Pojawiły się wiarygodne informacje odnośnie wniosków, jakie zapadły po czwartkowym spotkaniu kierowców z przedstawicielami FIA. Okazało się, że ci przyznali się do błędnej oceny arbitrów dot. kolizji Charlesa Leclerca z Charlesem Leclerkiem z rywalizacji na torze Spa-Francorchamps.
Już wczoraj informowaliśmy o tym, że w czasie weekendu wyścigowego na Hungaroringu FIA zaplanowała jedno z dwóch corocznych spotkań z kierowcami odnośnie wytycznych dot. ścigania się i sędziowania w F1. Akurat zbiegło się ono w czasie z kontrowersjami, jakie miały miejsce po decyzjach arbitrów związanych z dwiema kolizjami z GP Belgii.
Okazało się, że do rzeczonego posiedzenia doszło już w czwartek i tego tematem przewodnim był brak dalszych działań w kontekście zderzenia Charlesa Leclerca z Oscarem Piastrim na dojeździe do Les Combes. Poszkodowany Australijczyk kompletnie nie mógł tego zrozumieć, obawiając się potencjalnego precedensu z tej sytuacji.
Co istotne, ze swoim rywalem zgodził się nawet sam Monakijczyk. Nic zatem dziwnego, że sporo debatowano nad tym zdarzeniem w czasie spotkania, a oficjele FIA zadeklarowali się, że podobne incydenty, w których dany kierowca będzie dociskał swojego konkurenta przy wejściu w zakręt, zakończą się przyznaniem sankcji.
Poinformowało o tym The Race, które wypuściło specjalny raport w tej sprawie. Co ciekawe, sam Leclerc już na samym posiedzeniu z FIA miał przekonywać, że sytuacja z Arden nie była wcale taka jednoznaczna. Oprócz tego rozmawiano nad drobnymi poprawkami wytycznych na sezon 2027, które mają zostać sfinalizowane na zgromadzeniu w dalszej części roku.
Jedną z nich ma być większa pobłażliwość sędziów ds. incydentów, do jakich dochodzi po restartach za samochodem bezpieczeństwa. Kierowcy jasno trzymali się bowiem stanowiska, że - podobnie jak na 1. okrążeniu - niskie ciśnienie w oponach i zawirowania związane z zarządzaniem energią komplikują wydarzenia na samym torze.
Warto zaznaczyć, że na czwartkowym posiedzeniu nie pojawił się Lewis Hamilton. Było to o tyle zaskakujące, że jego zeszłotygodniowa kara za spowodowanie kolizji z George'em Russellem również wywołała wiele wątpliwości. Sam poszkodowany mówił zresztą, że był to incydent wyścigowy. Oprócz zawodnika Ferrari na spotkaniu zabrakło: Fernando Alonso, Lance'a Strolla, Sergio Pereza i Valtteriego Bottasa.
© McLaren


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się