierowcę, ale i wyniki całego zespołu, aby pracować na wynik pierwszego kierowcy.
02.01.2026 11:25
1
0
@EnderWiggin Z TO na Monzy skorzystał Norris, a w tym czasie w mistrzostwach prowadził Piastri.
02.01.2026 23:12
0
1
@tytus83 I co w związku z tym?
Skoro MCL chciał by ich kierowcą nr 1 był Norris i wydali takie polecenie TO aby Piastri ustąpił miejsca Norrisowi, to dokładnie tak powinno być i wszystko było zgodnie z przepisami. Bardzo dobrze się stało, bo dzięki temu MCL wygrał oba tytuły, ich kierowca nr 1 i konstruktorkę.
Nie widzę w czym masz problem.
28.12.2025 13:22
8
7
lepsze to niż to co jest w mclarenie. Tak tak równo równo, ale wtedy jak trzeba wyrównać do Norrisa. Mogli w Mclarenie od razu powiedzieć, ze stawiają na Norrisa. Powiedzieć Piastriemu, żeby go przepuszczał i nikt by nie miał żalu.
02.01.2026 23:19
0
1
@ojciec3d Dlaczego niby to co jest w MCL jest gorsze od tego co jest w Red Bullu?
Gorsze jest wydanie dwóch albo trzech TO, od stosowanie TO co wyścig?
W MCL obaj kierowcy mieli równe bolidy,nie tak jak w RB, który oszczędzał na częściach dla Tsunody. W czym to niby TO Red Bulla jest lepsze od TO MCL?
W MCL nikt nie rujnował całego wyścigu Piastriemu, podczas gdy RB potrafił ściągnąć Pereza z punktowanego miejsca do boksu tylko po to aby ten zabrał Hamiltonowi punkt za szybkie okrążenie. W czym to niby TO Red Bulla jest lepsze od TO MCL?
W MCL nie układano strategi wyścigowej tylko po to aby uprzykrzał życie rywalowi do mistrzostwa, tak jak robił to RB z Perezem czy Tsunodą, którzy mieli taką strategię aby próbować spowalniać Hamiltona/Norrisa po ich zjeździe do boxu i utrudniać podcięcie. W czym to niby TO Red Bulla jest lepsze od TO MCL?
Skończ strugać głupa, bo wypisujesz kompletne idiotyzmy tylko dlatego, żę jesteś zawistny w stosunku do Norrisa i beblasz te głupoty tylko dlatego, że wolałbyś Piastriego na mistrza. Dorośnij w końcu i zacznij być poważnym człowiekiem.
28.12.2025 13:33
9
1
Podzielenie statusu w zespole na kierowcę 1-2 , ro jedyny sensowny sposób osiągania sukcesów. Zwłaszcza gdy walczy sie o najwyższe cele. Problemem jest zawsze znalezienie doskonałego numeru dwa. Takiego kierowcy ktory gdy dominant ma kłopoty bez problemu wskakuje w jego buty a w szarej codzienność dowozi maksymalną ilość punktów.Dla młodszych kolegów tutaj, , w mojej opinii najlepszym numerem dwa był Barichello, doskonały technicznie, jeśli chodzić o testy opon ( w owym czasie ogromna zaleta) niezrownany. Owszem bywało mu ciężko, ale wygrywał gdu numer jeden miał kłopoty i był doskonale wynagradzany.
28.12.2025 14:42
4
0
@FUNO Za czasów Barichello przewaga Ferrari bywała po 1-1,5 sek na okrążenie. Ogromną przewagę miał też Red Bull z drugim Webberem czy Mercedes z drugim Bottasem i Rosbergiem. Taki Tsunoda wypadałby niczym Webber czy Bottas.
Teraz 0,3 sek straty to ok. 10 miejsc (a nie jak kiedyś 1). Taka strategia to metoda pewnych porażek w klasyfikacji zespołów. Choć w 2026 ścisk się zmniejszy.
02.01.2026 17:12
0
@xmalekox Weber nigdy nie był wicemistrzeem, ale w porównaniu z innymi pomagierami dowoził.
28.12.2025 13:51
4
2
Z jego punktu widzenia, to się rzeczywiście tak lekko i łatwo formułuje takie zdania. Ciekawe czy byłby taki mądry gdyby to on miał być numerem 2.
28.12.2025 19:27
3
1
@Marcin Wnuk
To wtedy byłby za równym traktowaniem zawodników. Jak każdy inny zawodnik - każdy gra własną grę.
28.12.2025 14:22
3
3
hipokryta a mowil że Piastri i Norris jest ok, że fajnie że McL pozwala im się scigać :D
28.12.2025 21:50
3
0
Rozumiem jeszcze gdyby on i drugi kierowca mieli porównywalne osiągi (jak Lando i Oscar w McLarenie w tym sezonie), gdzie zespół nie wiedział na kogo postawić, ale tutaj Maxa nawet nie trzeba degradować do roli kierowcy nr 2, skoro i tak jest szybszy od wielu lat od każdego partnera zespołowego.
