W jednej z ostatnich wypowiedzi Laurent Mekies z Red Bulla przyznał, że tempo rozwoju samochodu na ten sezon spadnie z uwagi na limity budżetowe i konieczność budowy auta na przyszły rok.
Red Bull to jedna z ekip, która od początku tego roku wykonała największy skok względem osiągów.
Start sezonu w wykonaniu austriackiej ekipy nie należał do najlepszych - zespół z Milton Keynes nie był w stanie włączyć się do walki chociażby o czołową trójkę, borykając się przy tym ze sporej ilości problemami natury technicznej.
Punktem przełomowym była czwarta runda tego sezonu w Miami, gdzie Red Bull przyjechał z ogromnym pakietem poprawek, wprowadzając m.in. obrotowe tylne skrzydło.
Już wtedy ich tempo mocno poszybowało w górę zarówno pod kątem rywalizacji w kwalifikacjach, jak i w samym wyścigu. Wkrótce po tym Max Verstappen po raz pierwszy stanął na podium w Kanadzie, a Isack Hadjar był o włos od wywalczenia miejsca w czołowej trójce w wyścigu o GP Monako. W międzyczasie, wyniki ADUO wykazały, że to właśnie jednostka napędowa Red Bulla jest najmocniejsza w całej stawce.
Kolejny, jeszcze większy pakiet poprawek Red Bull przygotował na GP Austrii - od tamtej pory ekipa z Milton Keynes stała na podium w trzech z czterech wyścigów.
Forma Red Bulla wciąż nie nawiązuje jeszcze w pełni do czołówki, lecz szacuje się, że strata do najlepszego Mercedesa, która na początku sezonu wynosiła przeszło sekundę na okrążenie, spadła do zaledwie kilku dziesiątych. Takie tempo rozwoju z pewnością napawa zespół optymizmem i wolą walki.
Należy jednak pamiętać, iż wprowadzanie tak poważnych poprawek w tak krótkim czasie wiąże się z wydawaniem znacznej ilości budżetu. Szef ekipy, Laurent Mekies przyznał wprost, że Red Bull będzie musiał przyhamować tempo rozwoju w drugiej części sezonu, aby zachować odpowiedni balans i właściwie przygotować konstrukcję na następny sezon:
"Wprowadziliśmy ogromną liczbę poprawek do samochodu między pierwszym wyścigiem a obecnym momentem, aby jak najszybciej zniwelować dużą stratę, jaką mieliśmy na początku" - powiedział Francuz.
"Trudno wyobrazić sobie, że utrzymamy takie tempo rozwoju - niemniej jednak musimy sprawdzić, jaki będzie najlepszy sposób, aby spróbować zniwelować te ostatnie trzy dziesiąte sekundy."
"Nie wiem, jak wygląda sytuacja u innych, ale pewne jest, że na pewnym etapie będziemy musieli podjąć decyzję dotyczącą balansu między rozwojem bolidu na ten a na przyszły rok. Spodziewam się, że stanie się to wcześniej niż w zeszłym roku, zwłaszcza że przepisy są takie, jakie są" - przyznał Mekies w nawiązaniu do limitów budżetowych.
Temat limitów budżetowych został już w tym sezonie poruszony przy okazji zespołu Ferrari i ich równie imponującego tempa rozwoju.
© Red Bull


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się