Lewis Hamilton po pierwszej w tym roku czasówce zastanawia się skąd bierze się przewaga Mercedesa i liczy, że nie jest to związane z nagłośnionym przed sezonem tematem dotyczącym stopnia sprężania silnika spalinowego.
Kierowcy Mercedesa zdominowali sesję kwalifikacyjną na torze Albert Park. George Russell okazał się najszybszy we wszystkich trzech segmentach, a w Q3 najbliższego rywala spoza swojego zespołu, którym okazał się Isack Hadjard z Red Bulla, pokonał o blisko 0,8 sekundy. Kimi Antonelli mimo na szybko składanego bolidu po potężnym dzwonie w trzecim treningu zdołał wywalczyć drugie pole startowe, tracąc do zespołowego kolegi niespełna 0,3 sekundy.
Kierowcy Ferrari stracili do niego jeszcze więcej. Czwarty Leclerc tracił dokładnie 0,809 sekundy, a siódmy Hamilton 0,960 sekundy.
Po dzisiejszych zajęciach na torze Hamilton, który w zeszłym roku dołączył do Ferrari, opuszczając Mercedesa, zapytany został o nową dominację swojego byłego zespołu.
"Nie rozumiem tego do końca. W testach nie pokazali, że potrafią podkręcić tempo, a teraz nagle mają skądś tę dodatkową moc i musimy zrozumieć, skąd ona się bierze. Mam nadzieję, że to nie jest kwestia tego współczynnika sprężania - oby chodziło po prostu o czystą moc, a my musimy po prostu wykonać lepszą robotę."
"Jeśli to rzeczywiście współczynnik kompresji [powoduje tę różnicę w osiągach], to będę rozczarowany, że FIA na to pozwoliła" dodawał Brytyjczyk. "To nie jest zgodne z duchem przepisów i będę naciskał na mój zespół, żeby zrobił to samo, abyśmy mogli uzyskać więcej mocy."
Kwestia współczynnika kompresji silnika spalinowego w teorii powinna zostać rozwiązana w trakcie sezonu. Przed rozpoczęciem mistrzostw FIA poinformowała bowiem, że od 1 czerwca zmianie ulegnie sposób pomiaru tego parametru i będzie się on odbywał od tego momentu zarówno na zimnym, jak i gorącym silniku.
Lewis Hamilton uważa jednak, że termin jest zbyt odległy i do tego czasu Mercedes może zyskać ogromną przewagę nad rywalami.
"Jeśli oni będą mieli tę przewagę przez kilka miesięcy, to sezon będzie właściwie rozstrzygnięty - to znaczy, nie do końca, ale po siedmiu wyścigach i kilku miesiącach traci się bardzo dużo punktów, gdy w kwalifikacjach traci się sekundę" mówił kierowca Scuderii.
Warto jednak zaznaczyć, że potencjalny "zysk" Mercedesa może zostać ograniczony przez konflikt na Bliskim Wschodzie. Formuła 1 nie podjęła jeszcze żadnych decyzji, ale wiele wskazuje na to, że zaplanowane na kwiecień rundy w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej po prostu nie dojdą do skutku. Jeżeli nie zostaną na ich miejsce na szybko zorganizowane zastępcze wyścigi, a wiele na to wskazuje, że tak się stanie, to Mercedesowi odpadną dwie rundy potencjalnych korzyści ze sprytnego rozwiązania.
© Ferrari


07.03.2026 14:34
1
0
Mógł zostać w Mercedesie wtedy stopień sprężania bardzo by mu odpowiadał i wszytko byłoby zgodne z duchem przepisów.
07.03.2026 15:08
0
Gdy jeździł dla mercedesa w czasie zdobywania tytułów w konstruktorach, co bardziej łebscy rywale (i kibice) mówili to samo.
07.03.2026 15:11
0
Zmienianie wlasnych przepisow w trakcie to jest jakas patologia i powinni bylic poszkodowanym przez zmiany(w tym wyapdku mercedesowi) z kasy FIA
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się