WIADOMOŚCI

Interlagos po raz pierwszy od dawna bez sprintu - zapowiedź GP Sao Paulo
Interlagos po raz pierwszy od dawna bez sprintu - zapowiedź GP Sao Paulo © Red Bull

Formuła 1 zamyka serię trzech kolejnych weekendów wyścigowych rundą na torze Interlagos, gdzie kierowcy stanął do rywalizacji w GP Sao Paulo. Po raz pierwszy od 2019 roku, weekend w Brazylii rozegrany zostanie według tradycyjnego formatu bez sprintu. 

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Informacje na temat toru

Autodromo Jose Carlos Pace znany szerzej jako Interlagos to obiekt, który pod wieloma względami wyróżnia się na tle innych torów w całym kalendarzu Formuły 1. To jeden z najwyżej położonych obiektów wyścigowych odwiedzanych przez królową motorsportu, a do tego, to także jeden z nielicznych torów, których nitka biegnie przeciwnie do ruchu wskazówek zegara.

Okrążenie na Interlagos rozpoczynają słynne "eski" im. Ayrtona Senny, prowadzące na prostą "Oposta". Zarówno dohamowanie do "jedynki", jak i do "czwórki" to jedne z najlepszych miejsc do wyprzedzania na tym torze.

Zawodnicy rozpoczynają drugi sektor zmierzając do szybkiej sekcji łuków "Ferradura" oraz "Laranjinha", za którym czeka ich mocne dohamowanie do nawrotu numer 8 - to wymagający fragment toru, bowiem rozpędzone samochody wchodzą w fazę dohamowania tuż po wyjściu z zakrętu, w którym działają na nie ogromne przeciążenia boczne. Łatwo tu zatem o destabilizację tylnej osi i wyjazd poza tor.

To w tym miejscu rozpoczyna się najwolniejsza i najbardziej techniczna sekcja zakrętów 8 - 10. Kierowcy agresywnie najeżdżają tutaj na tarki, aby jak najlepiej wykorzystać całą szerokość toru. Istotne są tutaj dobry balans i znalezienie odpowiedniej przyczepności mechanicznej. Szczególnie ważne jest także wyjście z zakrętu numer 10 - z uwagi na delikatne wzniesienie to miejsce, w którym łatwo stracić trakcję, a ta jest kluczowa przy pokonywaniu łuku nr 11.

Trzeci sektor rozpoczyna "dwunastka", a więc słynny zakręt "Juncao" wyprowadzający zawodników na zakrzywioną prostą start-meta. Pełna nitka toru znajduje się tutaj.

Historia Grand Prix F1 w Brazylii

Tor Interlagos po raz pierwszy zagościł w kalendarzu Formuły 1 w latach 70. i od tamtej pory stał się prawdziwym domem królowej sportów motorowych w Brazylii. Pierwsze zaliczane do cyklu mistrzostw świata zawody F1 na tym torze odbyły się w 1973 roku i ku uciesze lokalnej widowni, padły łupem Brazylijczyka, Emersona Fittipaldiego. Mistrz świata z lat 1972 i 1974 triumfował w Sao Paulo również rok później, a w sezonie 1975 pałeczkę po nim przejął inny Brazylijczyk, Jose Carlos Pace. Carlos zaliczył w Formule 1 łącznie 73 starty - 6 razy udało mu się stanąć na podium, ale tylko raz zdołał zwyciężyć wyścig, właśnie w Sao Paulo.

Niestety, zaledwie dwa lata później Pace zginął w katastrofie lotniczej, a władze toru Interlagos postanowiły nazwać swój obiekt na jego cześć.

W latach 80. Interlagos zniknęło z kalendarza Formuły 1 na rzecz toru Jacarepagua w Rio de Janeiro. W tym czasie obiekt w Sao Paulo przeszedł gruntowną renowację, w czasie której długą, ponad 7-kilometrową nitkę toru zamieniono na znacznie krótsze, liczące 4 kilometry ułożenie, z którego Interlagos jest znane do dziś. Królowa motorsportu wróciła do rywalizacji na Interlagos w 1990 roku, gdzie od tamtej pory gości co sezon.

