Ekipa Red Bulla zaprzecza jakoby miała mieć najlepszy silnik w Formule 1, ale jednocześnie przyznaje, że Międzynarodowa Federacja Samochodowa nie ma łatwego zdania w ocenie osiągów poszczególnych układów napędowych.
Wielkimi krokami zbliża się moment kiedy FIA będzie musiała wydać werdykt, komu i ile należy się możliwości poprawy jednostek napędowych w trakcie trwania sezonu, zgodnie z procedurą wyrównywania osiągów, zwaną jako ADUO.
Federacja powinna wydać komunikat w tej sprawie najpewniej między wyścigami w Kanadzie i Monako, a sytuacja w padoku robi się w tym względzie bardzo napięta, gdyż część ekip podejrzewa rywali, głównie Mercedesa, o celowe zaniżanie swoich osiągów.
Takie gierki nie są niczym nowym w padoku F1, o czym doskonale wie ekipa Mercedesa, która podczas poprzedniej zmiany regulacji silnikowych również miała potężną przewagę nad rywalami. W tym roku pojawiają się też pytania o inne wybory projektowe, które również mają wpływ na ostateczne osiągi bolidów, a które mogą maskować prawdziwy potencjał samego silnika. W tym względzie mówi się o dobrze rozmiaru turbosprężarki, które w przypadku Ferrari wymiernie pomaga podczas startów, czy kwestiach związanych z tym co dzieje się z gazami wydechowymi, które poprawiają docisk bolidów.
Szef Mercedesa, Toto Wolff, kilka dni temu stwierdził, że z programu ADUO, czyli dodatkowych szans na wyrównanie i poprawę osiągów silników powinna skorzystać jedynie, mająca olbrzymie problemy, Honda, podczas gdy reszta producentów, jego zdaniem, prezentuje wyrównane parametry.
Laurent Mekies z Red Bulla przyznaje, że zdaje sobie sprawę z lobbowania poszczególnych ekip na swoją korzyść, ale jednocześnie wyraźnie wskazuje, że to Mercedes ma wyraźną przewagę nad całą stawką i teraz próbuję ją umniejszać. Sam Red Bull nie spodziewa się większych szans na wyrównanie osiągów po pierwszej rundzie ADUO.
"Tę grę polegającą na ustawianiu klasyfikacji słyszymy od Bahrajnu i staramy się w nią nie wchodzić" mówił szef ekipy Red Bulla podczas wizyty w siedzibie Red Bull Powertrains. "Zdajemy sobie sprawę, że to trudne zadanie. Po prostu mówimy wam to, co widzimy."
"To, co widzimy, to z pewnością Mercedes, który jest zdecydowanie przed większością z nas. I tak, macie rację - jeden z producentów [Honda] jest wyraźnie z tyłu. Pozostali są prawdopodobnie całkiem blisko nas - Ferrari i Audi - a uczciwie mówiąc, Honda prawdopodobnie ma nieco większe problemy."
"Wydobycie odpowiednich osiągów z silnika spalinowego w uczciwy sposób, porównywalny między zespołami, jest bardzo trudne. Myślę, że ogólne wyniki dają prawdopodobnie najlepszy i najbardziej sprawiedliwy obraz tego, gdzie obecnie znajduje się każdy z producentów."
W ostatnim czasie w padoku pojawiły się sugestie, że najlepszym silnikiem w stawce może dysponować nie Mercedes, ale właśnie Red Bull, a Toto Wolff stwierdził, że jego kierowcy tracą przez to sekundę na prostych. Mekies, co zrozumiałe, twierdzi, że jego wewnętrzne dane nie potwierdzają takiego stanu rzeczy.
Zapytany o przewagę Mercedes odpierał: "Trzy dziesiąte sekundy, to jest to co widzimy wewnętrznie."
Mekies jest też przekonany, że zdecydowana większość tego deficytu pochodzi z silnika spalinowego, którego ADUO dotyczy.
"Bardzo ciężko jest dostrzec te różnice" tłumaczył. "Myślę, że bardziej skłaniamy się ku temu, by różnicę, o której właśnie rozmawiamy, przypisywać silnikowi spalinowemu, ponieważ moc elektryczna jest ograniczona limitem mocy."
"Jeśli chodzi o znaczące różnice, różnice w czasach okrążeń - istotne różnice w czasie okrążenia, a mówimy o dziesiątych częściach sekundy - to są one głównie napędzane przez silnik spalinowy."
Szef Red Bulla podkreśla jednak, że realne oszacowanie różnic w osiągach silników spalinowych jest wyjątkowo trudnym zadaniem nawet dla FIA, która w teorii dysponuje wglądem do wszystkich parametrów pracy jednostek napędowych.
"Obiektywna złożoność tego, by właściwie to ocenić, jest ogromna, z powodów takich jak silnik spalinowy kontra akumulator oraz fundamentalne wybory konstrukcyjne: małe turbo, duże turbo, wykorzystanie nadmuchu spalin lub jego brak. A więc docisk albo jego brak. To nie jest przyjemna praca, jeśli trzeba się tym zajmować."
Zapytany o to czy ktoś mógłby próbować ukrywa swoje prawdziwe tempo, aby zyskać przy wyrównywaniu osiągów Mekies ponownie wskazał palcem na Mercedesa.
"Nie sądzę. To znaczy, okay, Mercedes ma teraz tak dużą przewagę, że mogą mieć pokusę, co można zrozumieć, ale wszyscy pozostali nie mają wyboru. Wszyscy inni walczą o swoje miejsce i o punkty. Jednak przy odmiennej architekturze jednostek napędowych moc silnika spalinowego może być bardzo trudna do uczciwego porównania z innymi właśnie z tych wszystkich powodów."
Przyzwolenie na wyrównanie osiągów silników w teorii umożliwia natychmiastowe wprowadzenie zmian przez producentów, ale Mekies twierdzi, że w przypadku Red Bulla taka ścieżka jest mało realna.
Cały czas w grę wchodzą bowiem limity budżetowe oraz kwestia operowania na dostępnej puli silnikowej w danym roku, dlatego uważa, że większe zmiany w silniku Red Bulla mogą pojawić się dopiero na sezon 2027.
"Choć teoretycznie masz prawo zrobić to już w wyścigu bezpośrednio po wydaniu werdyktu, czy jesteśmy gotowi, by to zrobić? Prawdopodobnie nie, ponieważ wciąż trzeba zarządzać limitem czterech silników na sezon. Przepisy zmuszają cię do wybrania odpowiedniego momentu. Trzeba więc próbować je pogrupować i wprowadzać jako wystarczająco duże pakiety zmian."
"Realistycznie nie sądzę, żebyśmy zobaczyli to w pierwszej części sezonu - przynajmniej w naszym przypadku. Ale z pewnością w drugiej części sezonu będzie się próbowało wykorzystać okazję jeszcze przed oknem na sezon 2027, kiedy i tak będzie można ponownie wprowadzać ulepszenia."
© Red Bull


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się