Hamilton narzeka na wczesny koniec walki o tytuł
Siedmiokrotny mistrz świata zabrał głos odnośnie możliwości zapewnienia drugiego mistrzowskiego tytułu przez Maxa Verstappena, co może zdarzyć się już w Singapurze. Brytyjczyk, myśląc o kibicach, żałuje takiego zakończenia tegorocznej batalii o najwyższe lokaty.Jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, to Max Verstappen w ciągu dwóch najbliższych wyścigów zapewni sobie drugą mistrzowską koronę w karierze. Przy słabszych występach Charlesa Leclerca oraz Sergio Pereza może to uczynić już nawet w Singapurze, czyli pięć rund przed końcem sezonu 2022.
Taka dominacja jest o tyle zaskakująca, biorąc pod uwagę początek roku i formę Ferrari, które próbowało walczyć z Red Bullem. Niestety, od przełomu czerwca/lipca byki zaczęły odjeżdżać Włochom i na tym zakończyła się ta rywalizacja. Obecnie zamiast koncentrować się na niej kibice zastanawiają się, jakie rekordy zdoła pobić Holender jeszcze w tegorocznych zmaganiach.
Temat ten był mocno poruszany podczas czwartkowych zajęć w Singapurze, a najciekawszą opinią podzielił się Lewis Hamilton. Brytyjczyk, który kilkukrotnie zapewniał sobie mistrzostwo świata na parę wyścigów przed końcem sezonu, przekonuje, że takie wczesne wydarzenia nie są dobre dla fanów i widowiska:
"Osobiście nie myślę o tym zbyt wiele [o szansie Verstappena na szybkie zapewnienie tytułu]. Zdecydowanie współczuję za to kibicom. Zeszłoroczna rywalizacja o tytuł dla wszystkich - nawet dla nas - była naprawdę intensywna. Nigdy natomiast nie jest dobrze, jeśli sezon kończy się tak szybko", mówił zawodnik Mercedesa, cytowany przez Motorsport.
"Nawet jeżeli zapewniałem sobie mistrzostwa w takich miejscach jak Meksyk, było to tylko dla mnie wspaniałe. Jednakże dla sportu już nie. I z tego powodu jestem naprawdę wdzięczny za sezon 2008 i walkę do ostatnich sekund. Tego samego doświadczyłem w zeszłym roku. Miejmy nadzieję, że w przyszłości będzie pod tym względem zdecydowanie lepiej."
Sam Verstappen również postanowił odnieść się do tej kwestii. Holender zasugerował, że wolałby przypieczętować drugi tytuł za tydzień w Japonii, czyli na domowej ziemi Hondy:
"Aby tak się stało, musiałbym wygrać ten wyścig, podczas gdy Sergio nie mógłby uplasować się wyżej niż 4. miejsce, a Charles 8. To trochę więc nierealne i w związku z tym praktycznie o tym nie myślę. Zamierzam po prostu cieszyć się tym weekendem i oczywiście spróbować go wygrać", stwierdził as Red Bulla.
"Uważam, że Japonia byłaby pod tym względem lepsza. Jestem podekscytowany powrotem na ten niesamowity tor. Minęło już sporo czasu [odkąd ostatni raz tam byłem]. Poza tym mam z niego też wyjątkowe wspomnienia. To właśnie na Suzuce po raz pierwszy prowadziłem bolid F1 podczas treningu. Jest to też domowe GP Hondy."
"Podsumowując, myślę, że to właśnie tam będzie moja pierwsza prawdziwa szansa na zdobycie tytułu. Oczywiście nie mogę się już doczekać Singapuru, ale jestem też podekscytowany przyszłym weekendem."
Na koniec Holender został też dopytany o postawę Ferrari, które ostatecznie nie wytrzymało trudów walki z jego zespołem:
"Ma to swoje dwie strony. Oczywiście w pewnym sensie chciałbym, żeby wciąż liczyli się w tej batalii, ale z mojej perspektywy lepiej jest wygrywać w spokojniejszy sposób. Myślę jednak, że samo to, iż względem poprzednich lat znów są konkurencji jest naprawdę dobre. Moim zdaniem tego właśnie potrzebowała F1."