W tamtych czasach bohaterem lokalnej publiczności był Ayrton Senna, który od lat czekał na swoje pierwsze zwycięstwo w domowej rundzie. Brazylijczyk prowadził przez znaczną część wyścigu w sezonie 1990, lecz kolizja z dublowanym Satoru Nakajimą z Tyrella sprawiła, że do mety dojechał ostatecznie na trzecim miejscu. Senna triumfował w Sao Paulo rok później, gdy po heroicznej walce z własnym samochodem, w którym padła skrzynia biegów, Ayrton zdołał przekroczyć linię mety jako zwycięzca.

Jako ogromny patriota, Senna nie mógł posiadać się ze szczęścia - Brazylijczyk wiwatował przez radio, lecz wycieńczony fizyczną walką z niesprawnym bolidem, Ayrton ledwo zdołał wysiąść z auta, a następnie utrzymać trofeum na podium. Obrazki przedstawiające Sennę celebrującego wówczas zwycięstwo przed własnymi kibicami już na zawsze zapisały się w historii jako jedne, z najbardziej wyjątkowych chwil tego sportu.


Przez lata wyścigi o GP Brazylii rozgrywano na początku sezonu, lecz w 2004 roku Interlagos przeniesiono na sam koniec kalendarza, dzięki czemu to właśnie tutaj na przestrzeni lat dochodziło do kluczowych rozstrzygnięć w kontekście pojedynków o tytuły mistrzowskie.

Po raz pierwszy w Sao Paulo wyłoniono mistrza świata już w sezonie 2005, kiedy finiszujący na trzeciej lokacie Fernando Alonso z Renault wywalczył swój pierwszy tytuł w karierze, zostając wówczas najmłodszym zdobywcą tego wyróżnienia.

Młody Hiszpan powtórzył ten wyczyn także rok później, kiedy mierzył się z Michaelem Schumacherem. To właśnie wtedy Niemiec zakończył swoją wieloletnią przygodę z zespołem Ferrari, udając się na kilka lat emerytury przed powrotem do sportu w barwach Mercedesa na sezon 2010.

Alonso przyjechał do Sao Paulo jako jeden z głównych kandydatów do walki o mistrzostwo także w sezonie 2007, kiedy to już w barwach McLarena stanął do pojedynku z Kimim Raikkonenem i debiutującym w Formule 1 Lewisem Hamiltonem.

Ekipa z Woking miała za sobą wyjątkowo trudny, pełen kontrowersji i napięć wewnątrz zespołu sezon. Na skutek afery "spygate", McLaren został zdyskwalifikowany z wyników mistrzostw świata w klasyfikacji konstruktorów, więc jedynym trofeum, jakie mogli wywalczyć w tamtym roku był tytuł mistrza wśród kierowców.

Zarówno Hamilton, jak i Alonso zrobili wszystko, aby zwyciężyć, lecz w ostatecznym rozrachunku to Kimi Raikkonen, któremu z tej całej trójki dawano najmniejsze szanse, sięgnął po najważniejsze trofeum - Fin do dziś pozostaje ostatnim kierowcą Ferrari, który został mistrzem świata.

Jego sukces już rok później miał szansę powtórzyć kolega z ekipy, Felipe Massa, który przekroczył linię mety jako zwycięzca wyścigu, będąc niemal przekonanym, że to on został mistrzem świata. Edycja GP Brazylii z 2008 roku natychmiast stała się klasykiem wszech czasów - rywalizacja w zmiennych, zdradliwych warunkach z mistrzowskim trofeum na szali dostarczyła kibicom niezapomnianych wrażeń, a do najważniejszych rozstrzygnięć doszło wówczas na ostatnich metrach rywalizacji, kiedy Lewis Hamilton wyminął wolno jadącego Timo Glocka i zyskał pozycję niezbędną do przypieczętowania tytułu mistrza świata.

