Szef F1 po raz kolejny wziął mocno w obronę nowe regulacje techniczne, które zadebiutowały w tym sezonie. Ustosunkował się także ponownie do ostrej ich krytyki przez Maxa Verstappena i nie tylko.
Stefano Domenicali udzielił w ostatnim czasie ciekawego wywiadu serwisowi Autosport. Oczywiście głównym jego tematem były obecne regulacje techniczne, które cały czasu budzą olbrzymie wątpliwości w padoku. Kierowcy i nie tylko regularnie je krytykują, a władze serii wykorzystują kwietniową przerwę do tego, aby wprowadzić pewne środki zaradcze.
Włoski działacz postanowił zmierzyć się zwłaszcza z zarzutami o sztuczne ściganie się porównywane do gry Mario Kart. Powołując się na historię F1, 60-latek kompletnie się z tym nie zgodził:
"Niektórzy twierdzą, że wyprzedzanie jest sztuczne. Co właściwie jest sztuczne? Wyprzedzanie to wyprzedzanie, a ludzie mają krótką pamięć. Gdy już śledziłem F1 w erze turbo w latach 80., pojawiało się lift and coast, używano różnych turbosprężarek i występowały różnice w prędkościach", powiedział Domenicali.
"Trzeba było tym wszystkim zarządzać, gdyż w innym wypadku zbiornik paliwa był na to za mały. Być może niektóre starsze osoby to krytykują, ale wychodzi na to, że mają krótką pamięć, bo w latach 80. w erze turbo już takie rzeczy się pojawiały."
Szef F1 po raz kolejny odniósł się także do krytyki samych kierowców, na czele z Maxem Verstappenem. Odbywał już z nimi stosowne spotkania, podkreślając, że ich narracja może negatywnie działać na całe środowisko:
"Moje rozmowy z nimi są bardzo otwarte i wiedzą, że zależy mi na ich opinii. Chcę zresztą, aby pozostawali w to zaangażowani. Czasami trzeba jednać rozgrywać pewną grę. Rozmawiamy o topowych kierowcach, a ci zawsze są zadowoleni, kiedy wygrywają. Inni mogą być sfrustrowani tylko przez to, że uwielbiają inny sposób ścigania się i to też darzę sporym szacunkiem."
"Powiedziałem im jednak, że nie mogą zapominać o tym, iż to, co robimy wynika z tego, że robimy to razem. Szanujcie zatem sporem, który dał nam wszystkim niesamowitą szansę na rozwój, zarabianie sporych pieniędzy i rozwój własnej osobowości w świecie, w którym w innych dyscyplinach nie zawsze to można zapewnić. Tak właśnie im to przedstawiłem i zostało to zaakceptowane."
"Z Maxem wielokrotnie rozmawialiśmy od samego początku i rozumiemy, a przynajmniej ja rozumiem jego komentarze. Rozumie szerszy kontekst. Był na spotkaniach, na których dzielił się własnymi sugestiami. Nie chcę wpaść w pułapkę próby tworzenia antagonizmów. Nie chcemy tak tego postrzegać."
"Jesteśmy zatem w tym razem. Jest najlepszym kierowcą, wielokrotnym mistrzem świata i jego głos musi zostać wysłuchany. Z drugiej strony ma świadomość, że jego głos ma też swoje znaczenie. Musi wziąć to pod uwagę, bo czasami ludzie mogą źle to odebrać. Na to z kolei nie powinniśmy zezwalać."
Domenicali pochylił się również głębiej nad kwestią oczekiwanych zmian w przepisach, zaznaczając, że w kontekście samej oglądalność nie spadły wyniki F1:
"Dostrzegam niesamowity wynik pod względem pozytywnego odbioru, jeśli chodzi o sam efekt tego ściągania się. Na pewno przyjmuję też krytykę związaną z pewnymi sytuacjami, z którymi musimy sobie poradzić, a już zwłaszcza w odniesieniu do kwalifikacji."
"W czasówce kierowca zawsze musiał dawać z siebie wszystko i sprawdzać, gdzie znajdują się fizyczne ograniczenia samochodu oraz samego siebie. To obszar, nad którym pracujemy właśnie i to wspólnie z kierowcami oraz zespołami, a wszystko to koordynuje FIA. Zarządzamy tym w odpowiedni sposób bez żadnej paniki, bazując na solidnych fundamentach i będąc gotowym na różne opcje."
Ostatni ciekawy wątek poruszony przez szefa F1 odnosił się do tematu następnej ery regulacyjnej i tego, czy ewentualnie jej wprowadzenie mogłoby zostać przyśpieszone na sezon 2030. Przede wszystkim włoski działacz zaznaczył, że finalne decyzje w tej sprawie muszą zapaść w tym roku:
"Nie możemy tracić za dużo czasu, bo czas mija naprawdę szybko. Musimy być wystarczająco solidni i oczywiście wspólnie z FIA będziemy omawiać tę kwestię. Na pewno musimy o tym zadecydować w tym roku."
"Obecnie sytuacja wygląda tak, że posiadanie producenta inwestującego w F1 jest czymś niesamowitym i zasługuje na duży szacunek. W tym kontekście niczego nie można brać bowiem za pewnik. Trzeba zatem pozwolić FIA na zaprezentowanie producentom i zespołom odpowiedniego zestawu przepisów."
"Na papierze te regulacje wygasają wraz z końcem 2030 roku. Wszelkie porozumienia to obejmują. Dopiero po tym terminie FIA będzie mogła wprowadzić nowe regulacje i zamierzamy z nią w tym współpracować. Potem pozostanie kwestia tego, czy istnieje możliwość przyśpieszenia tego procesu. To właśnie będzie przedmiotem dyskusji, które będziemy teraz prowadzić."
© McLaren


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się