Piątkowe zajęcia na torze w Spielbergu przyniosły kolejne informacje odnośnie ponownych wyliczeń FIA dot. kwestii ADUO. Chociaż Laurent Mekies i spółka cały czas liczą na korzystniejsze dla siebie wnioski, doniesienia medialne wskazują na to, że to oni jako jedyni nie otrzymają możliwości wprowadzenia żadnych poprawek.
Wyniki pierwszej analizy silnikowej zszokowały lekko środowisko F1, ponieważ to Red Bull został uznany jako punkt odniesienia dla osiągów innych jednostek spalinowych. Dzięki temu możliwość wprowadzenia poprawek silnikowych z programu ADUO zyskał m.in. Mercedes, który wcześniejszy był medialnym faworytem do tego miana.
Zaskoczone takim obrotem spraw Byki zainterweniowały u FIA w tej sprawie, a to doprowadziło do ponownego sprawdzania danych przez organ zarządzających. Okazało się jednak, że nie wstrzymało to możliwości wprowadzania ulepszeń przez inne ekipy. Audi przywiozło swoje aktualizacje już do Katalonii, a w Austrii to samo uczyniło Ferrari.
W Spielbergu prasa naturalnie ponownie zaczęła interesować się tym wątkiem, dzięki czemu stosowny raport wypuściło The Race. Wynikało z niego, że Federacja nie zakończyła jeszcze swojej analizy, ale nic nie wskazuje na to, aby Red Bull miał nie być uznany za punkt odniesienia z przewagą ponad 2% nad Mercedesem.
Przyjmuje się, że niektóre kwestie wciąż tłumaczone są szczegółowo austriackim działaczom, choć pojedyncze informacje nie mogą zostać ujawnione ze względu na klauzulę poufności. Wszystko wskazuje na to, że ostateczne wnioski pojawią się przed rundą na Spa-Francorchamps.
Jeżeli te wszystkie informacje się potwierdzą, będzie to bardzo zła nowina producenta z Milton Keynes. Jako jedyny nie będzie mógł bowiem wprowadzić ulepszeń wynikających z programu ADUO, a przypomnijmy, że rywalizuje w tym sezonie ze statusem nowicjusza. Nic zatem dziwnego, że na konferencji prasowej Laurent Mekies został zapytany o wątek zagrożenia dla Red Bulla:
"Istnieje duże ryzyko dla Red Bulla, więc słusznie trzeba zwracać na to uwagę. To jeden z powodów, dla których ważne jest, by – zarówno w kontekście Red Bulla, jak i całej F1 - FIA podjęła właściwą decyzję", przyznał szef austriackiej stajni.
"Jesteśmy wdzięczni FIA, że poświęca czas na dokładne przeanalizowanie sprawy przed ogłoszeniem ostatecznych wniosków. Oczywiście chcielibyśmy otrzymać jak najszybszą decyzję, aczkolwiek istotniejsze jest to, by była ona właściwa, nawet jeśli zajmie to więcej czasu."
Mekies został też dopytany o to, jak Red Bull musiał zmienić swoje plany rozwojowe po otrzymaniu pierwotnych informacji ze strony FIA:
"Faktycznie nie spodziewaliśmy się tak szybkiego wyniku ze strony FIA. Na razie nie zmieniamy naszej strategii rozwoju, bo nie są to jeszcze ostateczne wnioski. Skupiamy się na współpracy z FIA, aby pomóc wypracować właściwe rozwiązanie."
"W związku z tym nie zmieniliśmy jeszcze planów rozwojowych dot. silnika. Jeżeli będzie to się wiązać z przesunięciem części prac rozwojowych o kilka tygodni, będą to i tak mniejsze konsekwencje niż otrzymanie błędnej odpowiedzi, która mogłaby mieć poważne konsekwencje zarówno dla sezonu 2026, jak i 2027."
© Red Bull


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się