Monakijczyk po pierwszych treningach w Melbourne uważa, że ekipa Mercedesa nie ukrywa swojego prawdziwego potencjału, tak jak miała to w zwyczaju robić przy okazji poprzedniej zmiany silnikowej, przynajmniej jeżeli chodzi tempo wyścigowe.
Piątkowe treningi na torze w Melbourne zdominowali kierowcy korzystający s jednostek Mercedesa. O ile w pierwszej sesji najszybsi byli kierowcy Ferrari, to w drugiej najszybszy czas uzyskał idol lokalnej publiczności, Oscar Piastri, który stoper zatrzymał na 1:19,729. Na kolejnych dwóch pozycjach znaleźli się zawodnicy Mercedesa- Antonelli przed Russellem, tracąc do lidera 0,2 i 0,3 sekundy.
Charles Leclerc twierdzi, że niemiecki rywal na długich przejazdach nie skrywał dzisiaj swojego tempa i był o około pół sekundy szybszy na okrążeniu niż Scuderia. Cały czas pod znakiem zapytania stoi jednak forma kwalifikacyjna niemieckiego zespołu.
"Myślę, że Mercedes powoli pokazuje trochę więcej ze swojego potencjału i w drugim treningu zaczęliśmy widzieć, gdzie nam brakuje tempa w porównaniu z nimi" mówił Monakijczyk. "Są wyraźnie bardzo mocni, szczególnie jeśli chodzi o tempo wyścigowe. Nie wiem, jak duży mają jeszcze zapas w tempie kwalifikacyjnym, ale w tempie wyścigowym wydają się być od nas zdecydowanie mocniejsi."
"Jeśli chodzi o tempo wyścigowe, robili bardzo, bardzo duże wrażenie. W kwestii tempa kwalifikacyjnego znowu trudno powiedzieć, ile jeszcze mogą pokazać. Oscar pojechał bardzo imponujące okrążenie, ale nie wiem też, co robią między bolidami, bo możliwe, że testują różne rzeczy w obu autach - bo Lando był dość daleko z tyłu."
"To wciąż pierwszy wyścig zupełnie nowego samochodu, więc jest wiele znaków zapytania - ale na długich przejazdach można już mieć trochę lepszy obraz tego, jak wygląda forma wszystkich zespołów. Mam nadzieję, że się mylę i jutro będziemy znacznie szybsi, ale na ten moment wygląda na to, że Mercedes jest o krok przed wszystkimi, a potem są Red Bull, McLaren i my."
Po południu Lewis Hamilton był nieco bliżej czołówki niż Leclerc, ale Monakijczyk przyznał, że w drugiej sesji sprawdzał eksperymentalne ustawienia, które ostatecznie się nie sprawdziły.
"Nie skupiam się zbytnio na Mercedesie - mamy sporo rzeczy do poprawy w naszym aucie" dodawał Leclerc. "W drugiej sesji próbowałem czegoś agresywniejszego, co się nie sprawdziło, więc jutro wrócę do bardziej rozsądnych ustawień i zobaczymy, jak to będzie wyglądało."
"Wciąż jest trochę pracy do wykonania. Jak zawsze powtarzam, Melbourne i Szanghaj to prawdopodobnie dwa najtrudniejsze dla mnie tory w całym sezonie i zwykle mam tam sporo problemów, więc to wyzwanie. Ale nie powinno to być wymówką - właściwie lubię takie wyzwania i będę ciężko pracował, żeby jutro odwrócić tę sytuację."
© Ferrari


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się