Pierwszy w historii wyścig na torze Madring w Madrycie wygrał Kimi Antonelli, który na mecie wyprzedził Maksa Verstappena i Lando Norrisa. Wygrywając ósmy wyścig w sezonie Włoch zdecydowanie powiększył przewagę w mistrzostwach. Wyścig, który miał być wyjątkowo chaotyczny, mimo jednej wirtualnej neutralizacji, ostatecznie okazał się równie spokojny co sobotnia sesja kwalifikacyjna.
Pierwsze zawody na zupełnie nowym torze w Madrycie do tej pory rozegrane zostały w miarę spokojnie biorąc pod uwagę to czego kierowcy i kibice spodziewali się po testach Formuły 3 na tym torze. Wypadki Lewisa Hamiltona i Olivera Bearmana z trzeciego treningu to w zasadzie największe historie.
Po spokojnej, ale emocjonującej czasówce pozostawało jednak pytanie czy podobny scenariusz czekać będzie kierowców w trakcie niedzielnego wyścigu.
Zanim jednak do niego doszło sędziowie musieli uporządkować kolejność na starcie. Carlos Sainz stracił bowiem 3 pozycje za blokowanie Valttrego Bottasa w kwalifikacjach. Lance Stroll otrzymał też od swojego zespołu nadprogramowe elementy układu napędowego przez co od początku wiedział, że czeka go start z końca stawki. Kanadyjczyk, jak i Oliver Bearman zostali warunkowo dopuszczeni do rywalizacji po tym jak nie udało im się ustanowić czasu w kwalifikacjach. Dodatkowo w przypadku tego drugiego zespół postanowił bez autoryzacji ze strony FIA wymienić podzespoły silnikowe przez co Brytyjczyk zmuszony został do startu z alei serwisowej.
Pogoda w Madrycie przez cały weekend utrzymywała się na stabilnym poziomie. Także w niedzielę kierowcy nie musieli martwić się o opady deszczu. W okolicy toru było słonecznie, a temperatura powietrz wynosiła 30 stopni Celsjusza, podczas gdy tor rozgrzany był do 53 stopni.
Najbardziej intrygującym pytaniem przed startem wyścigu była kwestia strategii, jaką kierowcy będą próbowali realizować. Po piątkowych treningach George Russell mówił o nawet 6 postojach w wyścigu. Od tamtej pory tor został nieco nagumowany, ale duże wyzwanie dla opon cały czas stanowić miał mocno pochylony i wyjątkowo długi zakręt La Monumental.
Mimo to Firma Pirelli przed zawodami uważała, że najszybszym sposobem na pokonanie dystansu wyścigu jest jazda na jeden, góra dwa pit stopy z wykorzystaniem wszystkich dostępnych mieszanek opon. Duże prawdopodobieństwa pojawienia się neutralizacji podczas wyścigu mogło jednak zdecydowanie zmienić te plany. Z drugiej strony długość alei serwisowej i czas tracony w niej od początku weekendu skutecznie zniechęcały zespoły do planowania większej liczby zjazdów.
Po zdjęciu koców grzewczych z kół okazało się, że stawka była niezwykle wyrównanie podzielona, a w użyciu były wszystkie mieszkanki opon. W czołowej dziesiątce na najbardziej miękkie postawili tylko Verstappen i Hamilton. Przy czym Holender korzystał z używanego zestawu, a Hamilton z nowego. Startujący przed nimi Norris i Antonelli rozpoczynali wyścig na pośredniej oponie. Leclerc, Russell, Piastri i Lawson z kolei postawili na twarde ogumienie.
Wszystko to zwiastowało niezwykle interesujący wyścig. Nie wszyscy kierowcy w tempo ruszyli do okrążenia formującego. Problemu z ruszeniem z pola startowego miał Fernando Alonso. Jego Aston Martin ostatecznie jednak zdołał dogonić stawkę i sam start rozegrał się bez opóźnień czy dodatkowych okrążeń.
Gdy zgasły czerwone światła, świetnym refleksem popisał się Lando Norris, który dość pewnie obronił pozycję lidera. Mimo niezłego startu po stronie Kimiego Antonellego, Włoch na pierwszym okrążeniu dwukrotnie ścinał szykanę i musiał oddawać pozycję Brytyjczykowi. Ostatecznie spadł na trzecią pozycję, po tym jak Max Verstappen również ściął szykanę. Holender przez radio sugerował, że opuszczając tor unikał niemającego kontroli nad autem Hamiltona. Mimo iż został zobowiązany do oddania pozycji Hamiltonowi, który znajdował się jeszcze za Antonellim, nie chciał tego uczynić i dopiero po kolejnej interwencji zespołu zwolnił, aby oddać na raz dwie pozycje.
