George Russell okazał się najszybszym kierowcą w trzecim treningu na rozgrzanym torze pod Barceloną. Brytyjczyk wyprzedził Oscara Piastriego z McLarena i Charlesa Leclerca z Ferrari. Jego zespołowy kolega nie złożył szybkiego kółka w samej końcówce sesji, po tym jak dwukrotnie został przyblokowany.
Upalne warunki pod Barceloną utrzymują się również od sobotniego poranka. Temperatura powietrza na rozpoczęcie trzeciej sesji treningowej na Curcuit de Barcelona-Catalunya wynosiła 32 stopnie, a tor rozgrzany był do 47 stopni.
Takie warunki pracy już wczoraj okazały się bezlitosne dla ogumienia Pirelli, które dodatkowo na ten sezon zdecydowało się do Hiszpanii dostarczyć mieszanki o stopień bardziej miękkie niż w zeszłym roku.
Po piątkowych treningach kierowcy narzekali więc na potworną degradację, wskazując, że na miękkiej i średniej oponie mogą pokonać tylko jedno szybkie okrążenie.
Pirelli widząc co się dzieje i obserwując wzrost ciśnienia roboczego w oponach, zdecydowało się nieco ulżyć zawodnikom, którzy po piątku określali opony mianem "balonów" bez przyczepności i obniżyło minimalną wartość ciśnienia o cały 1 PSI na przedniej i tylnej osi. Przez resztę weekendu obowiązywać będzie więc 25 PSI z przodu i 24 PSI z tyłu, co nadal stanowi znacznie większe wartości niż jeszcze kilka lat temu.
Ze spraw organizacyjno-porządkowych warto również nadmienić, że trzy ekipy, Alpine, McLaren oraz Cadillac, dopuściły się wczoraj w nocy złamania tzw. godziny policyjnej i do późna pracowały przy swoich bolidach. We wszystkich przypadkach była to druga taka sytuacja w tym sezonie, więc udało się uniknąć dodatkowych konsekwencji karnych.
Kierowcy nie spieszyli się jednak z wyjazdem na tor. Jako pierwsi zaraz po zapalaniu się zielnych świateł zameldowali się na nim jedynie kierowcy Cadillaca, którzy w pierwszych minutach mieli tor tylko do własnej dyspozycji.
Dopiero po 10 minutach dołączył do nich Nico Hulkenberg z Audi i przez kolejne kilka minut to Niemiec miał praktycznie cały tor dla siebie.
Mniej więcej po 20 minutach na alei serwisowej rozpoczął się właściwy ruch, a na tor wyjechali kierowcy Haasa i Williamsa.
Przed półmetkiem sesji zawodnicy głównie pracowali z miękką mieszanką. Jedynie Hulkenberg i Perez skorzystali ze średniej.
Po pierwszej poważniejszej serii przejazdów czołówki najlepszym czasem dysponował Lando Norris, który uzyskał czas 1:16.609. Niespełna 0,1 sekundy tracił do niego Charles Leclerc.
Gdy na torze szybsze próby podjęli kierowcy Mercedesa nie mieli problemu, aby awansować na dwie pierwsze pozycje. A Oscar Piastri po swoim przejeździe informował zespół, że nie miał na przedniej osi przyczepności i czuł, jakby przednie skrzydło było uszkodzone.
Jego inżynier potwierdził jedynie jego odczucia co może sugerować, że zmniejszenie ciśnienia w oponach przez Pirelli nie było wystarczające i degradacja dalej pozostaje wysoka, a to sprawia, że podczas kwalifikacji kierowcy mogą mieć po tylko jednej próbie na pokonanie szybkiego kółka w każdej z sesji.
Na 25 minut przed końcem na torze pojawiła się jedyna czerwona flaga. Winowajcą okazał się Valtteri Bottas, który wypadł z toru w zakręcie numer 10. Fin miał dużo szczęścia, w jego aucie awarii uległ układ hamulcowy i ten po prostu wyjechał na żwirowe pobocze, zakopując swój bolid.
Sesja mimo przygody Bottasa przebiegała wyjątkowo spokojnie aż do czasu, kiedy kierowcy na ostatnie 10 minut przed jej zakończeniem, postanowili wyjechać na tor na zupełnie świeżych, miękkich oponach.
Wysoka degradacja sprawiała, że mieli w zasadzie tylko po jednej próbie na poprawę czasów. W trakcie tych przejazdów kierowcom McLarena udało się rozdzielić rywali z Mercedesa, w czym dużą zasługę miał Lance Stroll, który w pierwszych zakrętach popsuł szybką próbę Kimiego Antonellego.
Włoch musiał również odpuścić drugą próbę poprawy czasu po tym jak w 10 zakręcie został przyblokowany przez innego zawodnika. Przez radio dopytywał poirytowany czemu jest wypuszczany na tor w takim tłoku.
Ostatecznie Antonelli zakończył trzeci trening na odległej 7. pozycji, a przed końcem sesji oprócz kierowców McLarena, znaleźli się przed nim też kierowcy Ferrari i Max Verstappen.
Soczystym komunikatem radiowym w samej końcówce podzielił się też Isack Hadjar, który po jednym z zakrętów tak zwrócił się do inżyniera starając się określić poziom podsterowności swojego auta: "Żartujecie sobie ze mnie? Co to za podsterowność? Co to było? Nigdy w życiu czegoś takiego nie miałem."
Kimi Antonelli z kolei przed czasówką będzie musiał odwiedzić sędziów, aby wytłumaczyć się z niebezpiecznej jazdy w zakręcie numer 2.
W czołowej dziesiątce po 60 minutach jazdy zmieścił się jeszcze, wspomniany przed chwilą Hadjar, który sesję kończył na ósmym miejscu, przed Hulkenbergiem i Lindbladem.
© Mercedes


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się