Kimi Antonelli w Kanadzie kontynuuje dobrą passę. Włoch w przedłużonym przez czerwone flagi jedynym treningu w Montrealu okazał się szybszy od swojego zespołowego kolegi, zostawiając też daleko w tyle kierowców Ferrari i McLarena.
Formuła 1 dotarła na drugą w tym sezonie rundę mistrzostw świata w Ameryce Północnej, GP Kanady, i tym razem ponownie jest to weekend sprinterski.
Mimo mocno napiętego harmonogramu, ekipy przywiozły na tor sporą liczbę poprawek. Zespół McLarena do Montrealu dostarczył drugą część potężnego pakietu usprawnień, który sprawił, że od strony aerodynamicznej MCL40 praktycznie został w pełni przebudowany na przestrzeni dwóch weekendów wyścigowych.
Spore poprawki dostarczył też Mercedes, który w Miami zrezygnował z większych zmian w swoim aucie i teraz liczył będzie na odzyskanie przewagi nad rywalami, która nieco stopniała dwa tygodnie temu.
Jeżeli chodzi o warunki pogodowe, to piątkowe zmagania przebiegły w sprzyjających warunkach. Na torze było słonecznie, ale chłodno. Temperatura powietrza oscylowała w okolicy 16 stopni Celsjusza, ale nawierzchnia toru rozgrzana była już do 37 stopni. Nieco ciekawej wyglądają prognozy synoptyków na niedzielę, gdyż ponownie spodziewane są deszcze i jeszcze większe ochłodzenie.
Firma Pirelli do Kanady przywiozła kierowcom trzy najbardziej miękkie opony z gamy P Zero.
Sesja rozpoczęła się punktualnie, a pierwszy na torze zameldował się Nico Hulkenberg z Audi, za którym bez zbędnej zwłoki pojawiali się kolejni zawodnicy.
Wśród opuszczających swoje garaże kierowców dało się wyczuć na początku jedynego treningu w ten weekend trend korzystania z twardego ogumienia, chociaż zdarzyły się wyjątki od tej reguły. Na miękkie opony zdecydował się tylko Sergio Perez, a średnie założyli Arvid Lindblad, Lewis Hamilton, Liam Lawson oraz Valtteri Bottas.
Bardzo szybko bo już pod koniec okrążenia instalacyjnego problemy dopadły Franco Colapinto z Alpine, który bardzo powoli dotoczył się do alei serwisowej po tym jak w jego aucie posłuszeństwa odmówiła przepustnica.
Problemy innej natury dopadły też Lando Norrisa, który na swoim szybkim kółku efektownie przestrzelił hamowanie przed ostatnią szykaną. Odrobinę grozy przeżył też Max Verstappen, który na jednym z zakrętów złapał pobocze zewnętrznymi kołami. W obu przypadkach obyło się bez strat materialnych.
Od początku sesji na twardym ogumieniu tempo dyktował Max Verstappen, który wyprzedzał Hadjara i Piastriego. Kolejna próba poprawy czasu przez Lando Norrisa została zepsuta przez usterkę w bolidzie Racing Bulls. Liam Lawson przez radio meldował o utracie wspomagania kierownicy, a chwilę później jego bolid całkowicie zatrzymał się na torze.
Sytuacja wymagała skorzystania z instytucji wirtualnej neutralizacji, ale po chwili sędziowie całkowicie przerwali zajęcia wywieszając czerwoną flagę, ale zgodnie ze zmianami wprowadzonymi w regulaminie, stracone podczas jedynego treningu podczas weekendu sprinterskiego cztery minuty kierowcy odzyskali poprzez przedłużenie sesji o ten sam czas.
Jeszcze przed półmetkiem sesji na czoło tabeli najpierw powrócili kierowcy Mercedesa, a do walki włączył się też Oscar Piastri. Wszyscy zgodnie korzystali z twardego ogumienia Pirelli.
Kierowcy nie najeździli się jednak zbyt dużo, gdyż sesja ponownie przerwana została czerwoną flaga. Tym razem na skutek dużego dzwona Alexa Albona, który rozbił się na wyjściu z 7 zakrętu. W globalnym przekazie telewizyjnym zabrakło powtórek tego incydentu, ale szybko okazało się, że w całym zdarzeniu uczestniczył też świszcz, który niestety nie przeżył spotkania z rozpędzonym bolidem.
Po upływie 15 minut sesja została wznowiona, a do pracy zabrali się kierowcy Mercedesa, którzy sprawnie powrócili na czoło tabeli wyników. George Russell na twardych oponach wyprzedzał Kimiego Antonellego o nieco ponad 0,2 sekundy. Włoch, który cały czas ma szansę śrubować swój rekord zwycięstw i pole position szybko jednak poprawił wynik Russella, wyprzedzając go 0,05 sekundy.
Na nieco ponad 15 minut przed zakończeniem sesji kierowcy zaczęli wyjeżdżać z boksów na miękkich oponach. Jako pierwsi takie ogumienie założyli George Russell i Fernando Alonso.
Bardziej przyczepne opony sprawiły, że Brytyjczyk reprezentujący barwy Mercedesa jako pierwszy w ten weekend zszedł z czasem poniżej 1 minuty i 14 sekund. Kimi Antonelli, który także zmienił opony na miękkie, po pierwszej próbie na takim ogumieniu mocno skontrował zespołowego kolegę, wyprzedzając go o prawie pół sekundy.
Charles Leclerc po pierwszej próbie na czerwonych oponach był trzeci tracąc do szybszego z kierowców Mercedesa blisko sekundę, podczas gdy kierowcy McLarena zepsuli swoje okrążenia.
W końcówce George Russell zdołał ograniczyć stratę do Antonellego do niespełna 0,15 sekundy, ale przy okazji obrócił bolid w pierwszym zakręcie. Tempo podkręcił także Lewis Hamilton, który wyprzedził Charlesa Leclerca, a na torze doszło do kolejnego bałaganu i czerwonej flagi po tym, jak Esteban Ocon kompletnie urwał przednie skrzydło. W przypadku Francuza i tak skończyło się szczęśliwie, gdyż jego bolid na pełnej prędkości obrócił się na wyjściu z szykany.
🔴 RED FLAG 🔴
— Formula 1 (@F1) May 22, 2026
Esteban Ocon has spun and ripped off his front wing! 💥
He keeps his Haas going but there is debris all over the track 👀#F1 #CanadianGP pic.twitter.com/8GLlZwNA50
Po incydencie kierowcy Haasa żaden z kierowców nie był w stanie już poprawić swojego czasu i ostatecznie najszybszy w jedynym treningu był Kimi Antonelli, który wyprzedził Russella, kierowców Ferrari, Maksa Verstpapena i dopiero za nim zawodników McLarena.
W czołowej dziesiątce znaleźli się jeszcze Lindblad, Hulkenberg i Alonso.
© Mercedes


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się