Kimi Antonelli wygrał GP Japonii i tym samym wyprzedził w klasyfikacji generalnej kierowców F1 swojego zespołowego kolegę George'a Russella, zostając przy tym najmłodszym w historii liderem tego zestawienia.
Po wyścigu Brytyjczyk miał prawo być sfrustrowany i wskazywał na pecha, jaki w ostatnich dwóch wyścigach krzyżował mu plany w kluczowych częściach weekendów.
Brytyjczyk pewnie wygrał inaugurujący mistrzostwa w Melbourne wyścig oraz sprint w Szanghaju. Potem jednak do głosu mniej lub bardziej szczęśliwe doszedł Kimi Antonelli.
Włoch wykorzystał problemy w czsówce Russella w Chinach i po starcie z pole position wygrał drugą rundę sezonu. Na torze Suzuka pewnie udało mu się wywalczyć pole position, ale Russell ponownie skarżył się na problemy z ustawieniami swojego bolidu. Mimo to Mercedes przystępował do tego wyścigu z dwóch pierwszych pozycji.
Prawdziwy dramat Brytyjczyka nastąpił w wyścigu. Kimi Antonelli początkowo na starcie spadł na odległą szóstą pozycję, ale powrócił na prowadzenie po tym jak na 23. okrążeniu wykorzystał do zmiany kół wyjazd samochodu bezpieczeństwa po dzwonie Bearmana.
Russell został ściągnięty do boksu okrążenie wcześniej i gdyby nie wypadek kierowcy Haasa zapewne stoczyłby pojedynek o zwycięstwo z Oscarem Piastrim. Wyścig jednak potoczył się inaczej, a na podium stanął tylko jeden kierowca Mercedesa.
"W wyścigach czasem wszystko układa się po twojej myśli, a czasem przeciwko tobie" mówił Russell. "Mam wrażenie, że w tej chwili, przez ostatnie dwa weekendy, każdy problem, jaki mamy, dotyka właśnie mnie i to ja przechodzę przez to wszystko."
Zapytany o to dlaczego tka się dzieje, odpierał: "Po prostu tak się to ułożyło. Naprawdę nie potrafię udzielić na to lepszej odpowiedzi. To jest tak, że czasami inni mają problemy podczas treningów. My przez cały sezon nie mieliśmy ani jednego problemu w treningach, za to ja miałem problemy w kwalifikacjach."
"Lando nie miał żadnych problemów w kwalifikacjach - wszystkie problemy miał w treningach. Więc to po prostu kwestia przypadku przy tych nowych bolidach. To dopiero trzeci wyścig z 22, w ogóle nie martwię się tym, co się tutaj dzieje i wiem, że mam wszystko, czego potrzeba, żeby się odkuć."
Formuła 1 weszła teraz w niespodziewaną, przeszło miesięczną, przerwę z powodu odwołania wyścigów w Arabii Saudyjskiej i Bahrajnie, które wymuszone zostało przez sytuację na Bliskim Wschodzie.
Ekipy będą więc miały czas na przeanalizowanie wszystkiego i co ważniejsze, przygotowanie poprawek przed kolejną rundą w Miami, która zaplanowana została na początku maja.
Russell zapytany o to czy układ sił w walce o tytuł mistrzowski przesunął się, odpierał: "Nie, wcale. To dopiero trzeci wyścig z 22, a dziś jedna różnica w okrążeniu - zwycięstwo byłoby po mojej stronie i jestem tego bardzo pewny."
"W Chinach, gdyby nie problem w kwalifikacjach, byłem trzy dziesiąte szybszy w kwalifikacjach do sprintu, więc może mógłbym tam sięgnąć po pole position i wygrać ten wyścig. Tak to po prostu wychodzi - takie są wyścigi. Teraz mamy cztery tygodnie przerwy, więc nie ma żadnego 'impetu' do kontynuowania. Reset i zaczynamy od nowa w kolejnym wyścigu."
© Mercedes


30.03.2026 10:42
0
nie mogę się doczekać aż Kimi nagle w pewnym momencie straci formę... ;)
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się