Ekipa z Enstone ustosunkowała się do kolejnej fali negatywnych komentarzy, jakie pojawiły w argentyńskim środowisku po GP Azerbejdżanu. Te miały naturalnie związane z kraksą, do której doprowadził Franco Colapinto.
Sytuacja z restartu GP Azerbejdżanu spowodowała duże poruszenie w środowisku F1 i nie tylko. Wszystko przez zachowanie Franco Colapinto, który doprowadził do zakończenia nie tylko swojego wyścigu, lecz także Pierre'a Gasly'ego i Lando Norrisa.
Aktualny mistrz świata był sfrustrowany tą sytuacją do tego stopnia, że bez ogródek powiedział, że kierowca Alpine powinien zostać zawieszony na jedną rundę. Jeszcze mocniejszy okazał się cytat o tym, że niektórzy zawodnicy nie powinni mieć miejsca w F1.
Jak można było tego się spodziewać, takie komentarze wywołały dużo poruszenia w mediach społecznościowych w argentyńskim środowisku. Oliwy do ognia dolał sam minister spraw zagranicznych tego kraju, Pablo Quirno, który wstawił zdjęcie z zeszłorocznej kolizji obu kierowców McLarena w Kanadzie. Ponieważ to Norris wówczas do niej doprowadził, dopisał ironicznie, że na pewno żądał dla samego siebie.
Różne hejterskie wpisy pojawiły się pod tym postem i nie tylko, co skłoniło Alpine do wydania kolejnego oświadczenia. Przy tym warto zaznaczyć, że francuska ekipa kilkukrotnie musiała już interweniować w takich przypadkach, tym bardziej że ostatnie nadużycia dotyczyły Gasly'ego. Spotkało się to jednoznaczną reakcją Flavio Briatore, który zagroził zakazem rozmów z argentyńskimi mediami, jeśli sytuacja się nie uspokoi:
"Jako zespół uznajmy za konieczne ponowne zabranie głosu odnośnie hejtu i nadużyć po GP Azerbejdżanu. Te pojawiły się nie tylko w stosunku do jednego z naszych kierowców, lecz także innych członków społeczności F1, włączając w to media i naszych rywali z toru, których szanujemy, doceniamy i z radością konkurujemy na szczycie sportów motorowych", napisano w komunikacie Alpine.
"Gdy rywalizuje się na granicy, błędy się zdarzają i niezależnie od wyników czy skutków nikt nie powinien być narażony na takie hejterskie komentarze lub nadużycia. Potępianie tego nie jest wymierzone w konkretną grupę kibiców czy zwolenników jednego teamu czy kierowcy."
"To kwestia uniwersalna, która powinna być respektowana przez wszystkich kibiców tego sportu. Jak już wcześniej podkreślaliśmy, stanowczo potępiamy reakcje części fanów w internecie i solidaryzujemy się z F1, FIA oraz innymi ekipami, by to zwalczać. To z kolei powtarzało się w ostatnich wyścigach i nie może być to tolerowane."
"Świadomi swojego uczestnictwa bycia interesariuszem w tym sporcie czujemy się odpowiedzialni za zabranie głosu i pomoc w wypracowaniu rozwiązania. Będziemy dalej blisko współpracować z promotorem mistrzostw i właścicielem praw komercyjnych, a także organem zarządzającym, aby przeciwdziałać internetowym nadużyciom i zachęcać do sportowej rywalizacji. Z tych właśnie wartości słynie F1 i przez to jest ona taka wyjątkowa."
© Piotr Zając


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się