WIADOMOŚCI

Leclerc zamierza dołączyć do Hamiltona na podium
Leclerc zamierza dołączyć do Hamiltona na podium © Ferrari

Charles Leclerc po dwóch pechowych wyścigach nie zamierza się poddawać i chce dołączyć do Lewisa Hamiltona na podium.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Monakijczyk zaliczył frustrującą domową rundę w Monte Carlo, kiedy to w samej końcówce wyścigu ze względu na problem z hamulcami uderzył w bandę i zakończył rywalizację.

Pod Barceloną liczył na odrobienie strat i powrót do czołówki, ale ponownie szczęście nie było po jego stronie. Od początku weekendu na hiszpańskim torze lepiej spisywał się Lewis Hamilton.

Szanse Leclerca na nawiązanie z nim walki legły w gruzach już w kwalifikacjach, kiedy to bolid oznaczony #16 wypadł z toru i uderzył w bandę w zakręcie numer 4.

Monakijczyk zmuszony był do startowania z piątego rzędu i mimo optymistycznego początku wyścigu kiedy awansował o trzy pozycje, pięknie wyprzedzając Piastriego po zewnętrznej w trzecim zakręcie, jego dalszy postęp zatrzymał się, a dalsze wydarzenia pokrzyżowały mu kompletnie plany.

Lewis Hamilton dla odmiany postawił na strategię trzech zjazdów do boksu przy czym przy ostatnim skorzystał na okresie wirtualnej neutralizacji toru po awarii w bolidzie Fernando Alonso.

Brytyjczyk objął prowadzenie i pewnie utrzymał za swoimi plecami kierowców Mercedesa, w końcówce jeszcze im odjeżdżając. Leclerc z kolei po raz kolejny musiał skapitulować po tym, jak w jego aucie wysiadła hydraulika. Najpierw utracił wspomaganie kierownicy, a chwilę później nie mógł już zmieniać biegów, przez co musiał zjechać do boksów i ponownie wycofać się z wyścigu.

"Straciłem wspomaganie" mówił zaraz po wyścigu, dodając, że nie miał też "biegów i hamulców".

"W końcówce, przy wirtualnym samochodzie bezpieczeństwa, nie wiem, czy znacząco zmieniłoby to nasz wyścig. Ale dwa pit stopy były trochę moim błędem. Myślę, że trzy pit stopy byłyby nieco lepsze" tłumaczył. "To nie zmieniłoby jednak wiele. Największym problemem był start z 10. pozycji i to była moja wina. A potem oczywiście problem techniczny pod koniec wyścigu."

W ten sposób Leclerc kończył wyścig przyglądając się na rywali wjeżdżających na metę z boksu, a Lewis Hamilton sięgnął po historyczne, pierwsze zwycięstwo w barwach Ferrari.

Monakijczyk nie wydawał się zazdrosny. Cieszył się z sukcesu kolegi, który w ostatnich trzech wyścigach za każdym razem stawał na podium. Przyznał, że najwyższy czas, aby do niego dołączyć.

"Mam na myśli, że to świetne dla zespołu, świetne dla Lewisa" mówił. "Zespół bardzo mocno pracował nad wprowadzeniem poprawek i wygląda na to, że to działa, więc teraz muszę być z nim tam na górze, co nie udało się w Kanadzie."
"Fred [Vasseur] na to zasługuje, tak samo jak cały zespół, który pracował bardzo ciężko. Bardzo się cieszę, ale na pewno głównym uczuciem, z jakim wrócę do domu, będzie rozczarowanie, bo to był bardzo trudny weekend."

Przed weekendem w Hiszpanii wiele mówiło się o układzie hamulcowym w Ferrari oznaczonym numerem 16. Leclerc zdecydował się na zmianę tarcz i klocków hamulcowych przechodząc z produktów Brembo na Carobon Industries, które preferuje i używa od GP Japonii Lewis Hamilton.

"Jest trochę lepiej" mówił. "Znaczy, jest lepiej. Ten weekend był generalnie lepszy, ale oczywiście po tym, co wydarzyło się wczoraj, muszę się zresetować i wrócić w Austrii i mam nadzieję, że wszystko uda się poukładać. Straciłem sporo punktów z mojej strony, więc muszę wykonać naprawdę wyjątkową pracę od następnego wyścigu aż do końca, z poprawkami, które mają się pojawić. Później zobaczymy."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.