komentarze
1. LeadwonLJ
Tymczasem Hamilton w 2015, 2017, 2018, 2019 i 2020
(Btw to jestem fanem Lewisa, ale nie mogłem sobie odmówić tego żartu)
2. HuskyContainer
@2 Słyszałem, że wtedy też ,,współczuł" fanom, że tak szybko kończyła się czasem walka o mś
3. ekwador15
tylko jak Lewis zapewniał sobie te tytuły to Formuła 1 podobno była zepsuta, zbyt droga. teraz po latach dyskusji, zmian przepisów, budowy nowych bolidów, wprowadzenia limitów budżetowych nadal jest tak samo :D nadal mamy wielką trójkę, ktora miedzy soba dzieli podia i wygrane mimo nowych bolidów, nowych przepisów, nowych budzetów, standaryzowania coraz wiekszej liczby częsci itd.
jedyną realną zmianą w ostatnich 20 latach to był DRS, oczywiście mozna dyskutować czy słuszną czy nie, ale zmieniło to wyścigi. po prostu forumla 1 taka jest i nic tego nie zmieni. w latach 70 czy 80 tez bywały lata, że byl jeden zespol dominujący wygrywający tytuly duzo wczesniej i tak pozostanie.
4. Hans1970
Szkoda takie wypociny nawet komentować. Szczyty hipokryzji. Jak on to dba o tych fanów. Już zapomniał jak to było za czasów dominacji Mercedesa i jego tytułów?
A jak było za czasów Michaela Schumachera?
Po co w ogóle pisać takie pierdoły. Wiadomo, że nam kibicom jest potrzebna rywalizacja w każdym wyścigu, na każdym torze i to do końca.
I to nie tylko o miejsca w czołówce, ale super się ogląda jak zespoły ze środka i końca stawki walczą w poszczególnych wyścigach o punkty.
Jak już zarżnęli F1 tymi wszystkimi przepisami o oponach, silnikach, wymianach części, zakazie tankowania itd. to przynajmniej tym się cieszmy co jest, bo niebawem...
5. Tomus1
Nie da się czytać słów tego dwulicowego hipokryty. Czekam na dzień końca jego kariery. To będzie najlepszy dzień dla całej F1.
6. Michael Schumi
Szczerze coraz mniej mam szacunku do Lewisa. Często jest tak, że w danym temacie wypowiada się ktoś, kto kompletnie nie powinien zabierać głosu w tym temacie, gdy wychodzi na hipokrytę. Zwykle był to Villeneuve, teraz jest to Rosberg, który się non stop przechwala, że to on wydarł tytuł Lewisowi w Mercedesie, a teraz Hamilton. Poza 2014 r. to wszystkie tytuły zdobył na kilka wyścigów przed końcem sezonu, a czepia się, że Max już tak szybko będzie miał tytuł. Między wierszami strasznie go ściska w środku, gdy tylko coś mu się nie podoba. Potrafi (chociaż bardzo rzadko) palnąć coś tak idiotycznego, że nie jestem w stanie tego pojąć.
7. Grzesiek 12.
No i się Lewis samozaorał
8. Jacko
@1,2,4,5,6,7
Tak? Ale kiedy Lewis wygrywał, to na to samo narzekali wszyscy inni na około. To może RBR i Max powinni odpuścić i nie wygrywać mistrzostwa, bo wyjdą na hipokrytów, dwulicowców, się samozaorają itp. itd. ?
Jest takie stare powiedzenie: przyganiał kocioł garnkowi...
9. HuskyContainer
"Nawet jeżeli zapewniałem sobie mistrzostwa w takich miejscach jak Meksyk, było to tylko dla mnie wspaniałe. Jednakże dla sportu już nie."
Masakra, ale zakute łby @4 @5 @6 @7
Ludzie nieczytaja artykułów, przeczytają nagłówek i już lecą do komentarzy dokopać Lewisowi. Zawsze uważałem, że większość ludzi to ciemnota, ale dzięki komentarzom hejterów na tym profilu mam 100% pewność, że tak jest.
10. Brzoza2
Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Nas też to dotyczy. Jesteśmy tacy sami jak on, ten i tamten .
11. Iron Man
Ależ to jest hipokryta. Narcyz, pozer, megaloman i mierna aktorzyna. Największy klaun jakiego F1 nosiła. Nie znam większego pajaca w historii tego sportu. Max go tak pogruchotał w zeszłym sezonie że już większość kibiców nie pamięta o jego siedmiu marnych i papierowych tytułach wyjechanych przez bolid z kosmosu. A potem biedactwo 4 miesiące w szafie siedziało. Przecież ten miszcz nie daje rady Super Maxowi, Szarlocie, Checo, Chilli, Russellowi, Norrisowi i całej reszcie młodziaków. Trzeba było nie wyłazić z szafy.
