WIADOMOŚCI

Horner wyraził swój żal wobec Neweya i Marko
Horner wyraził swój żal wobec Neweya i Marko © Red Bull

Brytyjski działacz w dość krytyczny sposób wypowiedział się odnośnie swoich najbliższych pracowników z czasów swoich rządów w Red Bullu. 52-latek bez ogródek przyznał, że nie mógł polegać zwłaszcza na Adrianie Neweyu, gdy pojawiły się pierwsze oznaki problemów w Milton Keynes.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Christian Horner nie znika w ostatnich dniach z nagłówków mediów. Wszystko z powodu wywiadu udzielonego dla The Times, który - poza komentarzami wygłoszonymi w serialu "Drive to Survive" i podczas tegorocznej wizyty na torze Silverstone - był jego pierwszym takim publicznym wystąpieniem, odkąd został zwolniony z Red Bulla.

W przestrzeni medialnej największą burzę wywołały jego słowa o marzeniu, jakim jest praca w Ferrari, co tylko podsyciło plotki w temacie przyszłości Frederica Vasseura. Poskutkowało to m.in. tym, że Scuderia zorganizowała specjalną konferencję, aby od nich się odciąć.

Nie były to jednak jedyne takie ciekawe cytaty z ust Hornera. Wyraził swój żal wobec zwłaszcza Adriana Neweya, który w obliczu pierwszych problemów w Milton Keynes postanowił opuścić zespołu. Potwierdził tym samym wcześniejsze pogłoski o tym, że obaj panowie nie dogadywali się w końcówce swojej współpracy:

"Stałem za nim murem i wierzyłem w to, że on stoi za mną. Przy pierwszych oznakach problemów Adrian chciał jednak opuścić ten statek. Zrobiło mi się wtedy bardzo przykro, bo nie mogłem już na nim więcej polegać. Nasza relacja nie była już taka solidna jak wcześniej", powiedział 52-latek.

Brytyjczyk nie omieszkał też wrócić do tematu swojego zwolnienia, podkreślając po raz kolejny, że nigdy nie otrzymał klarownej informacji odnośnie przyczyny za nim stojącej. Potwierdził jednak plotki o tym, że w opinii austriackiego szefostwa zespół stawał się "Horner Racing":

"Nigdy nie otrzymałem klarownego wyjaśnienia poza kwestią nieco słabszych osiągów. Tymczasem przed tym wywalczyliśmy pole position do GP Wielkiej Brytanii i gdyby nie pogoda, prawdopodobnie byśmy wygrali ten wyścig."
"Chcieliśmy też pójść w innym kierunku. Kiedy zacząłem mocniej naciskać - wszakże miałem jeszcze 6 lat ważnej umowy - powiedziano mi, że to bardziej było Christian Horner Racing niż Red Bull Racing."

Horner nie omieszkał się także podzielić się swoimi przemyśleniami nt. Helmuta Marko, który dosadnie skrytykował go po swoim odejściu z Milton Keynes. Wyraził wobec niego żal za postawę podczas procesu jego zwalniania, nie ukrywając, że ich relacja osłabiła się po śmierci Dietricha Mateschitza:

"Kilka dni przed tym wszystkim był u mnie w domu i spędzał czas z moją rodziną, a mimo to nie powiedział żadnego słowa. Patrząc oczywiście wstecz, to on dał mi tę pierwszą szansę. Zobaczył we mnie coś, co mu się spodobało i przedstawił mnie Dietrichowi. Pod koniec, a już zwłaszcza po śmierci Dietricha, nie pełnił żadnej funkcji. Postrzegał mnie zawsze jako swojego protegowanego, a ja już byłem poza tym."

Co ciekawe, Horner zaznaczył, że Marko nie był do końca przekonany co do włączenia Maxa Verstappena do programu juniorskiego Byków, a wszystko przez osobę jego ojca, Josa. Tymczasem sam Holender wielokrotnie zawdzięczał Austriakowi szybkie wejście do F1:

"Dla niego [Jos] to był koszmar. Mówił, że nie potrzebujemy go."

Dopytany o popełnione błędy w czasie swoich byczych rządów, Brytyjczyk znowu skierował się w stronę Marko i sposób, w jaki była zarządzana akademia juniorów:

"Ja tak nie chciałem tym zarządzać. Czułem, że zawsze muszę sprzątać ten cały syf. Z drugiej strony być może jestem postacią, która budzi skrajne emocje i mam świadomość, że nie każdemu się podobam. To zwyczajnie niemożliwe."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

3 KOMENTARZE
avatar
Michael Schumi

01.10.2026 16:50

0

Współczuję. Gość został najmłodszym szefem zespołu, miał zmysł i umiejętności i mu się udawało. Przykro, że go wywalili w takich niemiłych okolicznościach po tylu latach i wielu sukcesach. Bardzo bym chciał, żeby dołączył do Ferrari. Może mógłby w końcu postawić do pionu ich strategów.

Co do Neweya - wydaje mi się, że Adrian nie chciał się angażować w ich przepychanki polityczne. On jest inżynierem i ma inną rolę.

Co do Marko - cóż, temu wiecznie nic nie pasuje. Jeśli wierzyć jego słowom to poza Vettelem to chyba żaden kierowca mu nie pasował, nie wspominając ilu wymęczył kierowców z Torro Rosso a później Alpha Tauri czy tam Racing Bulls.

Co do Horner Racing - zupełnie nie rozumiem o co w tym chodzi. Jest bardzo długo szefem zespołu i to chyba dobrze, że tak świetnie się sprawdzał przez wiele lat. Toto Wolf też jest szefem Mercedesa od kilkunastu lat i jakoś nikomu nie przeszkadza. Po prostu niektóre osoby są w jakimś miejscu tak długo, że już zaczyna się je utożsamiać natychmiastowo z miejscem, w którym są. Przykłady: Schumacher - Ferrari; Hamilton - Mercedes; Horner - Red Bull; Toto Wolf - Mercedes; Verstappen - Red Bull.


avatar
Danielson92

01.10.2026 17:00

1

1

@Michael Schumi

 

Zawsze pisałem podobnie jak i inne osoby, że Red Bull to toksyczne środowisko. Bardzo to oburzało zatwardziałych kibiców tego zespołu. No to teraz sami na własne oczy się przekonują jakie to było otoczenie . Krukkk czy Grzesiek12  w swoim kompleksie Mercedesa i tak napisaliby, że to wszystko wina Toto Wolffa:-D 


avatar
Michael Schumi

01.10.2026 22:11

0

@Danielson92  Ja się z Tobą zgadzam. Red Bull potrafi osiągać super rzeczy, ale to jest toksyczne środowisko.


zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.