Sprytna taktyka Mercedesa, polegająca na precyzyjnym odpuszczeniu gazu tuż przed linią pomiaru czasu, została sprawdzona również przez zespół Ferrari - Włosi przyglądali się temu rozwiązaniu w czasie treningów przed GP Węgier.
Podczas weekendu z GP Wielkiej Brytanii na torze Silverstone jasnym stało się, że Mercedes znalazł kolejne sprytne rozwiązanie na uniknięcie ograniczenia mocy w kwalifikacjach na dojeździe do linii pomiaru czasu.
To kolejna próba obejścia przepisów mówiących o ograniczeniu mocy o 50 kW (lub 100 kW w zależności od przyjętej wartości ograniczenia mocy na dany weekend) na dojeździe do linii pomiaru czasu - pierwszy tego typu trik, stosowany przez Mercedesa i Red Bulla od początku sezonu, polegał na wykorzystaniu trybu awaryjnego MGU-K. Takie rozwiązanie zostało zabronione przez FIA po GP Japonii - trzeciej rundzie tego sezonu.
Najnowsze rozwiązanie Mercedesa również pozwala na uniknięcie ograniczenia mocy pod koniec okrążenia, a jego zasada działania jest dużo prostsza, choć wymaga sporo precyzji. Kierowcy odpuszczają bowiem pedał gazu tuż przed tym, jak bateria w ich samochodzie osiągnie poziom naładowania równy 0%.
Trik ten pozwala na dłuższe korzystanie z pełnej mocy i jest on szczególnie użyteczny na torach, gdzie trudno odzyskiwać energię, a dojazd do linii pomiaru czasu z ostatniego zakrętu jest relatywnie krótki.
Telemetria jasno pokazuje, że Mercedes stosował to rozwiązanie w kwalifikacjach na Spa oraz na Silverstone - torach, które jak najbardziej spełniają wyżej wymienione kryteria.
Jak donosi The Race, takie rozwiązanie zostało zaakceptowane przez FIA tak długo, jak przed odpuszczeniem gazu, samochód nie ogranicza mocy szybciej niż ustalona wartość.
Uważa się, że sposób z odpuszczaniem gazu przed linią pomiaru czasu może dawać zysk rzędu 0,05s - nic więc dziwnego, że temu rozwiązaniu zaczęli przyglądać się rywale.
Już w czasie weekendu na Silverstone, McLaren przyznał, że sztuczka Mercedesa była dla nich zaskakująca. Williams zapowiedział natomiast, że pracuje nad odtworzeniem triku Srebrnych Strzał.
Analiza danych telemetrycznych z sesji treningowych na Hungaroringu wykazała, że Ferrari także testowało to rozwiązanie. Zarówno Hamilton, jak i Leclerc odpuszczali gaz na swoich okrążeniach pomiarowych w czasie treningów przed GP Węgier. Ostatecznie jednak żaden z nich nie skorzystał z tego rozwiązania w czasówce.
Warto zaznaczyć, że na Hungaroringu korzyść wynikająca ze stosowania takiego rozwiązania byłaby znacznie mniejsza niż na torach takich jak Silverstone czy Spa - Mercedes również nie skorzystał z tego triku w kwalifikacjach na Węgrzech.
Zdaniem ekspertów, decyzja o stosowaniu tego rozwiązania będzie podejmowana przez zespoły na bieżąco przed weekendem wyścigowym. Zależy ona bowiem także od tego, czy wartość tzw. ramp-down zostanie wyznaczona na dany weekend na 50, czy na 100 kW/s.
Efektywne stosowanie tego triku wymaga jednak treningu i sporej precyzji - zbyt późne odpuszczenie gazu może skutkować w zbyt wczesnym wykorzystaniu całej baterii i ograniczeniu mocy szybszym niż wartość określana przez regulamin - takie przewinienie będzie wiązało się z dyskwalifikacją.
© Ferrari


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się