W zespole Mercedesa w Kandzie po raz pierwszy w tym roku atmosfera między kierowcami nieco się zagotowała, a wszystko przez zacięte pojedynki Kimego Antonellego i Georga Russella, które zapoczątkowane zostały już podczas sobotniego sprintu.
Kimi Antonelli przybył do Kandy podbudowany serią trzech zwycięstw w kwalifikacjach i wyścigach z rzędu odniesionych po swoim pierwszym zwycięstwie w F1. Statystyka niebyle jaka, gdyż w czasówkach takim wynikiem mogli wcześniej pochwalić się tylko Michael Schumacher i Ayrton Senna.
Nic dziwnego, że młody Włoch przybył do Montrealu w bojowym nastroju, aby kontynuować swoją świetną passę. W kwalifikacjach do sprintu nie udało się pokonać Russella. W sprincie, gdy wydawało się, że ten będzie przebiegłą monotonie, Antonelli postanowił podnieść nieco ciśnienie swojemu szefowi, agresywnie atakując zespołowego kolegę. W sumie podjął dwie takie próby, w pierwszym i ósmym zakręcie i obie zakończyły się wyjazdem poza tor. Ta druga dodatkowo sprawiła, że ten stracił pozycję na rzecz Lando Norrisa.
W głównej czasówce Antonelli znowu musiał uznać wyższość zespołowego kolegi, który nieznacznie okazał się od niego szybszy.
Zacięta walka między kierowcami Mercedesa kontynuowana była również w niedzielę, ale tym razem szczęście uśmiechnęło się do Włocha, gdyż ten po kilku "akcjach" wyszedł na prowadzenie, ale nie ze względu na czysty i skuteczny manewr, a usterkę jednostki napędowej w drugim Mercedesie.
Włoch wygrał Grand Prix Kanady, a Toto Wolff jeszcze w sobotę przeprowadził ze swoimi kierowcami rozmowę wychowawczą, która poskutkowała wprowadzeniem tzw. reguły Maksa Verstappena.
"Odprawa po wyścigu przebiegła dobrze, więc pojawiło się pytanie: czy sport powinien być walką wewnątrz zespołu czy przeciwko innym zespołom" relacjonował po spotkaniu z kierowcami przed kamerami Sky Sports F1 Toto Wolff. "To była dla nas dobra lekcja. Oczywiście przeżywaliśmy już takie emocje w przeszłości z Nico i Lewisem. Posadziliśmy ich i zapytaliśmy: Jak chcemy się ścigać? Czy walczymy z drugim bolidem tak, jakby należał do innego zespołu? Co dla mnie też byłoby w porządku, a wtedy nie zostawiamy miejsca? Czy jednak wolicie zostawiać sobie miejsce, czego bym się nie spodziewał, bo przecież ścigacie się, aby wygrywać wyścigi i mistrzostwa? A może wolicie spokojny wyścig, w którym wyprzedzacie się tylko na prostych albo podczas hamowania?"
Wolff sprytnie zdjął część presji za zarządzenie kryzysem ze swoich barków, ale jednocześnie przestrzegł kierowców, że będzie czuwał nad tym co ustalą i pilnował przestrzegania tych zasad.
"Zgodziliśmy się im zaufać. Wiedzą, jak naciskać, ale w każdym razie żaden z nich nie powinien oczekiwać, że drugi zostawi mu miejsce. Dobrze jest znać zasady. Muszą sami sobie odpowiedzieć: czy Max zostawiłby tam miejsce? Nie. Czy Max otworzyłby drzwi albo zostawił wystarczająco dużo miejsca, by ktoś wyprzedził go w pierwszym zakręcie? Nie, nie zrobiłby tego. Więc jak mamy podejść do tej sytuacji? Myślę, że ważne jest, aby sami zdecydowali, jak chcą się ze sobą ścigać. To są teraz zasady i nam to odpowiada."
Niedzielna rywalizacja Kimiego i George zdaje się sugerować, że obaj wybrali opcję agresywnej, ale czystej walki na torze. Czy wmieszanie we wszystko statusu Maksa Verstappena pomoże, czy wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej zaogni tę walkę, pokażą zapewne kolejne wyścigi. Przed prezerwą wakacyjną czeka nas siedem rund w zaledwie 8 tygodni. Będzie wiec gdzie sprawdzić, jak nowe zasady Mercedesa spisują się w praktyce.
© Mercedes


29.05.2026 12:18
0
Podoba się dla mnie 😁
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się