Szef Astona Martina podzielił się kolejnymi komentarzami odnośnie aktualnych trudności z jednostką napędową Hondy. Brytyjczyk nie ukrywał, że jego zespół nie spodziewał się aż takiego braku doświadczenia wśród japońskich inżynierów po powrocie do F1.
Adrian Newey był gościem piątkowej konferencji prasowej z udziałem szefów zespołów, podczas której został zasypany pytaniami o niemałe problemy z silnikiem Hondy. Tak naprawdę było to uzupełnienie czwartkowych komentarzy Brytyjczyka, kiedy poinformował środowisko F1 o tym, że faktycznie zespół będzie ograniczał przejazdy w Australii.
Tym razem wprost oznajmił, że Zieloni nie posiadają części zamiennych, o czym mówił także Fernando Alonso. Do końca australijskiego weekendu wyścigowego mogą korzystać tylko z dwóch egzemplarzy akumulatorów (czyli po jednym na każdy bolid), podczas gdy przyjechali na niego z czterema sztukami:
"Będziemy celować w 30 okrążeń w czasie każdej sesji i 50 w wyścigu, choć nie wiadomo, ile ich będzie. Po prostu chodzi o próbę rozwiązania tego problemu. Brakuje nam akumulatorów. Zostały nam tylko dwa i to te, które znajdują się obecnie w bolidach, więc jeśli stracimy jeden z nich, to będziemy mieli duży problem. Musimy zatem ostrożnie z nich korzystać", powiedział 67-latek.
"Kluczową kwestią jest liczba akumulatorów. Przyjechaliśmy tutaj z czterema ich sztukami, ale przez różne problemy zostały nam tylko dwie. Na tę chwilę mamy więc dwa działające akumulatory. Zważywszy na skalę tych uszkodzeń, jest to naprawdę niepokojące. Oczywiście liczymy, że przebrniemy przez ten weekend z dwoma autami, aczkolwiek na razie trudno to zapewnić."
Newey zaznaczył później, że w Melbourne na pewno nie pojawią się już dodatkowe akumulatory, co oznacza, że w przypadku poważniejszej usterki jeden z kierowców nie wystartuje nawet w wyścigu. Nic zatem dziwnego, że Brytyjczyk został zapytany o to, skąd wzięły się takie kłopoty Hondy, mając na uwadze podobne wydarzenia z okresu lat 2015-2017, kiedy współpracowała z McLarenem:
"Trochę historii jest tutaj istotne. Honda odeszła z końcem 2021 roku, a ostatecznie wycofali się ze sportu w 2022 roku. Wrócili potem do niego, ale przez mniej więcej rok, rok z kawałkiem, byli poza rywalizacją. Gdy ponownie się tego podjęli, spora część pierwotnej grupy zniknęła i zajęła się panelami słonecznymi i podobnymi rzeczami."
"W związku z tym wiele osób w tej reaktywowanej grupie jest nowych w F1 i nie mają takiego doświadczenia, jakie mieli wcześniej. Oprócz tego gdy wrócili w 2023 roku, po raz pierwszy pojawił się limit budżetowy dla producentów silnikowych."
"Ich wszyscy rywale rozwijali się w latach 2021-2022, mając ciągłość po stronie ludzi i zespołu i nie podlegając żadnym ograniczeniom. Tak naprawdę powrócili do tego sportu z 30% swojego pierwotnego zespołu, a teraz w erze limitu budżetowego - po bardzo słabym starcie - mają problemy z nadrobieniem tych strat."
Wybitny inżynier przyznał, że Aston dowiedział się o tym braku doświadczenia dopiero, gdy sam wysłał swoje kierownictwo do Sakury. Przypomnijmy, że część ludzi odpowiadających za sukcesy Hondy z Red Bullem pozostało właśnie w szeregach Byków:
"Nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Dowiedzieliśmy się o tym dopiero w listopadzie zeszłego roku, gdy Lawrence, Andy Cowell i ja pojechaliśmy do Tokio, aby porozmawiać o plotkach sugerujących, że cel związany z osiągnięciem danego poziomu mocy nie zostanie zrealizowany. Wtedy też wyszło, że spora część pierwotnego zespołu nie wróciła po jego reaktywacji."
