Lando Norris po wyścigu na Monzy przyznał, iż błędnie ocenił swojego partnera z ekipy podczas walki koło w koło - Brytyjczyk zaznaczył, że solidna jazda defensywna Piastriego, która w czasie wyścigu wydała mu się być niebezpieczna, nie była niczym niewłaściwym.
Podczas niedzielnej rywalizacji o GP Włoch na torze Monza na przestrzeni całego wyścigu dochodziło do wielu wymian pozycji.
Wśród kierowców uwikłanych w pojedynki znalazł się między innymi duet zawodników McLarena, którzy w końcowej fazie wyścigu rywalizowali ze sobą o 4. miejsce.
Piastri po starcie z 3. pola spędził większość wyścigu przed swoim partnerem z ekipy, lecz w końcówce to Norris prezentował lepsze tempo i próbował wyprzedzić Australijczyka.
Między kierowcami kilkukrotnie doszło do wymiany pozycji podczas typowego w tym sezonie ścigania w stylu "jojo".
W czasie jednej z prób odebrania pozycji Piastriemu, Lando zdecydował się na odważny manewr do wewnętrznej w szykanie della Roggia. Mistrz świata desperacko próbował znaleźć miejsce po lewej stronie toru, przez co wjechał nawet dwoma kołami na trawę.
Runde 51: #Piastri hält seine Linie, #Norris fährt ins Gras. Norris relativiert seine Kritik im Nachhinein. #McLarenF1Team #ItalianGP #F12026 #F1 #Formel1 pic.twitter.com/4AhcwnXw6d
— Christian Nimmervoll (@MST_ChristianN) September 7, 2026
Cała sytuacja wyglądała groźne, lecz szczęśliwie nie doszło do żadnego wypadku. Norris nie omieszkał jednak poskarżyć się na swojego partnera z ekipy w komunikacie radiowym do swojego inżyniera wyścigowego.
Mistrz świata twierdził, iż został wypchnięty z toru, lecz po wyścigu, gdy emocje opadły przyznał, że w ferworze walki błędnie ocenił całą tę sytuację:
"Muszę po prostu przejrzeć powtórki, ale to kwestia punktu widzenia za kierownicą - kiedy ktoś lekko powiększa odstęp, a potem jedzie prosto… Masz takie odczucie, kiedy pędzisz ponad 320 km/h. To wszystko" - zapewniał Lando.
"Uważam, że to, co zrobił, było fair."
"Chodzi po prostu o to, że w ferworze walki, gdy jesteś w połowie na trawie, nie zdajesz sobie sprawy, jak szybko wszystko może skończyć się bardzo źle. To emocje w danej chwili, ale wszystko było w porządku i to była dobra walka. To dobry wynik po trudnym wyścigu."
Norris ostatecznie dopadł swojego partnera z ekipy na ostatnim okrążeniu, wyprzedzając go na prostej przed szykaną Ascari. Sam manewr miał charakter wymijania i był podyktowany rzecz jasna różnicą w wydawaniu energii.
Australijczyk po wyścigu przyznał, że liczył, iż uda mu się przeprowadzić skuteczny kontratak przed końcem wyścigu, lecz ostatecznie musiał zadowolić się 5. lokatą:
"To była dobra walka. Zawierała mnóstwo bezpośrednich pojedynków i wymian pozycji" - powiedział Piastri po GP Włoch.
"Na ostatnim okrążeniu tak naprawdę nigdy do końca nie wiesz, co zrobić z energią i myślę, że obraliśmy w tej kwestii różne strategie, przez co zdołał mnie wyprzedzić."
"Myślałem, że będę miał szansę na rewanż i ponowne odebranie pozycji, ale ostatecznie po prostu trochę mi zabrakło."
"Więc tak, przy tych samochodach to zawsze pewnego rodzaju loteria, ale na pewno wiem już, co następnym razem zrobiłbym inaczej."
McLaren, po zwycięstwach na Hungaroringu oraz Zandvoort, nie liczył się w walce o zwycięstwo na Monzy - ekipa spodziewała się jednak, że włoski tor nie będzie sprzyjał charakterystyce ich konstrukcji.
Stajnia z Woking wykorzystała natomiast potknięcia ze strony Ferrari i nawiązała walkę z Maxem Verstappenem o najniższy stopień podium.
Norris po wyścigu przyznał, iż spodziewał się dobrej dyspozycji ze strony Red Bulla, a McLaren wciąż musi popracować nad pewnymi aspektami auta, w których odstają od konkurencji:
"Myślę, że widzieliśmy w poprzednich wyścigach, choćby na Red Bull Ringu, że Red Bull potrafi być bardzo szybki na torach tego typu - z wysokimi prędkościami maksymalnymi i tym podobnymi cechami - dzisiaj znowu się to potwierdziło. Byli od nas lepsi."
"Było jednak jasne, że Mercedes w porównaniu z nami wciąż znajduje się we własnej lidze. Wiecie, w kilku ostatnich wyścigach wygrywaliśmy ze znacznie większą przewagą, a oni w tamtym czasie i tak walczyli o solidne punkty. My dzisiaj nawet nie zbliżyliśmy się do walki o czołową dwójkę. To po prostu frustrujące."
"Mówiliśmy o tym jednak przed weekendem i myślę, że zobaczyliśmy dokładnie to, czego się spodziewaliśmy. Wciąż mamy pracę do wykonania, o czym doskonale wiedzieliśmy, więc nie ma w tym żadnego zaskoczenia."
"Musimy naprawdę popracować nad wolniejszymi i średnio szybkimi zakrętami, nad stabilnością bolidu, która po prostu nie jest wystarczająco dobra oraz nad prędkością na prostych. Jeśli uda nam się to poukładać, rozwiążemy większość naszych problemów."
Mimo trudnego weekendu, McLaren zdołał odrobić sporo punktów w klasyfikacji generalnej do Ferrari. Przewaga włoskiego zespołu wynosi obecnie 59 punktów, lecz przy obecnym układzie sił to McLaren zdaje się być w lepszej formie.
W klasyfikacji kierowców, Lando Norris zbliżył się do Lewisa Hamiltona na 20 punktów.
© McLaren


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się