Logan Sargeant nie żałuje swojego rozbratu z Formułą 1 i twierdzi, że nie "jest zainteresowany" powrotem do niej, po tym jak odnalazł nową ścieżkę kariery w długodystansowych mistrzostwach świata.
Dwa lata po swoim rozstaniu z królową sportów motorowych Sargeant twierdzi, że został "odczulony" na jej urok.
Pochodzący z Florydy zawodnik zadebiutował w Formule 1 w 2023 roku w barwach zespołu Williamsa, bezpośrednio awansując z jego programu rozwoju młodych talentów.
Na przestrzeni 36 wyścigów, w których wziął udział zdobył tylko jeden punkt, a zasłynął głównie z potężnych i kosztownych wypadków. Amerykanin ściga się teraz w wyścigach długodystansowych WEC.
Sargeant zadebiutował w tych mistrzostwach podczas rozegranej niedawno rundy na torze Imola, ścigając się dla ekipy Proton Competiton w klasie LMGT3. Od sezonu 2027 będzie częścią programu hypercar Forda.
Zawodnik zapytany przez serwis Motorsport.com, czy brakuje mu Formuły 1, pewnie odpierał: "Nie. Jestem bardzo odczulony - myślę, że to dobre słowo - na F1."
"Szczerze mówiąc, naprawdę mnie to nie obchodzi. Pod koniec już nie byłem zainteresowany, żeby tam być, po tym jak zrozumiałem, w jaki sposób działają niektóre zespoły" tłumaczył. "Więc tak, po prostu cieszyłem się, że mogłem przejść do wyścigów długodystansowych - panuje tam przyjemniejsza atmosfera, bardziej swobodna i taka, w której wszyscy wspólnie pracują nad osiągnięciem tego samego celu."
Gdy Ford ogłosił współpracę z Loganem Sargeantem przy programie Hypercar od sezonu 2027, jego menadżer Dan Sayers tak mówił o swoim zawodniku:
"Logan wnosi poziom technicznego zaawansowania oraz doświadczenie w pracy z bolidami o dużym docisku aerodynamicznym, co jest kluczowe dla programu tej skali. To, że Amerykanin wraca do Forda w Le Mans, wydaje się czymś naturalnym. To ukłon w stronę gigantów takich jak Dan Gurney i AJ Foyt, którzy pokazali światu w 1967 roku, co się dzieje, gdy amerykańska determinacja spotyka się z globalnymi ambicjami."
Obok Sargeanta skład Forda w WEC w przyszłym roku uzupełnią zwycięzca wyścigu Le Mans z 2010 roku Mike Rockenfeller oraz Sebastian Priaulx.
© Williams


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się