Ferrari pokazało moc również w drugim treningu przed GP Monako. Ponownie Lewis Hamilton i Charles Leclerc zajęli dwie najwyższe lokaty, aczkolwiek w odwrotnej kolejności. Za ich plecami znowu znalazł się Max Verstappen. Na przestrzeni tych zajęć nie brakowało problemów technicznych, które napotkały Lando Norrisa i Sergio Pereza.
Druga sesja treningowa na Circuit de Monaco rozpoczęła się w podobnych warunkach jak podczas tej pierwszej. Temperatura powietrza wynosiła 24 stopnie Celsjusza, natomiast nawierzchni 31. Więcej jednak cienia pojawiło się nad torem, z związku z czym ta asfaltu malała wraz z upływem zajęć.
Ponownie kierowcy nie zwlekali z wyjazdami na tor, a premierowy przejazd zaliczył George Russell. Cała stawka sprawnie opuszczała swoje garaże z wyjątkiem Isacka Hadjara. W jego przypadku przedłużyła się trochę naprawa uszkodzeń po wcześniejszej kraksie, ale mechanikom Red Bulla udało się finalnie tego dokonać.
Dzięki temu Francuz po około 12 minutach zameldował się na arenie zmagań. Podobnie jak większość stawki - uczynił to na pośredniej gumie. Na miękkie postawili jedynie w Astonie Martinie. Mocne tempo od razu narzucił znowu duet Ferrari, który - przedzielony Maxem Verstappenem - przewodził stawce.
W okolicach kwadransa od zapalenia się zielonego światła za szykaną Nouvelle'a zatrzymał się Lando Norris. Brytyjczyk nie popełnił jednak żadnego błędu, a za ten postój odpowiadała awaria techniczna w jego bolidzie. Dyrekcja wyścigu nie zdecydowała się jednak na wywieszenie czerwonej flagi, ograniczając się do wirtualnej neutralizacji. Ta trwała kilka dobrych minut.
Gdy kierowcy mogli wrócić do pełnej prędkości, Charles Leclerc i Lewis Hamilton szybko znowu zaczęli okupować dwie pierwsze lokaty. Z kolei Arvid Lindblad zaczął meldować przez radio o nadsterowności swojego VCARB03 po przejechaniu "po czymś" w sekcji basenowej, zaś Carlos Sainz informował o problemach z kierownicą.
W końcu też zawodnicy zaczęli grupowo wyjeżdżać na miękkich oponach, a sygnał do tego dał Pierre Gasly. Początkowe próby nie wychodziły Verstappenowi, ale już na 3. szybkim kółku wyprzedził kolegów z Ferrari. Po kilku okrążeniach za jego plecy wskoczył Russell.
Zanim reprezentanci Scuderii wyjechali na ogumieniu z czerwonym paseczkiem, as Red Bulla wyśrubował swój wynik do poziomu 1:13.194. Nie zrobiło to wrażenia na Leclercu, który przebił go o 0,057 sekundy. Jeszcze lepiej pojechał Hamilton, schodząc do czasu 1:13.026.
Chociaż kierowcy podejmowali coraz większe ryzyko z każdym przejazdem, stronili od poważniejszych wpadek. Większą przygodę zaliczył jedynie na wyjściu z Sainte Devote Franco Colapinto, który lewą częścią bolidu A526 uderzył w bariery. Spore trudności z hamulcami - podobne do tych Fernando Alonso z 1. treningu - miał w 2. sektorze Lance Stroll.
Na tym miały zakończyć się ciekawe wydarzenia w 2. sesji treningowej, gdyż zespoły rozpoczęły prace nad dłuższymi przejazdami. Pewne zamieszenie wprowadził jednak dym z samochodu Sergio Pereza, przez który musiał zatrzymać się na torze. W związku z tym zarządzono czerwoną flagę. Zajęcia zostały wznowione w samej końcówce, aby wykonać próbne starty.
© Ferrari


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się