Pierwsze okrążenia kierowcy pokonali jednak wyjątkowo czysto. Poza drobnym kontaktem Hamiltona z bandą, cała stawka bez problemu podążała jeden za drugim. Powtórki ze startu pokazały też, że na samym początku wyścigu Oscar Piastri dwukrotnie uderzył w bolid George'a Russella, uszkadzając przednie skrzydło swojego Mclarena. Australijczyk pozostał jednak na torze, a w całym zamieszaniu stracił tylko dwie pozycje.
Na piątym okrążeniu Verstappen wyprzedził Hamiltona, dzięki czemu Holender powrócił na trzecie miejsce i rzucił się w pogoń za Antonellim i Norrisem. Tempo Hamiltona było na tyle słabe, że ten zdecydował się przepuścić również zespołowego kolegę. Chwilę później 7-krotony mistrz świata opuścił tor i stracił kolejne pozycje. Przez radio zameldował też, że w jego aucie nie działa układ hamulcowy. Kierowca Scuderii na 7. okrążeniu GP Hiszpanii został więc pierwszym kierowcą, który odpadł z rywalizacji.
Po 10 okrążeniach Lando Norris spokojnie budował przewagę nad liderem mistrzostw świata. Jego przewag wynosiła już przeszło pięć sekund, a trzeci Verstappen tracił kolejne 5 sekund.
Na torze doszło do bratobójczego pojedynku między dwoma Hiszpanami. Alonso uszkodził przednie skrzydło po kontakcie z Carlosem Sainzem. Reprezentant Williamsa za swoją obronę otrzymał później 5-sekundą karę od sędziów. Kierowcy cały czas jednak unikali większych problemów i przerw w rywalizacji.
Dopiero na 14. kółku, po zatrzymaniu się Lance'a Strolla, który przez radio zameldował problemy z układem hamulcowym, pojawiła się wirtualna neutralizacja, którą do zmiany opon wykorzystali Antonelli, Verstappen i Russell. Nowy komplet opon założyli też Colapinto, Lindblad, Hulkenebrg, Ocon i Albon. Okres neutralizacji nie grał na korzyść kierowców, którzy na starcie wybrali twarde opony, a wśród nich znalazł się też George Russell.
Okrążenie później na zjazd zdecydował się też lider wyścigu, Lando Norris. Pech chciał, że w momencie zjazdu dobiegł końca okres neutralizacji, a Brytyjczyk stracił na zmianie opon aż 7 sekund.
Kierowca McLarena po założeniu twardych opon z alei wyjechał na 5. pozycji, a liderem wyścigu został Charles Leclerc, który nie wykorzystał okresu neutralizacji do zmiany opon.
Sekundę za nim podążał jednak Antonelli, który w tym momencie kręcił najszybsze okrążenia. Co ciekawe po kilku okrążniach Leclerc zdołał oddalić się od Włocha na 3 sekundy.
Na 29. okrążeniu George Russell zjechał ostatecznie na swój drugi pit stop, podczas którego założono mu komplet twardych opon na ostatni przejazd.
W drugiej części wyścig przebiegał wyjątkowo spokojnie. Sergio Perez dołączył do grona kierowców mających problemy i ostatecznie na 33. okrążeniu wycofał się z rywalizacji po problemach z układem chłodzenia.
Zmiany opon wśród kierowców, którzy ruszali na twardych oponach i nie skorzystali z neutralizacji na początku rywalizacji, na 43. kółku zapoczątkował Oscar Piastri. Próba podcięcia Lawsona nie udała się. Australijczyk w kluczowym momencie został wstrzymany przez Franco Colapointo i Gabriela Bortoleto, a gdy kierowca Red Bulla zjechał do boksu, pewnie wyjechał przed McLarnem.
Ekipa Ferrari kontrolowała przewagę swojego kierowcy nad piątym Russellem, opóźniając zjazd i czekając na ewentualną kolejną neutralizację lub czerwoną flagę. Ostatecznie Monakijczyk zawitał do swoich mechaników na 49. kółku, zakładając miękkie opony i po opuszczeniu alei serwisowej spadł na czwarte miejsce.
Kimi Antonelli wygrał drugi z rzędu wyścig, mimo iż w końcówce do walki o zwycięstwo próbował włączyć się jadący przez cały wyścig w czołówce Max Verstappen. Holender nie zdołał jednak zbliżyć się do młodszego kolegi, przy okazji musząc uważać na atakującego go Norrisa.
Między Holendrem i Brytyjczykiem o kolejności na mecie musieli jednak rozstrzygną sędziowie, którzy musieli bliżej przyjrzeć się sytuacji z przedostatniego okrążenia, kiedy to bolid Verstappena podbiło w szykanie i ten opuścił na chwilę tor.Ostatecznie uznali, ze ich interwencja nie jest potrzebna i Holender zachował drugie miejsce.
Karę 5 sekund za przekroczenie prędkości w alei serwisowej otrzymał za to Pierre Gasly. Nie miała jednak ona wpływu na jego 12. miejsce.
