Kimi Antonelli popisał się znakomitą formąw czasie trzeciego treningu i nie tylko nawiązywał do czasów Ferrari, lecz ostatecznie to on znalazł się na szczycie tabeli czasów.
Sobotnia sesja treningowa to ostatnia i jakże ważna szansa na budowanie pewności siebie na wymagającym torze w Monte Carlo.
Przed rozpoczęciem sesji temperatura powietrza i toru wynosiła kolejno 22 i 28 stopni Celsjusza - podmuchy wiatru sięgały zaledwie 9 km/h. Warunki pogodowe były zatem mocno zbliżone do tego, z czym zawodnicy mieli do czynienia w piątek.
Trzecia sesja treningowa rozpoczęła się o 12:30 czasu polskiego, lecz większość zespołów ruszyło na tor z kilkuminutowym opóźnieniem. Podobnie jak w czasie piątkowych sesji, kierowcy Ferrari od samego początku treningu zaczęli naciskać, wymieniając się najszybszymi czasami sektorów - tym razem od razu na oponach miękkich.
W międzyczasie Valtteri Bottas zgłosił problem z dymem wydobywającym się z jego przednich hamulców tak, jak miało to miejsce w bolidzie jego partnera z ekipy dzień wcześniej. Fin na szczęście zdołał dojechać do alei serwisowej, lecz po drodze przyblokował naciskającego z tyłu Charlesa Leclerca.
Co zdumiewające, zaledwie kilka minut później Sergio Perez zgłosił dokładnie taki sam problem z hamulcami.
Po upływie 15. minut prawie wszyscy kierowcy zameldowali się na torze - nikt nie wyjechał na mieszance innej niż miękka. Z każdym kolejnym okrążeniem pomiarowym obserwowano sporą ewolucję toru, która przybliżała nas do najszybszych czasów notowanych w piątek.
Weekend w Monako pełen jest odstępstw od tego, co obserwuje się w czasie rywalizacji na przeciętnym torze. Jednym z przykładów jest strategia dotycząca szybkich przejazdów - wszyscy kierowcy w czasie trzeciego treningu pokonywali po kilka okrążeń pomiarowych, często nie robiąc nawet między nimi przerwy. Wynika to z potrzeby wprowadzenia opon w odpowiednie okno pracy, a także z uwagi na konieczność umiejętnego zarządzania pracą turbosprężarki.
W czasie kolejnych okrążeń pomiarowych Hamilton i Leclerc z Ferrari prezentowali dobre tempo, lecz zaskakująco dobrze radzili sobie także kierowcy Mercedesa, którzy udowodnili, że wciąż liczą się w walce o najwyższe cele. Srebrne Strzały nawiązywały do czasów Scuderii, prezentując znacznie lepszą formę niż w czasie piątkowych sesji.
W trakcie poszukiwania kolejnych tysięcznych sekundy zarówno Russell, jak i Antonelli zaliczyli delikatny kontakt z barierami. Lewis Hamilton natomiast narzekał na swój fotel, który, jak sam zgłosił przez radio, wciąż ruszał się w kokpicie.
Mało spektakularne były natomiast przejazdy kierowców Red Bulla oraz McLarena. Ekipa z Woking, świętująca w ten weekend jubileusz w postaci 1000. startu musi nadrabiać czas stracony przez awarię w bolidzie Lando Norrisa w czasie wczorajszej popołudniowej sesji.
W połowie sesji Franco Colapinto zblokował tylną oś na dohamowaniu do nawrotu i obrócił swój bolid Alpine uderzając w ścianę. Argentyńczyk wywołał na chwilę żółtą flagę, lecz o własnych siłach zdołał wrócić do alei serwisowej. Kilka minut później Franco otarł się także o barierę na wyjściu z zakrętu nr 1. W między czasie Liam Lawson zaliczył spory uślizg w sekcji basenowej, który o włos nie zakończył się poważną kraksą.
Delikatną przygodę zaliczył także George Russell - delikatnie przyblokowany na dohamowaniu do zakrętu Rascasse, Brytyjczyk zblokował koła i ledwo zmieścił się w zakręt. Kierowca Mercedesa uniósł nawet rękę w geście frustracji.
Alex Albon przestrzelił natomiast dohamowanie w zakręcie Sainte Devote, korzystając ze słynnego pobocza. Taj bez problemu wycofał z powrotem na tor i był w stanie kontynuować jazdę. W tym momencie na torze zostało jedynie kilku kierowców.
Na 20 minut przed końcem kierowcy Ferrari oraz Mercedesa wyjechali w tym samym czasie na świeżych oponach miękkich, aby wykonać kluczową symulację przejazdów kwalifikacyjnych. Antonelli wykręcił znakomite okrążenie z czasem 1:12.720. Zarówno Hamilton, jak i Leclerc odpuścili swoje pierwsze próby, a George Russell nie poskładał dobrego okrążenia.
Zawodnicy Ferrari w końcu poprawili swoje czasy, lecz stracili w przybliżeniu aż 0,3s do czasu Antonellego - to ogromna niespodzianka biorąc pod uwagę tempo, jakie prezentowali przez cały piątek.
Festiwal szybkich okrążeń został jednak przerwany, gdy Oliver Bearman rozbił swojego Haasa na 15 minut przed końcem sesji w zakręcie Massenet. Brytyjczyk stracił panowanie nad tyłem swojego auta i z dużym impetem wleciał na barierę znajdującą się na zewnętrznej zakrętu. To fatalna informacja dla zespołu Haas, bowiem duże uszkodzenia samochodu na tym etapie weekendu mogą sprawić, iż Bearman nie wystartuje w jakże ważnych kwalifikacjach do GP Monako.
Kierowcy szczęśliwie nic się nie stało, a przed opuszczeniem kokpitu, Oliver skarżył się na dobijanie samochodu na wybojach. To one były przyczyną wypadku Brytyjczyka.
Ollie Bearman crashes out of FP3 😱
— Formula 1 (@F1) June 6, 2026
Here is how the moment happened at Massenet 👇#F1 #MonacoGP pic.twitter.com/S7ME5vNxft
Przerwana czerwoną flagą sesja treningowa została wznowiona o 13:26 - zaledwie 4 minuty przed końcem treningu. Mimo to, kierowcy bardzo ochoczo ruszyli na tor, aby wykonać ostatnie przejazdy oraz wziąć udział w procedurze próbnego startu.
Charles Leclerc zdążył jeszcze poskarżyć się na swoje "okropne" hamulce, a Carlos Sainz został kolejnym kierowcą, który przestrzelił dohamowanie do "jedynki". Niewielu kierowców zdołało ostatecznie poprawić swoje czasy.
Sesja zakończyła się zatem z kierowcą Mercedesa na czele - Kimi Antonelli wykonał świetną pracę i znalazł się w świetnej pozycji przed popołudniowymi kwalifikacjami. Strata Ferrari do Włocha była większa niż można było przypuszczać, niemniej czasy Hamiltona i Leclerca wystarczyły, aby przebić rezultat George'a Russella, któremu wciąż zdawało się brakować pewności siebie.
W dalszej części tabeli znaleźli się Verstappen, Piastri, Bortoleto i Isack Hadjar, a czołową dziesiątkę zamknęli Lando Norris oraz Nico Hulkenberg.
© Mercedes


06.06.2026 14:07
0
Ja wiem, że to treningi. W każdym razie, na tym torze, ot tak, dołożyć 0,3sek...
06.06.2026 14:44
0
@bezblub
0,3sek to do Ferrari, dalej jest jeszcze gorzej ;)Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się