Dobrze ktoś napisał - koniec kariery tego pyszałka będzie najlepszą rzeczą jaką może się stać.
12. giovanni paolo
Cała afera jest o to, że "może", a równie dobrze to Leclerc może ten tytuł odbić przy niewielkiej odrobinie pecha Verstappena. Równie dobrze tytuł może sobie "zapewnić" za trzy wyścigi ale już dzisiaj jest skowyt, że już jest po walce. Rok temu walka trwała niby do końca, ale już po pierwszym okrążeniu ostatniego wyścigu wielu uważało, że nie ma sensu wyścigu oglądać, Mercedes był szybszy i w Abu Zabi i w poprzednich wyścigach, wygrana była pewna bo bolid był szybszy. Ponad 50 okrążeń, bezcelowych okrążeń.
Jedyne przypadki w ostatniej dekadzie, gdy rywalizacja trwała do ostatniego okrążenia ostatniego wyścigu, to gdy Hamilton przegrywał. Nie wierzę, by on był zadowolony z takiego rywalizacji, nikt by nie był, nikt by nie chciał mieć złudzenia do ostatnich wyścigów, że może wywalczyć mistrzostwo. O ile w ostatnim wyścigu może jeszcze wkraść się czynnik losowy o tyle "matematyczna" walka do przedostatniego wyścigu jest najgorsza.
Pan z najmocniejszą psychiką a Verstappen mu w głowie siedzi i korbą kręci.
13. Bartko
Przecież wyraźnie zaznaczył że jest świadomy że sam tak zdobywał i jest świadomy że wtedy to też nie było dobre dis sportu. Ludzie czytajcie ze zrozumieniem . I pisze wam to Verstappeniarz
14. Arjbest
Słusznie zauważył, że tytuły od 2015 roku nie przysłużyły się F1. Formuła zawsze miała dostarczać emocji, ekscytować. Tymczasem zasiadanie do obejrzenia wyścigu, gdy z góry wiesz który zespół zajmie dwa pierwsze miejsca mija się z celem.
Tak samo jest w tym sezonie. Z jedną różnicą. Ferrari samo wyeliminowało się z walki, podczas gdy we wcześniejszych latach realnie patrząc nikt nie miał podjazdu do Mercedesa. Gdyby nie błędy w strategii SF, ten sezon nie byłby już rozstrzygnięty. Trudno jednak mieć o to pretensje do Maxa czy RBR.
Ludziom piszącym o hipokryzji Hamiltona polecam zaś przeczytanie jego wypowiedzi ze zrozumieniem.
15. Michael Schumi
@9 Chyba masz kiepski weekend, że nie możesz się coś wyluzować w piątek, szczególnie że mnie obrażasz, gdzie ja np. napisałem ogólnie o Lewisie. Ogólnie. Nie o tym co tu powiedział czy odnosząc się do nagłówka, ale ogólnie do jego osoby. Miałem na myśli, że jest ostatnią osobą, która powinna się wypowiadać jeśli chodzi o zdobycie tytułu na kilka wyścigów przed końcem sezonu. To tak jakby Grosjean mówił o bezpieczeństwie, podczas gdy sam skasował prawie Alonso czy też gdy spowodował sam sobie ten pożar w Bahrajnie. Gdy za to pisałem, że między wierszami strasznie go ściska w środku, gdy tylko coś mu się nie podoba i że potrafi (chociaż bardzo rzadko) palnąć coś tak idiotycznego, że nie jestem w stanie tego pojąć to oczywiście, że tak jest. W 2014 r. poza Australią wygrał kilka wyścigów naraz i po Hiszpanii zdobył pozycję lidera klasyfikacji. Wszyscy zaczęli czuć, że to będzie sezon Lewisa i gdyby nie awaria w Australii to spokojnie wygrałby z Rosbergiem. No i przyszły kwalifikacje do GP Monako, gdzie przegrał czasówkę to tak go to zabolało, że publicznie przed kamerą wyparł się wieloletniej przyjaźni z Nico przyznając, że nie są przyjaciółmi.
Skomentuj artykuł
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
Zarejestruj się już teraz