WIADOMOŚCI

Rosberg nie ma wątpliwości, że Leclerc zasłużył na karę za incydent z pierwszej szykany
Rosberg nie ma wątpliwości, że Leclerc zasłużył na karę za incydent z pierwszej szykany © Mercedes

Nico Robserg, który obecnie współpracuje ze stacją Sky Sports w roli komentatora po GP Włoch stwierdził, że winę za incydent w pierwszej szykanie, do jakiego doszło między kierowcami Ferrari, "w pełni" ponosi Charles Leclerc.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Niemiec zgodził się jednak z Martinem Brundlem, przyznając, że Hamilton zbyt agresywnie zaatakował zespołowego kolegę na dojeździe do szykany.

Leclerc i Hamilton startowali do domowego wyścigu Ferrari z trzeciego i czwartego pola, a Brytyjczyk od jakiegoś czasu dość głośno domaga się od swojego zespołu "zespołowej współpracy", wskazując na coraz większą przewagę Kimiego Antonellego w mistrzostwach.

Domowa runda była jednak daleka od współpracy obu zawodników. Hamilton agresywnie, ale w pełni "legalnie" wszedł pod pachę Leclerkowi na dojeździe do pierwszej kombinacji zakrętów.

Chwilę później jednak Monakijczyk kompletnie zamknął mu drzwi i wywiózł go na żwir na wyjściu z szykany. Efekt był taki, że Hamilton spadł na 10. miejsce.

"Charles wypchnął mnie z toru" mówił wtedy przez radio do zespołu 7-krotny mistrz świata.

Incydent ten został odnotowany przez sędziów, ale szybko orzekli oni, że nie będzie on wymagał dalszych czynności.

Nico Rosberg był jednak zdziwiony brakiem dochodzenia sędziowskiego, gdyż uważa iż sprawa była oczywista i że to Monakijczyk w "stu procentach" ponosił odpowiedzialność.

"To prosta sprawa, ponieważ zasady mówią jasno: jeśli kierowca jadący po zewnętrznej - w tym przypadku Lewis - jest w którymś momencie przed wierzchołkiem zakrętu lub podczas skręcania przed drugim kierowcą, to kierowca jadący po wewnętrznej musi zostawić mu miejsce [na wyjściu]" tłumaczył dla Sky F1 mistrz świata z 2016 roku. "To bardzo proste, jasne i jednoznaczne."
"Lewis był z przodu podczas wjazdu w zakręt, więc Charles musiał zostawić mu miejsce, a tego nie zrobił. Tak więc w 100 procentach była to wina Charlesa. I tyle."

Zapytany czemu sędziowie nie podjęli żadnych działań w kierunku ukarania kierowcy, odpierał:

"Czy to może być dlatego, że to Ferrari ściga się na Monzy? Myślisz, że to może mieć znaczenie?"

Gdyby sędziowie wszczęli dochodzenie i uznali Leclerca winnym całej sytuacji, zgodnie z tym co mówił Rosberg, oznaczałoby to karę dla Monakijczyka w kolejnym wyścigu. Ten bowiem już pod koniec drugiego okrążenia mocno rozbił się w Parabolice.

"To ma znaczenie" odpierał mu Martin Brundle. "Ponieważ gdyby chcieli ukarać Charlesa, musiałby on tę karę odbyć. Gdyby na przykład zdecydowali się na karę przesunięcia o trzy miejsca na starcie czy coś w tym rodzaju, musiałby ją odbyć podczas kolejnego wyścigu w Madrycie w przyszły weekend."
"Czyli uznali, że nie ma nad czym debatować."

Rosberg przyznał, że dziwi go brak reakcji ze strony panelu sędziowskiego na ten incydent i powtórzył, że w jego opinii pełną odpowiedzialność ponosił w tej sytuacji Leclerc.

"To jednak dziwne, ponieważ przepis jest bardzo jasny. Jest zapisany czarno na białym, a oni zdecydowali się go nie stosować."

Broniąc swojego byłego zespołowego kolegę Rosberg przyznał jednak, że ten ostro potraktował partnera na dojeździe do szykany.

"Lewis był tam zbyt agresywny" tłumaczył. "Ale cały czas miał wszystko pod pełną kontrolą. Nie zablokował kół. Zostawił miejsce. Więc trzeba oddać Lewisowi, że zrobił to dobrze."
"Ale z perspektywy kolegi z zespołu - to był bardzo agresywny atak na wejściu w pierwszy zakręt. To musiało niesamowicie zirytować Charlesa. Niemniej Lewis nadal zrobił wszystko prawidłowo i moje zdanie różni się od twojego - uważam, że to Charles ponosi winę."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.