Mianownikiem wspólnym obu trudnych okresów Hondy został Alonso, który określił niegdyś japońską jednostkę napędową mianem tej z GP2. Newey został zapytany o podejście Hiszpana do kolejnego, nieudanego początku współpracy z japońskim producentem:
"Fernando to oczywiście jeden z najlepszych. Jego umiejętności, talent i wszechstronność powinny mu dać więcej niż dwa mistrzostwa niezależnie od liczby wygranych wyścigów. Nadal nie mam też pewności, ile ma lat, bo nikt tego dokładnie nie wie, ale gdzieś ponad 40. Wciąż jest jednak superszybki, superutalentowany i superinteligentny."
"Jego wzrok wciąż jest bardzo dobry i to samo dotyczy jego reakcji. Podobno ma być bardzo dumny z tego, że miał najlepsze reakcje na starcie w zeszłym roku. To świetny człowiek. Wszyscy jednak staraliśmy się wstrzymywać nasze nadzieje, wiedząc, że czeka nas trudny sezon, który będzie budową. Już po stronie samego podwozia zaczęliśmy pracować z opóźnieniem i skróconym cyklem."
"Nie próbuję szukać wymówek, ale mieliśmy świadomość, że w pierwszej części sezonu będziemy z tyłu. Wciąż wierzę jednak w to, że z potencjałem, który mamy po stronie podwozia, nadrobimy pewne straty i zrobiliśmy to bez całego tego rozpraszania uwagi, co towarzyszy nam teraz. Dla Fernando na razie na pewno jest to trudna sytuacja pod względem psychicznym."
Ostatnie ciekawe pytanie z konferencji prasowej odnosiło się do tego, czy gdyby teraz Newey miał podejmować decyzję, to postawiłby na dalszą współpracę z Mercedesem. Według doniesień, to właśnie niemiecki silnik ma dysponować najlepszymi osiągami:
"Jesteśmy w miejscu, gdzie jest Honda. Naszym celem jest teraz współpraca z Hondą, by znaleźć się w jak najlepszym miejscu. Ten sezon będzie sprowadzał się przede wszystkim do uporania się z problemami po stronie wibracji. To przełoży się na jazdę z większą niezawodnością."
"Potem dojdzie do tego sprawdzanie tego, jak możemy poprawić wydajność po stronie silnika spalinowego. W tym samym czasie Honda musi zacząć pracować nad motorem na sezon 2027. W nim musi dojść do postępu po stronie mocy pochodzącej z silnika spalinowego i to musi być ich główny cel."
© Aston Martin


06.03.2026 17:56
0
Czyli skazują sezon na totalną porażkę. Ciekawe, czy Alonso dociągnie do ostatniego wyścigu
06.03.2026 17:59 zmodyfikowany
0
Sami (RBR i A.N.) wyciągali ludzi z Hondy, a teraz, że "nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy"...
No bez jaj. Że Honda miała przerwę, że straciła ludzi i że wchodzą limity budżetowe, nie było chyba ukryte przed całym światem? Tym bardziej tacy starzy wyjadacze w tym sporcie, musieli sobie zdawać sprawę jak to wygląda...
06.03.2026 19:51
0
Honda to jest dla mnie jakiś ewenement. Byli w F1 w różnych epokach. Mieli nawet swój zespół fabryczny. Jeszcze ten ich etos pracy (o ile jeszcze jakiś jest). Nie można im odmówić doświadczenia. Jakimże więc cudem produkują coś takiego jak ich silnik, który stanowi zagrożenie dla kierowców?
06.03.2026 20:26
0
Przecież Ford też jest świeży
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się