WIADOMOŚCI

F1 nie zmieni jednak rozkładu mocy w 2027 roku?
F1 nie zmieni jednak rozkładu mocy w 2027 roku? © Pirelli

Pojawił się nieoczekiwany zwrot akcji w kontekście ogłoszonej przez FIA zmiany rozkładu mocy na sezon 2026. Okazało się, że nie wszyscy producenci silnikowi są zgodni co do takiego terminu jej wprowadzenia.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Taką zaskakującą nowinę przekazało The Race, informując dodatkowo o krytycznych rozmowach w tej sprawie, jakie mają odbyć się w trakcie weekendu wyścigowego w Kanadzie. W odpowiednie dyskusje z producentami mają zaangażować się sami Stefano Domenicali z ramienia F1 oraz Mohammed Ben Sulayem z FIA.

Przypomnijmy, że po GP Miami zainteresowane podmioty ustaliły odejście od problematycznego niemal 50:50 rozkładu mocy między częścią spalinową a elektryczną. Aby wyeliminować drastyczne spadki w prędkościach na prostych i nadmierne zużycie energii, postawiono na rozkład wynoszący 60:40, o co zabiegano zresztą jeszcze przed inauguracją obecnej ery technicznej.

Federacja jasno zakomunikowała, że nowy podział zacznie obowiązywać już w 2027 roku, ale okazało się, że nie wszyscy producenci są z tego zadowoleni, chcąc poczekać na sezon 2028. Tymczasem aby znaczące zmiany w przepisach silnikowych mogły zostać tak szybko wprowadzone, potrzebna byłaby zgoda czterech podmiotów.

Z informacji The Race wynika, że jedynie Mercedes i Red Bull Ford opowiadają się za taką natychmiastową modyfikacją. Można łączyć to z plotkami o tym, że ci dwaj gracze dysponują najmocniejszymi motorami spalinowymi w stawce. Inni producenci mają nie popierać takiego błyskawicznego rozwiązania, powołując się na dwie kwestie.

Na pierwszą z nich ma zwracać Audi, a chodzi o poczynione już inwestycje w obowiązujące przepisy i widmo dodatkowych prac rozwojowych przy obowiązującym limicie budżetowym. Szacuje się, że wyzwania związane ze zmianą rozkładu mocy mogą przekroczyć nawet 10 milionów dolarów. Niemcy jasno zaznaczają, że wprowadzenie podziału 60:40 tak szybko może okazać się po prostu niemożliwe.

Drugi temat ma podnosić Ferrari i dotyczy on kwestii ADUO. Dodatkowe możliwości rozwoju dałyby bowiem niewątpliwie przewagę w kontekście prac nad zwiększeniem przepływu paliwa (które będzie potrzebne do osiągnięcia nowego rozkładu mocy).

Włosi mają jasno zaznaczać, że w takich okolicznościach okazje wynikające z tego programu musiałyby zostać porzucone, tym bardziej że postrzegają to jako szansę na dogonienie Mercedesa jeszcze w tym roku. Zresztą już w czwartek Charles Leclerc sugerował, że osiągnięcie konsensu będzie bardzo trudne:

"Znalezienie sprawiedliwego rozwiązania z sensem dla wszystkich okazuje się o wiele bardziej złożone niż początkowo myśleliśmy. Znalezienie czegoś, co będzie dobre dla wszystkich, będzie po prostu trudne, ale wszyscy już nad tym pracują", powiedział Monakijczyk.

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.