WIADOMOŚCI

Horner przyznał, że marzy o pracy w Ferrari. Co z przyszłością Vasseura?
Horner przyznał, że marzy o pracy w Ferrari. Co z przyszłością Vasseura? © FIA

Weekend wyścigowy w Azerbejdżanie dostarczył dość zaskakujących informacji wokół posady szefa Ferrari. Wszystko z powodu wypowiedzi Christiana Hornera o tym, że praca w Maranello byłaby dla niego spełnieniem marzeń.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Pomysł prowadzenia Ferrari przez Christiana Hornera przewija się w środowisku F1 od kilku lat. Najwięcej mówiło się o tym w zeszłym roku, a już zwłaszcza po tym, jak rozstał się z Red Bullem. Ferrari ucięło ówczesne spekulacje, przedłużając umowę z Frederikiem Vasseurem i to na wiele lat.

W przestrzeni medialnej ten temat powrócił dość zaskakująco w ostatnich dniach, a wszystko przez wywiad Brytyjczyka dla The Times. W nim podkreślił, że jedynym zespołem w padoku, w którym mógłby pracować bez żadnych udziałów jest właśnie Ferrari:

"Zawsze byłem zwykłym pracownikiem. Spędziłem 21 lat na stanowisku przy pit wallu. Nie muszę do tego wracać. Na tym etapie mojego życia istnieje tyko jednak ekipa, w której zaakceptowałbym brak udziałów. Czy rozważałbym Ferrari? Ferrari to największa marka w F1. To jest właśnie to marzenie. To taki śpiący gigant F1", przyznał były szef Red Bulla.

Z takiego komentarza Hornera można było wywnioskować szerszy kontekst, ponieważ do tej pory sugerowano, że największą przeszkodą w podjęciu pracy w Ferrari byłby właśnie ww. brak udziałów. To miał być też zresztą jeden z czynników, dla których nie dołączył do Astona Martina. Wystarczy wspomnieć, że 52-latek oferował swoje usługi m.in. Haasowi, a od dłuższego czasu walczy o akcje w Alpine.

Do tego wiele źródeł informowało o jego podchodach z grupą innych inwestorów do stworzenia kolejnego zespołu w stawce, co finalnie doprowadziło do powiązań z BYD. Tymczasem Brytyjczyk przyznał bez ogródek, że dla Ferrari mógłby nawet schować ego. Nie przepuścił też okazji do tego, by wbić szpilę swojemu wielkiemu rywalowi, Toto Wolffowi, który wątpi w jego powrót do F1:

"Przychodzi taki moment, w którym konkurencyjność zespołu jest ważniejsza od kwestii związanych z ego. Jestem w o tyle uprzywilejowanym położeniu, że mogę być wybredny. Nawet jeśli nic nie będę robił, mogę żyć tutaj do końca swoich dni, martwiąc się tylko o opady deszczu i czy przez nie trawa będzie zielona, czy nie. Czy dzięki temu będę spełniony? Nie. Wciąż czuję, że czeka na mnie kolejny taniec. W końcu Toto też trzeba, k***a, porządnie rozczochrać te włosy"

Oczywiście takie słowa Hornera skłoniły media do działania, które w Baku zaczęły drążyć to, czy faktycznie może być coś na rzeczy. Przedłużenie umowy z Vasseurem miało zapewnić mu spokój, ale z nieoficjalnych informacji wynika, że obecnie obowiązuje ona do końca 2027 roku, a rozstanie nie jest wykluczone nawet po tym.

Najciekawszy raport w tej sprawie wypuściło Planet F1, które zwróciło uwagę na to, że chociaż Francuz cieszy się poparciem wśród kierowców, to prawdopodobnie tego samego nie można powiedzieć o jego przełożonych, czyli Benedetto Vignie oraz Johnie Elkannie. Takie sugestie przewijały się zresztą we włoskiej prasie po tym, jak na Monzy zetknęli się Charles Leclerc i Lewis Hamilton, a na tapet wzięto kwestię zarządzania nimi.

W związku z tym duet Vigna-Elkann mają opracowywać plan, w myśl którego Vasseur zostałby odsunięty ze swojej funkcji po sezonie 2026. Pojawiła się wzmianka o "honorowym rozstaniu", co raczej mogłoby oznaczać wewnętrzne przeniesienia. Nie można pod tym wykluczyć prób nakłonienia 58-latka do samodzielnego ustąpienia ze stanowiska, podobnie jak uczynił to na koniec 2022 roku Mattia Binotto.

Z drugiej strony nie jest też przesądzone, że nawet jeśli francuski działacz nie kontynuowałby pracy w roli szefa Scuderii, to otrzymałby ją Horner. PlanetF1 słusznie przypomniało o bardzo wysokich notowaniach w tym kontekście Antonello Coletty, czyli szefa włoskiego zespołu rywalizującego w serii WEC, który poprowadził go do zwycięstwa w wyścigu Le Mans 24h w zeszłym roku.

Miała pojawić się również inna ciekawa opcja, a mianowicie możliwość awansu Jerome'a D'Ambrosio. Były kierowca F1 pełni obecnie w Maranello rolę zastępcy szefa. Takie stanowisko zajmował też wcześniej u boku Wolffa w Mercedesie. Zapytany o ten cały wątek po zakończeniu zmagań w Azerbejdżanie Vasseur wydawał się być tym zniesmaczonym:

"Przede wszystkim nie pracujemy w zdrowej atmosferze. Chodzi przede wszystkim o mnie, ale i o każdego w tym zespole. Jeśli chodzi o media i zadawane pytania, których 25% dotyczy tej kwestii, jest to dość frustrujące", przyznał zarządzający Scuderią od 2023 roku, cytowany przez The Race.
"Ciągle walczymy o 2. miejsce w mistrzostwach świata i to właśnie o tym najwięcej rozmawiamy, a nawet dla chłopaków w garażu to najlepszy temat do rozmów. Tak to już jest i nie jest to w moich rękach. Pan Horner szuka pracy - zresztą każdy o tym wie - i to wszędzie."
"Co mogę zrobić? Próbuję jak najbardziej naciskać na zespół, bardziej go motywować i skupiać się na tym, co możemy poprawić. W trakcie każdego wywiadu, 25 razy dziennie, wracamy do tego samego tematu."

Dopytany o to, czy byłby otwarty na współpracę z Hornerem w Ferrari, Vasseur odpowiedział już jednak w swoim żartobliwym stylu:

"Trzeba zapytać o to mojego asystenta."

Warto dodać, że całe zamieszanie z wypowiedzią Hornera może mieć też inne podłoże. Wspomniało o tym AutoRacer, cenione źródło w kontekście wiadomości pochodzących z Maranello. Serwis ten nie otrzymał żadnego potwierdzenia o tym, że drzwi dla Brytyjczyka zostały otwarte. Co więcej, nie potwierdzono też żadnych rozmów między obiema stronami.

Z tego powodu mogła to być celowa zagrywka ze strony Hornera, aby Ferrari miało świadomość, że mógłby do niego dołączyć nawet bez zostania udziałowcem. Inną opcją jest również zyskanie rozgłosu medialnego na Półwyspie Apenińskim, który z powodu liderowania w mistrzostwach świata przez Kimiego Antonellego oddalił się od włoskiej stajni.

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

1 KOMENTARZ
avatar
FUNO

28.09.2026 00:08

0

Zalecałbym chłodną głowę, i nie podejmowanie decyzji pod wpływem emocji. A juz broń Boże branie przykładu z polskiej piłki i karuzeli trenersko menadżerskiej. 


zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.