Zgodnie z przewidywaniami, lider mistrzostw świata wygrał czasówkę na torze Spa-Francorchamps. Nie przyszło mu to jednak tak łatwo, ponieważ mocno postraszyli go Max Verstappen i Lando Norris. Za plecami tej trójki uplasował się dopiero George Russell.
Sesja kwalifikacyjna do GP Belgii nie zgotowała żadnych niespodzianek pogodowych. Temperatura powietrza wynosiła 22 stopnie Celsjusza, zaś nawierzchni 38. Wzmocniły się za to podmuchy wiatru, które przekraczały 2 m/s. Przy takich okolicznościach zdecydowanym faworytem do czasówki pozostawał Kimi Antonelli, ale kolejność kierowców za jego plecami była bardzo trudna do przewidzenia.
Z widowiskowego punktu widzenia wątpliwości towarzyszyły temu, jak nowe bolidy i silniki będą sprawdzać się w środkowym sektorze. W nim - zgodnie z zapowiedziami - już w treningach można było zauważyć niecodzienne zachowania związane z zarządzaniem energią elektryczną, która musi pozostawać w akumulatorach na 1. i 3. sektor.
Pewne obawy mieli też kibice Ferrari, które dotyczyły kraksy Lewisa Hamiltona z wcześniejszego treningu. Włoskim mechanikom udało się jednak bezproblemowo odbudować auto i to pomimo konieczności wymiany zawieszenia, tylnego skrzydła, podłogi i asekuracyjnie skrzyni biegów.
Dzięki temu siedmiokrotny mistrz świata nie stracił czasu w samej czasówce. Ta miała nieco inne znaczenie dla kierowców skazanych na start z dalszych pozycji startowych. Chodziło w tym przypadku o: Lando Norrisa, Isacka Hadjara i duet Astona Martina.
Q1: Norris przed kierowcami Red Bulla, potężne straty Astona
Zespoły nie śpieszyły się z wypuszczaniem swoich kierowców na tor z wyjątkiem Lance'a Strolla i reprezentantów Cadillaca, którzy niemal od razu wyjechali na arenę zmagań. Już w przypadku Sergio Pereza i Valtteriego Bottasa można było zauważyć współpracę zespołową związaną z robieniem tzw. holowania. Z kolei Kanadyjczyk nie dokończył swojego otwierającego kółka.
Gdy na torze zameldowała się reszta stawki, na czele wylądował Norris, wyprzedzając duet Red Bulla. Antonelli plasował się dopiero na 5. miejscu za plecami jeszcze Arvida Lindblada. Topowa dziesiątka była stworzona z ostatnio znanego grona, czyli McLarena, Red Bulla, Racing Bulls, Mercedesa i Ferrari. 11. Gabriel Bortoleto nie tracił jednak wcale tak dużo.
Najlepsza trójka zrezygnowała z przejazdów w samej końcówce, ale żaden z rywali nie był w stanie w niej zamieszać. Głównie wynikało to z okrążeń pokonywanych na używanych mieszankach. Z czasówką na tym etapie pożegnali się już: Alex Albon, Esteban Ocon i duety Cadillaca oraz Astona Martina.
Tajowi do awansu zabrakło zaledwie 0,007 sekundy. Niewielką stratę do rywali miał za to Cadillac, ponieważ kółko 19. Bottasa okazało się słabsze od Ocona o 0,022 sekundy. Potężna strata została odnotowana za to w przypadku Astona, bowiem 21. Alonso stracił do 20. Pereza ponad 2 sekundy.
Q2: Antonelli najszybszy, Bortoleto z awansem, awaria Hulkenberga
Po blisko dwóch minutach oczekiwaniach znowu wszyscy kierowcy zaczęli się meldować na torze w podobnym momencie. Mocne kółko przejechał Antonelli, który 0,255 sekundy wyprzedzał Charlesa Leclerca. Na 8. miejscu plasował się dopiero George Russell, będąc za plecami m.in. Lindblada. Rozstrzygnięcia te nie zmieniły się w samej końcówce.
Po pierwszych próbach w premiowanej dziesiątce nie było jednak obu zawodników Racing Bulls, gdyż Bortoleto okazał się szybszy od Liama Lawsona. W ostatecznych rozrachunku to status quo zostało zachowane, a Nowozelandczykowi do awansu zabrakło 0,038 sekundy.
