Charles Leclerc pod Barceloną po raz pierwszy skorzysta z tarcz hamulcowych dostarczonych przez firmę Carbone Industrie, po tym jak po domowym wyścigu w Monako mocno skrytykował układ hamulcowy Brembo.
Wyścig w Monako zakończył się dla Leclerca w najgorszy możliwy sposób, czyli na bandzie. Sfrustrowany zawodnik już przez radio wskazywał, że za jego problemem stoją hamulce. Później mówił o koszmarze, jaki przeżył i o tym, że z czterech hamulców, po jednym na każde koło, po okresie neutralizacji toru działał tylko jeden.
Firma Brembo bardzo szybko wydała własne oświadczenie, dystansując się od słów zawodnika. Medialna przepychanka rzuciła jednak nieco więcej światła na działania związane z układem hamulcowym w zespole Ferrari.
Lewis Hamilton już od czasówki na torze Suzuka miał bowiem przejść na tarcze od Carbone Industrie, po tym jak cały zeszły sezon spędził na lobbowaniu swojego zespołu do odejścia od produktów Brembo.
Kwestia układu hamulcowego już przed sezonem wzbudzała wśród specjalistów niemałe poruszenie i przypuszczenia, że może on odgrywać kluczową rolę, w szczególności na torach, które potrafią zapewnić nadmiar odzyskiwanej energii, a takim jest obiekt w Monako.
Wszystko sprowadza się do kwestii związanych z pracą hybrydowego układu V6 turbo, który w tym roku w blisko 50 procentach korzysta z mocy generowanej przez silnik elektryczny. Jeszcze przed sezonem specjaliści od hamulców zwracali uwagę na to, że w takim wypadku bardzo ciężko jest dobrać optymalną wielkość tarcz hamulcowych, które w normalnych okolicznościach nie są mocno obciążane, gdyż znaczna cześć energii kinetycznej auta odbiera na jest przez generator MGU-K.
Problem pojawia się w momencie, gdy akumulatory w bolidzie nie będą mogły już przyjmować więcej energii, a tradycyjny układ hamulcowy musi przejąć całość energii związanej z wytracaniem prędkości bolidu.
"Tutaj [Monako] oraz w Montrealu, przy niskich temperaturach opon, ta nieprzewidywalność i większa wrażliwość opon wynikająca z jazdy na granicy możliwości były po prostu absolutnym koszmarem" mówił po niedzielnym wyścigu Leclerc.
"Od następnego wyścigu przejdę na konfigurację stosowaną przez Lewisa, co mam nadzieję będzie krokiem naprzód" dodawał.
Po dotarciu do Barcelony informacje te zdają się potwierdzać. Bolid Ferrari oznaczony numerem #16 posiada podobną konfigurację hamulców co Hamilton, a to oznacza, że Leclerc faktycznie zdecydował się sprawdzić tarcze od Carbone Industrie, pozostając przy zaciskać od Brembo.
Mimo iż zmiana tarcz w bolidach Ferrari wywołała spore poruszenie w mediach, ze względu na wieloletnią współpracę i relacje Włochów z firmą Brembo, takie zabiegi nie są niczym nowym w padoku F1.
Kierowcy często zmieniają elementy układu hamulcowego pod własne preferencje. Z doniesień wynika, że obecnie tarcze od CI charakteryzują się mocniejszym "chwytaniem" na początku fazy hamowania, za co ma odpowiadać charakterystyka, która sprawia, że tarcze te najlepiej spisują się przy wysokiej temperaturze pracy. Produkty Brembo mają zapewniać bardziej stabilne wrażenia przy hamowaniu w całym zakresie temperatur.
© Ferrari


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się