© Mercedes


13.09.2026 17:02
5
0
Nudy niesamowite. Nie da się wyprzedzać do tego twarde opony mogące wytrzymać cały dystans. Gdyby nie ten VSC to Norris miał wszystko, żeby wygrać. Pewnie by tak było. Pierwszy wyścig na tym torze zdecydowanie na minus.
13.09.2026 17:09
2
0
Mega nudny wyścig ,nie da rady wyprzedzać
13.09.2026 17:16
0
Z tego Ferrari znowu nic nie będzie, jedzie Leclerc cały wyścig na hardach z dobrym tepem i z tego dało się ugrać tylko 4 miejsce i tylko dlatego, że Russelowi też team zepsuł. Inna sprawa że miał stary silnik skręcony na 15-30 KM, ale nawet jakby nie było zmian przymusowych i by bez boxow to wygrał to tylko dzieki układowi toru. Ferrari miało być wszędzie szybsze od ReddBulla a niezależnie czy Ham czy Leć to prawie wszędzie szybsza Pucha jak prowadzi Max.
13.09.2026 17:23
4
0
Beznadziejny tor. Mogli zbudowac go jak chcieli, a wymyslili nitke, na ktorej nie da sie powalczyc. Skonczylo sie tak jak sie obawialem, czyli procesja.
Brawa dla Antka, bo puchaj majstra coraz blizej.
13.09.2026 17:23
1
0
Normalnie Monako 2.0. Szkoda że ten to nie jest gdzieś gdzie wyścig byłby po godz 24 to mógłbym sobie darować tą procesję i spokojnie iść spac.
13.09.2026 17:26
3
3
Ja mam jedno zasadnicze pytanie. Czy ktoś tu naprawdę wierzy w bajki o presji? Przecież kiedy tylko stawka podjechała bliżej, w Mercedesie po prostu podkręcono mapy silnika. Oczywiście na tyle ostrożnie żeby sędziowie z FIA nie podnieśli alarmu i nie zbanowali tej jednostki na cito. Czysty fuks życia: dostać w wieku 19 lat, już w drugim roku startów maszynę przy której cała reszta wygląda jakby jechała na zaciągniętym ręcznym. Kimi ma tyle szczęścia że powinien chyba wykupić cały pakiet losów na loterii. Ogromne brawa dla Maxa za kolejne dowiezione pudło, w tak męczącym i pokręconym sezonie to jest klasa mistrzowska i stalowe nerwy. Z kolei Norris, którego serdecznie nie znoszę, znowu obnażył swój brak psychiki: kiedy nie ma nad nim noża w walce o mistrzostwo, nagle jedzie jak z nut co jest idealną kalką dawnego Vettela. Tyle że to żaden komplement bo prawdziwy czempion klasy Verstappena dowozi wynik w każdych warunkach a nie tylko wtedy gdy jest cieplarniany luz. Leclerc dalej wegetuje w tym strategicznym szambie z Maranello, marnując się w czerwonym taczkowozie na co aż patrzeć boli. Hamilton po obiecującym starcie zaliczył błyskawiczny DNF przez padające hamulce co perfekcyjnie obnaża totalny rozkład tego teamu. Piastri skończył dopiero ósmy, podczas gdy ukochany pupil szefostwa spija całą śmietankę. Alonso dalej uparcie ciągnie tę farsę z jazdą w Aston Martinie, snując się gdzieś na szarym końcu stawki.
13.09.2026 17:36 zmodyfikowany
2
0
@Thanos Zgadzam się co do Norrisa i Verstappena. Kiedyś też pisałem, że Lando jedzie tak dobrze ostatnio, bo nie ma presji i nie walczy o tytuł. W tej chwili jest świetny. Może i poprawi psychikę bo tytuł już ma i teraz powinno być łatwiej. Natomiast Max to jest maszyna. Jak się nie rozbija to jedzie znakomicie i wyciska wszystko z bolidu.
13.09.2026 18:04
0
@Danielson92 Max zaliczył tam samo dzwona w Holandii u siebie jak Leclerc na Monza. Puszki są niezwykle szybkie, tylko Maxa ma przeważnie przeciętniaka za kolegę? Nawet takiego Russela czy Leclerca mu dać, choć Russel jeździ gruz totalny teraz i nigdy dla mnie talentem nie był to by to inaczej wyglądało.
13.09.2026 17:50
0
@Thanos ooo tago tu brakowało, chłopiec który jest jasnowidzem i "ekspertem" ... pewnie spędził lata w F1 ...
13.09.2026 17:50
0
Kurcze, zapowiadało się ciekawie, wyszło jak wyszło. Jedynie Sainz nie zawiódł, bo, tak jak się spodziewałem, kogoś stuknął.
13.09.2026 18:07
0
Oglądanie takiego czegoś jest tak ekscytujące jak ... wyścigi łodzi podwodnych oglądane z plaży. Jednym słowem - jedno Monte Carlo na sezon by wystarczyło - ale przecież możni tego sportu ekscytują się .. kasą tylko i guzik ich obchodzą "oglądacze"
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się