WIADOMOŚCI

Verstappen zaznaczył, że nie zastosowałby się do poleceń zespołowych McLarena
Verstappen zaznaczył, że nie zastosowałby się do poleceń zespołowych McLarena © Red Bull

Czterokrotny mistrz świata powrócił do zeszłorocznych wydarzeń związanych z walką z kierowcami McLarenami oraz rozmów nt. jego przyszłości w Red Bullu. Holender jednoznacznie podkreślił, że nie zastosowałby do team orders, jakie np. Oscar Piastri otrzymał na Monzy.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Komentarz ten nawiązywał naturalnie do wydarzeń z GP Włoch, kiedy McLaren - po nieudanym pit-stopie Lando Norrisa - poprosił ówczesnego lidera mistrzostw świata, Oscara Piastriego, o oddanie tej pozycji. Australijczyk dostosował się do tego polecenia, a cała sytuacja wywołała wiele wątpliwości w środowisku F1.

Głosu w tej sprawie wielokrotnie udzielali nie tylko sami zainteresowani, lecz także ich rywale z Red Bulla. Wynikało to głównie z walki obu zawodników obu McLarena z Maxem Verstappenem w klasyfikacji generalnej. Holender już po całym zdarzeniu dawał do zrozumienia, że nie zezwoliłby na taki rozwój sytuacji i powtórzył to w niedawnym wywiadzie dla Blicka:

"Z pewnością nie. Jeśli postąpisz tak raz bez jednoznacznego powodu, sprzedajesz swoją duszę. W takich okolicznościach zespół może robić z tobą, co chce. Nie wolno zapominać też o tym, że Piastri był w trakcie walki o tytuł", powiedział as Red Bulla.

28-latek nie zmienił również swojego podejście w kwestii tego, że gdyby miał do dyspozycji samochód McLarena, losy zeszłorocznych mistrzostw świata byłyby dużo wcześniej rozstrzygnięte. Tymczasem kilkukrotnie w tej sprawie próbował go kontrować sam Norris:

"To prawda, ale w zasadzie nigdy nie zagłębiam się w wewnętrzne problemy moich rywali. Zawsze mogę udzielić im jasnej odpowiedzi na torze."

Verstappen nie omieszkał także uwypuklić swojego zdumienia z tym, że udało mu się powrócić do gry w mistrzostwach świata, przegrywając finalnie batalię z Norrisem o 2 punkty. Tymczasem po GP Holandii jego strata do Piastriego wynosiła 104 punkty, a jeszcze wcześniej doszło do prawdziwego trzęsienia ziemi w Milton Keynes w związku ze zwolnieniem Christiana Hornera:

"Nikt nie uwierzyłby, że możemy tego dokonać po całym zamieszaniu obejmującym zmianę szefa zespołu. Przed finałową częścią sezonu traciliśmy przecież 104 punkty."

Straty Red Bulla do McLarena zwłaszcza w czasie letniego okresu sezonu doprowadziły nawet do otwartych rozmów o transferze Holendra do Mercedesa. Dopiero przed GP Belgii uciął spekulacje w tej sprawie, a teraz zaczął nawet sugerować, że wypełni obowiązujący kontrakt do 2028 roku. Wszystko naturalnie będzie zależeć od formy Byków w nowej erze regulacyjnej, a w zespole nie będzie już wielkiego orędownika talentu Maxa, Helmuta Marko:

"Obecnie mam 28 lat i ważną umowę z Red Bullem do sezonu 2028. Chcę z niej się wywiązać i na tę chwilę mogę wykluczyć zamianę teamu. Szkoda, że nie będzie już mojego przyjaciela i mentora, Helmuta Marko, obok mnie w 2026 roku. Będę za nim tęsknić."

Zawodnik Red Bulla potwierdził teorie krążące wśród obserwatorów, że nie będzie chciał przedłużać swojej kariery jak Fernando Alonso czy Lewis Hamilton i ścigać się w F1 w wieku 40 lat:

"Można to obstawić. W wieku 40 lat być może będę chodził po alei serwisowej jako szef zespołu albo będę ścigał się w innej serii."

Jeśli chodzi o przewidywania pod kątem dyspozycji austriackiej stajni w 2026 roku, Verstappen podkreślił jedynie, że prawdopodobnie wszystkie ekipy będą walczyć z pewnymi problemami podczas pierwszych testów pod Barceloną:

"Trudno na to odpowiedzieć w kontekście sezonu 2026. Nikt z nas nie ma wiedzy nt. nowego bolidu ani silnika. Na pewno podczas pierwszych testów w Barcelonie, które ruszają 26 stycznia, spędzimy więcej czasu w garażach niż na torze. Mamy nadzieję, że wszyscy będą już nieco mądrzejsi po dwóch lutowych testach w Bahrajnie."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

1 KOMENTARZ
avatar
Frytek

15.01.2026 14:48

0

Max nie raz udowodnił ze nie potrafi grać zespołowo, szczególnie gdy nie przepuscił Pereza mając zapewniony tytuł i grając o nic. Tylko prawdziwy buc i tylko on potrafi się tak zachowywać, każdy inny ze stawki pomógłby Perezowi. 

Max jest obecnie najlepszym kierowcą ze stawki, ale czy jest sens aby Mercedes go werbował, mogą sobie tylko narobić problemów. Skoro taki Norris potrafi zrobić mistrza to i taki Russel da radę. Wystarczy mieć najlepszy bolid to i Max nie będzie potrzebny. Z nim mogą mieć tylko problemy. 

Za to bucowatość żaden zespół nie powinien o niego zabiegać, może wtedy fajka by mu zmiękła 


zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.