Siedmiokrotny mistrz świata wskazał główny deficyt swojego zespołu względem Mercedesa. Brytyjczyk potwierdził, że kryją się za tym osiągi na prostych, co ma być związane z bardzo wczesnym rozpoczęciem prac nad nowym silnikiem przez niemiecką stajnię.
Po obiecującej inauguracji w Melbourne Ferrari z większym optymizmem spoglądało na rundę w Chinach, zważywszy na łatwiejsze odzyskiwanie energii. Tymczasem w piątkowych kwalifikacjach do sprintu Scuderia przegrała z McLarenem, a do dominującego Mercedesa i George'a Russella Lewis Hamilton stracił ponad 0,6 sekundy.
Po zakończeniu zmagań Charles Leclerc zwrócił uwagę na straty wynikające z samej jazdy na prostych, a siedmiokrotny mistrz świata postanowił mu w tym wtórować. Przy okazji podkreślił, że wyższość Mercedesa na tym polu ma wynikać z bardzo wczesnego - podobnie jak przed rewolucją w 2014 roku - rozpoczęcia prac nad nowym silnikiem. Nie była to pierwsza taka jego wypowiedź uwypuklająca przewagę Srebrnych Strzał:
"Tracimy na prostych i to naprawdę sporo czasu, więc na pewno mamy sporo pracy do wykonania. Musimy naprawdę mocno naciskać w Maranello, żeby zyskać więcej mocy", powiedział Hamilton, cytowany przez The Race.
"Do takiego rodzaju konkluzji doszliśmy już w zeszłym roku. Mercedes wystartował z tym wcześniej od nas i innych, co zresztą zrobili też poprzednio [przed 2014 rokiem]. Wykonali fantastyczną robotę, a my musimy bardziej naciskać, by zniwelować tę stratę. Sam bolid spisuje się świetnie i możemy nawet walczyć z nimi w zakrętach. Przy braku mocy potem jednak robi się taka sytuacja."
Straty Ferrari na polu silnikowym potwierdził także raport Corriere della Sera. Według niego, w Maranello już rozpoczęły się pracę nad częścią spalinową, aby dostosować się do wymogów nowych przepisów obowiązujących od 1 czerwca. Co więcej, jeśli kwestie ADUO (Dodatkowych Możliwości Rozwoju i Poprawek) na to pozwolą, Scuderia chciałaby wprowadzić dodatkowe ulepszenia na tym polu po 12. wyścigu.
Inną ciekawą kwestią związaną z Włochami i weekendem w Chinach było to, że w czasie jedynego treningu sprawdzali charakterystyczne tylne skrzydło zwane Macareną. Mimo to nie zostało ono zastosowane w późniejszej czasówce i zaskoczenia tym faktem nie ukrywał Hamilton:
"Nie wiem, dlaczego z tego zrezygnowaliśmy. Śpieszyliśmy się z tym, aby je wprowadzić tutaj, bo początkowo miało to nie zostać zamontowane w bolidach do 4. czy 5. wyścigu. Wykonali świetną pracę w tym zakresie, bo pojawiły się dwa egzemplarze. Być może było na to za wcześnie, przez co je zdjęto. Wciąż jednak ten samochód był znakomity."
© Ferrari


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się