WIADOMOŚCI

Domenicali: Formuła 1 nie ma żadnego problemu
Domenicali: Formuła 1 nie ma żadnego problemu © Red Bull

Liberty Media ustami CEO F1, Stefano Domenicalego, broni obecnych przepisów technicznych jak niepodległości, starając się przekonywać, że wszystko jest w porządku i że nie wszyscy kibice tak negatywnie odbierają to co obecnie dzieje się podczas weekendów wyścigowych.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Szef Formuły 1 ostatnio mierzy się z arcytrudnym zadaniem odwrócenia negatywnego nastawienia całej społeczności wyścigowej do nowego formatu ścigania. Kilka dni temu Włoch udzielił głośnego wywiadu serwisowi Autosport, odpowiadając na pytanie o sztuczność manewrów wyprzedzania, że "wyprzedzanie to wyprzedzanie".

Teraz w podobnym tonie udzielił obszernego wywiadu ekipie The Race, którą również próbował przekonywać, że F1 ma się dobrze i nie "ma żadnych problemów".

Domenicali wierzy, że wdrożone, w wymuszonej wojną na Bliskim Wschodzie przerwie, zmiany regulaminowe "z pewnością poprawią" rywalizację podczas czasówki już od rudny w Miami, a kierowcy powrócą tam do bardziej tradycyjnej walki o pole position bez konieczności nadmiernego szukania sposobów na odzyskanie energii w trakcie szybkiego kółka.

Zapytany przez dziennikarzy The Race czy wypracowane rozwiązania rozwiążą wszystkie problemy, czy konieczne będą dalsze działania, szef F1 stanowczo podkreślił, że sport nie przeżywa żadnego kryzysu.

"Myślę, że to nie jest kwestia rozwiązywania problemów Formuły 1. Formuła 1 nie ma żadnych problemów, jest w świetnej kondycji - chcę, żeby to było dla wszystkich jasne."
"Zdecydowana większość kibiców od samego początku bardzo pozytywnie ocenia to, co widzi pod względem akcji wyścigowej. To wy jesteście ekspertami w tej dziedzinie, ale czasami zbyt filozofujemy albo zbyt technicznie podchodzimy do rzeczy, których większość ludzi po prostu nie dostrzega."
"Dlatego wierzę, że ta dyskusja pozostanie we właściwym gronie, bo taka jest natura F1 - analizować i móc się poprawiać. Ale nie powinna być w centrum uwagi dla większości kibiców."
"To naturalne, że ktoś, kto chce chronić ten biznes, reaguje, gdy widzi, że pewne rzeczy wymagają zmiany kierunku. Podejście się nie zmieni, ale uważam, że teraz należy skupić się przede wszystkim na tym, co trzeba zrobić."
"Jeśli pytacie mnie również, czy to wystarczy, aby odpowiedzieć na inne pytania, które pojawiły się wcześniej - być może tak, być może nie. Nie wiem. Nie mam na to odpowiedzi. Na pewno będzie koncentracja ze strony zespołów, kierowców oraz FIA, która musi wszystko koordynować i jako regulator ponosi za to odpowiedzialność, aby zastanowić się, co może wydarzyć się w ciągu najbliższych kilku lat."

Jednym słowem Domenicali próbuje tłumaczyć, że nie wszyscy kibice są zagorzałymi fanami, którzy każdą chwilę poświęcają na analizowanie tego co widzą podczas weekendów wyścigowych, a większość oglądających F1 w domach i na torach pozytywnie odbiera to co widzi, a krytyka głównie jest podsycana przez media, które chętnie ciągną za języki sławnych kierowców, w tym mistrzów świata, takich jak Max Verstappen, czy Lando Norris, którzy nie hamują się ze swoimi ocenami.

The Race zapytało Domenicalego o to jak można mierzyć poziom satysfakcji kibiców, na co Włoch odpowiedział: "Bardzo prosto. Możecie to sprawdzić. Mamy wyprzedany każdy wyścig. To pierwsza rzecz jaką każdy może zobaczyć na własne oczy. To coś niesamowitego."

W tym miejscu nie mogło zabraknąć riposty, że bilety na pierwsze wyścigi były kupowane przez zdecydowaną większość kibiców jeszcze w zeszłym roku, zanim nowe bolidy pojawiły się na torach.

