Po zwycięstwie Lewisa Hamilton pod Barceloną głos zabrał sam John Elkann, prezes włoskiej marki, który wychwalał "wzruszającą" i "bardzo ważną" wiktorię 7-krotnego mistrza świata.
Dla Hamiltona było to pierwsze zwycięstwo od 2024 roku i pierwsze w barwach Ferrari. Co ważne zostało w pełni wywalczone przez Brytyjczyka i zespół, który opracował świetną strategię i wykonał perfekcyjnie wszystkie trzy pit stopy. Przy ostatnim pomocną dłoń Hamiltonowi dała wirtualna neutralizacja, ale Brytyjczyk na mecie i tak dysponował blisko 20-sekundową przewagą nad Georgem Russellem, który w początkowej fazie wyścigu zdawał się kontrolować sytuację z pozycji lidera.
"Grazie a tutti, Maranello" mówił 7-krptny mistrz świata po przekroczeniu mety. "Dziękuję Wam bardzo. Pomogliście mi spełnić to marzenie. Nie mam słów, aby wyrazić podziękowania. Dziękuję wszystkim za to, że tak ciśniecie w fabryce. Jestem z Was bardzo dumny."
"Do mojej rodziny: kocham Was. Do moich fanów, dziękuję, że ciągle przypominacie mi kim jestem. Bez Was bym tego nie osiągnął. Grazie!"
Jedną z pierwszych osób, które pogratulowały zwycięstwa Hamiltonowi był prezes Ferrari, John Elkann.
"Brawo Lewis, za twoje pierwsze wielkie zwycięstwo z Ferrari: to wzruszająca chwila i bardzo ważny wynik, który należy do całego zespołu oraz wszystkich naszych kibiców" mówił Elkann w swoim oświadczeniu. "Chciałbym podziękować wszystkim za determinację, poświęcenie i wspólny wysiłek, które każdego dnia pokazujecie z pasją i duchem Ferrari, zarówno na torze, jak i w Maranello."
"Moje podziękowania kieruję także do drugiego zespołu Ferrari, który zmierzył się z niezwykle wymagającym wyścigiem 24h Le Mans z dumą, jednością i wielkim profesjonalizmem, walcząc do samego końca."
"Forza Ferrari."
Ten sam John Elkann jeszcze pół roku temu wskoczył na światowe nagłówki, przeprowadzając bezpardonowy atak słowny na obu kierowców Ferrari, którzy po rzadkim, podwójnym DNF w GP Sao Paulo, osunęli zespół w klasyfikacji konstruktorów na 4. pozycję.
Prezes Ferrari zdecydował się wtedy wychwalić mechaników i inżynierów, a kierowcom zalecił skupienie się na pracy i "mniej gadania".
"Brazylia to było ogromne rozczarowanie. W F1 mamy mechaników, którzy zawsze są na 1. miejscu, jeśli chodzi o wykonanie pit stopów, a inżynierowie cały czas pracują nad poprawą bolidu" mówił wtedy prezes Ferrari. "Cała reszta temu nie dorównuje. Mamy kierowców, którzy na pewno muszą skupić się na ściganiu się i mniej mówić, a czekają na nas trzy ważne wyścigi. Wywalczenie 2. miejsca wciąż nie jest niemożliwe."
Zespół Ferrari po siedmiu wyścigach sezonu zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Kierowcy z Maranello mają 49 punktów przewagi nad rywalami z McLarena, ale jedocześnie tracą aż 72 punkty do Mercedesa.


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się