28.12.2025 22:03
3
0
@Michael Schumi
No i tutaj nie wiem, czy się z Tobą zgodzić, czy może polemizować. Gość wjechał do F1, jako niby złote dziecko i był szybki (dzwonów nie liczymy, tylko szybkość).
ALE. Gdyby był w teamie na równych warunkach, to myślisz, że też by tak zamiatał?
29.12.2025 00:34
1
0
@bezblub
ALE, zaraz, wjechał jako złoty dzieciak i wygrał swój pierwszy wyścig jako to złote dziecko, w czasie dominacju merców, czyli już wyciągnął więcej niż każdy inny, więc jak nie można mu zaufać? Oczywiście po drodze było sporo problemów, nawet podobne jak ma aktualnie Kimi Antonelli, zamiatał i zamiata, czy się z tym zgadzamy czy nie, to gówno nam do gadania. Gość jest uparty i tward, jak większość mistrzów F1, za parę lat, zapomnimy o tych komenatarzach i o tym czy był taki czy owaki, będzie na kartach historii.30.12.2025 13:09
0
@sqniarz1916
Przestańcie z tym zwycięstwem. Owszem wygrał, ale gdyby Hamiltonowi nie odbiło to by tego nie wygrał. Co innego taki Russell bo ten wygrałby w debiucie w Mercedesie bez niczyjej pomocy gdyby nie wielki pech.
29.12.2025 00:35
2
0
@bezblub Zaryzykuję, że tak. Poza nawet szybkością, umiejętnością jazdy w deszczowych warunkach (Brazylia 2016 i 2024, Niemcy 2019, Rosja 2021, Monako 2023 czy Holandia 2023) to zwróć jeszcze uwagę na to, że jest bardzo dużo czasu spędza na samym ściganiu się także poza F1 ilekroć ma na to szanse, np. jego debiutancka wygrana na Nurburgingu w tym roku (między GP Azerbejdżanu a GP Singapuru). Nie ogranicza treningu swojej jazdy tylko do F1.
https://powrotroberta.pl/2025/10/verstappen-chce-pojechac-wszystkie-wyscigi-24-godzinne.html
Swoją drogą, Max po wejściu do F1, nie był od razu jedynką. Jeździł świetnie, odważnie i punktował wysoko (2x czwarte miejsce), lecz mimo to w Singapurze 2015 kazano mu zamienić się miejscami. Także w Australii 2016 (pierwszym wyścigu sezonu) nie pozwolono mu na wyprzedzenie Sainza. Z jakichś jednak powodów, w 2016, to jego wzięli do Red Bulla. W tamtym sezonie przegrał z Danielem o 52 pkt. W 2017 r. o 32 pkt. W 2018 r. już z nim wygrał. Potem nie miał sobie równych.
29.12.2025 14:57
2
3
I teraz niech się okaże, że Hajdar w nowym sezonie tak do przerwy wakacyjnej byłby regularnie szybszy od Holendra to co wtedy powie? Zgodzi się, że należy mieć jawnego kierowcę nr1 i nr2 degradując go do roli wingmana? Dopóki jest szybszy od partnerów zespołowych to jest zwolennikiem takich praktyk. Wystarczy tylko, że pojawi się ktoś lepszy i kwas w zespole pojawi się historyczny.
29.12.2025 18:36
3
0
To jest oczywiste, że dla zespołu podział na kierowcę nr 1 i 2 jest najlepszy. Szczególnie jak nie mają totalnie dominującego bolidu.
Problem wtedy jest z tym kierowcą nr 2. Jeśli on faktycznie odstaje od nr 1 to jest ok. Jeśli jednak nie odstaje to się to źle skończy. Jak w przypadku McLarena w 2007 roku.
W 2025 nie wiem jak to McLaren zrobił, że jego kierowcy się nie pożarli. Na pewno musieli w to włożyć mega dużo wysiłku i również mocno pomógł im temperament swoich kierowców. Tak czy inaczej przez takie podejście prawie przegrali tytuł mistrzowski bo przy stosowaniu zróżnicowanej strategii pojawiłyby się głosy o nierównym traktowaniu kierowców.
W przypadku RB, cóż, wystarczy sobie przypomnieć obronę PER przed HAM w ostatnim wyścigu sezonu. Ten pierwszy nie miał nic do stracenia i był mocno zmotywowany :) co spowodowało że VER prawie dogonił HAM.
02.01.2026 11:32
0
Z poziomu kibica lepszy jest brak podziału. Jeżeli np. trzy zespoły walczą o mistrzostwo to mamy sześciu kierowców, a nie trzech. Nie mamy głupich zagrywek zespołów lub ciekawsze odmowy tych zagrywek. Wszystko jest wtedy ciekawsze dla kibica.
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się