"Nie, nie, nie" odpierał. "Nawet teraz wszystko jest w porządku. Nie widzę tej negatywnej narracji. Mamy dane, które nasi ludzie mogą wam przedstawić w postaci konkretnych liczb - wszystko jest w porządku."
"Za bardzo wchodzicie w sposób myślenia inżynierów i dlatego czasami tracimy z oczu to, co najważniejsze: ludzie chcą emocji, chcą widzieć akcję i sytuacje, które tworzą warunki do walki o coś."
"Osobiście, gdyby było coś, co uznałbym za negatywne, nie miałbym problemu, żeby to powiedzieć. Zawsze słuchamy - dobrze mnie znacie i wiecie, że potrafię słuchać. Ale ktoś musi podejmować decyzje. Nie jesteśmy tutaj po to, żeby oferować tylko jeden produkt."

Dyrektor zarządzający F1 odniósł się też do ostatnich decyzji kierowców, którzy chętnie poza startami w Grand Prix, decydują się teraz na występy w innych seriach wyścigowych na czele z Maksem Verstappenem, który we współpracy z Mercedesem założył nawet własny zespół.

Mimo iż takie zachowania można bardzo łatwo przypisać do narracji o znudzeniu Formułą 1, szef F1 w ogóle nie dziwi się, że przyciągają one tak dużą uwagę opinii publicznej.

"Zafascynowały mnie niektóre komentarze, które pojawiły się ostatnio, gdy mówiono: ach, teraz dużo uwagi skupia się na serii GT. Tak - ale Max Verstappen jest tam kierowcą F1 i przyciąga ogromną uwagę. Kimi Antonelli - dla kogo on jeździ? W Formule 1. Pojechał na Imolę [machać flagą startową na inauguracji sezonu Długodystansowych Mistrzostw Świata] i wszyscy mówili właśnie o nim - z całym szacunkiem."
"Więc Formuła 1 nadal jest jasnym światłem, które inspiruje wielu kibiców i wiele osób. Spójrzcie na szerszy trend, na pełny obraz. Dlatego pod tym względem naprawdę nie mogę się doczekać, jak zakończy się ten sezon, bo na torze będzie jeszcze dużo akcji."
"To będzie dla was fascynujące do wyjaśnienia, ponieważ sukces F1 wynika z tego, co robicie razem z nami - bo bez waszego głosu, który tłumaczy kulisy i to, co jest w tym wszystkim tak fascynujące, nie byłoby to możliwe."
"Dlatego również my mamy obowiązek przedstawiać to w bardzo pozytywny sposób, bo w przeciwnym razie sami strzelilibyśmy sobie w stopę, a to nie miałoby żadnego sensu. Ale to nie jest postawa defensywna."

Władze F1 uważają, że zbyt wiele uwagi poświęca się negatywnym aspektom nowych przepisów, zamiast skupiać się na pozytywnych wnioskach. Wydaje się też mieć żal do kierowców, którzy nadali ton takiej dyskusji.

"Zbyt wiele uwagi poświęcono komentarzom dotyczącym niektórych kierowców, co skierowało dużą część dyskusji wśród najbardziej zagorzałych fanów w tym kierunku" mówił. "To jest coś, co traktujemy jako nauczkę. Tego typu sprawy powinny były zostać rozwiązane w inny sposób. To na pewno."
"Nie dlatego, że nie trzeba niczego relacjonować - bo jest bardzo wiele pozytywnych aspektów. I ponownie wracam do rzeczy oczywistych: ta zmiana była potrzebna, aby utrzymać Formułę 1 jako istotną część ekosystemu sportów motorowych. W przeciwnym razie zapomnielibyśmy o źródłach wszystkiego."
"To jest jedyna rzecz, którą uznajemy za nauczkę. Myślę, że uwaga osób odpowiedzialnych za nasz sport została skierowana na niewłaściwe tory."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

1 KOMENTARZ
avatar
Michael Schumi

23.04.2026 18:33

0

Jak ten człowiek mnie wkurza. F1 schodzi na psy, a ten usilnie brnie w zaparte.


zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.