Jego los podzielili przedstawiciele Alpine, Nico Hulkenberg, Carlos Sainz oraz Oliver Bearman. Po zakończeniu swojego kółka Niemiec musiał zatrzymać się w okolicach Pouhon z powodu wycieku hydraulicznego. Opóźniło to trochę rozpoczęcie finałowego segmentu.
Q3: pokaz mocy Antonellego, współpraca zespołowa w Red Bullu
Finałowa część rywalizacji rozpoczęła się od współpracy zespołowej w Red Bullu, bowiem Hadjar poczekał na Verstappena w okolicach zakrętu Stavelot i podciągnął do finałowej szykany. Czterokrotny mistrz świata zszedł poniżej granicy 1:45.000, ale lepsi okazali się od niego Norris, Antonelli i Leclerc.
Brytyjczyk zaskakująco wyprzedził nawet lidera mistrzostw świata o 0,039 sekundy. Niewiele do tej dwójki tracił Leclerc. Sporo czasu tracili nie tylko Lindblad i Bortoleto, ale też Piastri, który zawadził o żwir na wyjściu ze Stavelot. Poskutkowało to wywieszeniem czerwonej flagi w celu posprzątania porozrzucanego żwiru.
Sesja została wznowiona po 8 minutach przerwy, aczkolwiek kierowcy i tak czekali do samej końcówki ze swoimi wyjazdami. W Red Bullu znowu zastosowano taktykę z holowaniem Verstappena w ostatnim sektorze. Dało to wymierne korzyści, ponieważ Holender wskoczył na czoło tabeli z wynikami.
Błyskawiczną kontrę wyprowadził jednak Antonelli, który przebił jego rezultat o 0,317 sekundy i wywalczył pole position. Norris nie poprawił swojego czasu po tym, jak zawadził o żwir na wyjściu z Campusa. Ponieważ nałożono na niego karę przesunięcia na starcie o 10 pozycji, do niedzielnych zmagań ruszy z 13. pola.
Za czołową trójką znalazł się Russell, do którego niewiele stracili reprezentanci Ferrari. 7. lokata przypadła Piastriemu. Za plecami Australijczyka uplasowali się Lindblad oraz Bortoleto. Dziesiątkę bez żadnego pomiarowego wyniku w Q3 - zamknął Hadjar, który jutro wyruszy z końca stawki.
© Pirelli


18.07.2026 17:43
7
0
Ale Kimi tłucze tego Russella niemiłosiernie...
18.07.2026 17:54
5
0
@mareczek_86 Prawda, i dobrze 😛
18.07.2026 18:13
0
9
@mareczek_86 Nie tylko Russella tylko tego rzekomo najlepszego kierowce także. Że Verstappenowi nie wstyd sie tak ośmieszać tym holowaniem przez Hadjara.
18.07.2026 18:19
1
5
Hadjar za te podciąganie powinien być zdyskwalifikowany rozumiem raz ok ale on żadnego pomiarowego kółka nie wykonał ponieważ miał co innego do roboty.
18.07.2026 18:46
2
0
Brawo Kimi !. Tylko tak dalej i Rusell będzie wykończony
18.07.2026 18:52
3
0
Hadjar przypadkiem nie miał kary przesunięcia? Całkowicie go poświęcili dla Maxa.
18.07.2026 20:16
2
3
Przecież zawsze tak było w Red Bullu że tylko Verstappen się liczył a później pokazują że pokonał swojego zespołowego kolegę ileś tam razy. Czemu on nie pomógł się podciągnąć Haidarowi. Red Bull jest mego toksycznym zespołem.
18.07.2026 20:53
1
0
@kaki87 w tym akurat przypadku podciaganie HAD nie mialo by to sensu. Hadjar i tak zostalby przesuniety na koniec stawki ze wzgledu na wymienione komponenty. Decyzja o tym, zeby pomogl Verstappenowi byla wiec logiczna, choc faktycznie wygladalo to troche sztucznie.
18.07.2026 20:56
3
0
Nawet ja wielki przeciwnik Red Bulla nie widzę nic dziwnego w tym podciągnięciu. Dziwię się że np Ferrari tak nie chciało spróbować.
18.07.2026 22:05 zmodyfikowany
0
@Danielson92 mieli dwa wyjazdy mogli spróbować raz jeden raz drugi
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się