WIADOMOŚCI

Russell i jego inżynier nie zdołali wpuścić w maliny Leclerca
Russell i jego inżynier nie zdołali wpuścić w maliny Leclerca © Ferrari

Charles Leclerc po GP Japonii określił George'a Russella "bezczelnym" po tym jak Brytyjczyk wraz ze swoim inżynierem wyścigowym próbowali wprowadzić zespół Ferrari w maliny poprzez fałszywe komunikaty radiowe.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Duet Ferrari w końcowej fazie wyścigu na Suzuce musiał odpierać ataki, starającego się powrócić do rywalizacji o czołowe miejsca po neutralizacji, George'a Russella.

Monakijczyk po ładnym pojedynku wyprzedził Lewisa Hamiltona i awansował na trzecią pozycję wyścigu. Russell po kilku okrążeniach również wyprzedził swojego rodaka i rzucił się w pogoń za Leclerkiem, aby na 51. okrążeniu wyścigu zaatakować go przed szykaną Casio, tylko po to, aby już przed pierwszym zakrętem ponownie stracić pozycję na rzecz kierowcy Ferrari.

Mimo iż Russell do końca wyścigu wywierał presję na zawodnika Scuderii, nie udało mu się go wyprzedzić, a na mecie zameldował się niespełna pół sekundy za nim.

Leclerc po opuszczeniu bolidu przyznał, że niewiele brakowało, a wraz ze swoim inżynierem wyścigowym, Bryanem Bozzim, daliby się załapać na zagrywkę Russella i Marcusa Dudleya.

Monakijczyk zdradził, że Bozzi cały czas informował go o wskazówkach Dudleya udzielnych przez radio Russellowi, ale szybko zdał sobie sprawę z faktu, że Brytyjczyk robi dokładnie na odwrót.

"W pewnym momencie było dość blisko" tłumaczył Leclerc. "A oni byli też dość zuchwali, bo myślę, że jego inżynier mówił mu różne rzeczy przez radio. Mój inżynier mówił mi, co jego inżynier przekazywał przez radio, ale on potem robił dokładnie odwrotnie."
"To wywierało na mnie sporą presję. W pewnym momencie chyba powiedziano mi, że kazano mu używać wszystkiego na tylnej prostej - albo odwrotnie, może na głównej prostej - a potem przez cztery okrążenia z rzędu robił dokładnie coś przeciwnego. Więc dość szybko się w tym zorientowałem i mogłem się bronić, ale w pewnym momencie zostałem zaskoczony w ostatnim zakręcie. Mimo to był to całkiem fajny wyścig."
"Niestety mieliśmy trochę pecha, gdyż samochód bezpieczeństwa pojawił się w nieodpowiednim momencie. Nie sądzę, żeby to znacząco zmieniło nasz wyścig, ale trochę utrudniło nam drugi przejazd."

Monakijczyk obecnie zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji kierowców. Ma na swoim koncie 49 punktów i traci do najmłodszego lidera w historii tego sportu, Kimiego Antonellego, 23 oczka.

Na Suzuce do walki o podium włączył się też McLaren, który w rękach Oscara Piastriego pewnie ukończył wyścig na drugim miejscu. Leclerc zapytany o zagrożenie ze strony ekipy z Woking, która też korzysta z jednostek napędowych Mercedesa przyznawał, że niemiecki silnik jest obecnie najlepszy w stawce.

"Jednostka napędowa Mercedesa jest bardzo, bardzo mocna i w tej chwili mamy trochę pracy do wykonania, żeby ich dogonić. Jednak na tym pierwszym etapie sezonu bardzo ważne jest dla nas maksymalizowanie punktów, dokładnie tak jak to robimy."
"Następnie poprawki pojawią się w Miami - myślę, że u wszystkich w padoku - prawdopodobnie ponad połowa bolidów będzie zupełnie nowa. I to pokaże pierwszą prawdę przed resztą sezonu. Dlatego bardzo ważne jest, żebyśmy wykonali dobrą pracę przed Miami."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.