Lider projektu Audi w F1 podzielił się ciekawym rozwiązaniem, które mogłoby rozwiązać wszelkie wątpliwości co do rozliczenia korzyści z ADUO. Włosko-szwajcarski inżynier, że F1 powinna opierać się na wynikach z poprzednich sezonów.
Wstępne wyniki pierwszej analizy silnikowej stały się jednym z głównych tematów rozmów weekendu wyścigowego pod Barceloną. Wszystko przez zaskakujący wniosek o tym, że to Red Bull został uznany za punkt odniesienia dla pozostałych silników spalinowych, a Mercedes - dzięki stracie powyżej 2% - skorzysta z korzyści pochodzących z ADUO.
Nic zatem dziwnego, że zdziwione Byki poprosiły FIA o ponowną analizę wszystkich danych. Co więcej, po opublikowaniu przez Mohammeda Ben Sulayema zdjęć z ich dyrektorem generalnym, Oliverem Mintzlaffem, nie brakowało sugestii, że to właśnie ADUO było głównym wątkiem tych rozmów.
Na piątkowej konferencji prasowej Toto Wolff z Mercedesa nie widział naturalnie żadnych przeciwwskazań co do wniosków Federacji. Podkreślał też, że F1 nie powinna szukać innych systemów wyrównania osiągów opartych zwłaszcza na pozycji w mistrzostwach świata.
Zupełnie inną perspektywę na to przedstawił Mattia Binotto, twierdząc, że królowa motorsportu powinna rozważyć rozliczanie korzyści z ADUO podobnie do funkcjonującego od paru lat tzw. suwaka aerodynamicznego. Oparty on jest na pozycji w mistrzostwach świata pół roku wstecz:
"Tak jak powiedział Toto, nie ma wątpliwości co do samej analizy. Mamy w samochodach czujniki, które mierzą różnice mocy. Czy zatem ADUO oparte na różnicy w kilowatach jest odpowiednim podejściem? Możemy o tym dyskutować. Istnieje też odpowiednik tego programu dla podwozi, choć nazywa się on inaczej", powiedział lider projektu Audi.
"Polega to na tym, że jeżeli ktoś plasuje się niżej w mistrzostwach, to zyskuje większe możliwości w tunelu aero. Dzięki temu zespoły mogą zbliżać się do siebie w kontekście samych osiągów. Gdy jednak rozmawialiśmy o przepisach dot. silników, pojawiło się pytanie o to, jak oceniać te różnice. Postawiono na czyste kilowaty. Czy to właściwa metoda? Możemy w tym się spierać."
"Być może powinniśmy zastosować rozwiązanie podobne do tego dot. podwozi, czyli oprzeć je na wynikach z poprzednich lat. Jeśli chcemy wyrównywać stawkę, to być może właśnie takie podejście byłoby najprostsze. Dzięki temu mielibyśmy też takie same ramy systemowe zarówno dla podwozi, jak i silników."
"Najlepsze ekipy nie miałyby przewagi, a te najsłabsze bądź najsłabsi producenci mieliby więcej możliwości. Mamy jednak regulamin jaki mamy i musimy w pełni ufać FIA. Jestem pewny, że Federacja przeprowadziła właściwą analizę. Co powinniśmy zrobić pod kątem przyszłości? Czy powinniśmy wprowadzić inny rodzaj rankingu? Być może tak."
© Audi


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się