W sezonie 2009 miejsce Sao Paulo jako finał sezonu zajął debiutujący obiekt w Abu Zabi, lecz triumfujący wówczas Jenson Button również zapewnił sobie tytuł mistrzowski już w GP Brazylii, śpiewając słynny utwór grupy Queen "We are the Champions" przez radio.


Być może najbardziej pamiętnym finałem sezonu, mającym miejsce na torze Interlagos było jednak zwieńczenie pojedynku między Sebastianem Vettelem, a Fernando Alonso w sezonie 2012, kiedy po incydencie z pierwszego okrążenia Niemiec z Red Bulla spadł na szary koniec stawki i wydawało się, że Fernando ma już tytuł w kieszeni.

Seb ruszył wówczas do odrabiania strat, a po 71 okrążeniach pełnych zwrotów akcji, zmiennej pogody, pojedynków na torze i wynikających z nich incydentów, Vettel wrócił na 6. lokatę, która przy drugim miejscu Alonso gwarantowała mu zdobycie trzeciego tytułu mistrza świata z rzędu.


W późniejszych latach miano finału sezonu na stałe powędrowało do GP Abu Zabi, którego organizatorzy co rok płacą ogromne kwoty, aby to właśnie u nich odbywał się ostatni wyścig w kalendarzu.

Sao Paulo przez lata stało się jednak miejscem, bez którego absolutnie nikt nie wyobraża sobie sezonu Formuły 1 - rywalizacja na tym torze niemal zawsze dostarcza niezapomnianych wrażeń, a pewne indywidualne występy kierowców na Interlagos już na zawsze zapisały się w pamięci kibiców jako jedne z najbardziej wyjątkowych w historii.

Potwierdzenia nie należy szukać daleko - to właśnie tutaj Max Verstappen zaliczył być może najlepszy występ w całej karierze w Formule 1, gdy w 2024 roku po starcie z końca stawki dzielnie przebijał się w deszczowych warunkach, aby ostatecznie stanąć na najwyższym stopniu podium.

Był to niesamowicie istotny wynik z perspektywy walki o tytuł mistrza świata tamtego sezonu - gdy po kwalifikacjach wydawało się, że startujący z pole position Lando Norris ma szansę na nadrobienie sporej ilości punktów do Maxa, to Holender wyszedł z tego pojedynku obronną ręką, niemal gwarantując sobie zwycięstwo w mistrzostwach.


Równie wielkiej rzeczy na torze Interlagos dokonał także Lewis Hamilton zaledwie kilka lat wcześniej. Podczas jednego z decydujących weekendów w kontekście walki o tytuł mistrza świata w sezonie 2021, zawodnicy przystąpili do rywalizacji w czasie weekendu z GP Sao Paulo, a Lewis zdominował rywalizację w kwalifikacjach. Po czasówce jego samochód został jednak zdyskwalifikowany z uwagi na zbyt duży prześwit między płatami tylnego skrzydła.

Siedmiokrotny mistrz świata ruszył zatem do odrabiania strat z samego końca stawki - na jego szczęście, tamtejszy weekend został urozmaicony o format sprinterski, dzięki czemu Hamilton mógł odzyskać kilka pozycji już w czasie sobotniego wyścigu (kierowcy ruszali bowiem do niedzielnego Grand Prix według kolejności ze sprintu).

W ostatecznym rozrachunku zawodnik Mercedesa wykorzystał przewagę mocy, jaką dysponował z uwagi na nową jednostkę napędową i pomknął po zwycięstwo, tocząc bój z samym Maxem Verstappenem w końcówce wyścigu. Występ ten pozwolił przedłużyć Lewisowi szansę na walkę o tytuł mistrzowski, która rozstrzygnęła się dopiero w ostatnim wyścigu sezonu.

Tegoroczna rywalizacja

W czasie weekendu z GP Miasta Meksyk, Sergio Perez świętował swój 300. start w wyścigu Formuły 1 i jak sam podkreślał, była to dla niego znakomita okazja, aby celebrować ten moment przed własną publicznością.

W ten weekend również będziemy świadkami wyjątkowego jubileuszu, bowiem Lewis Hamilton przystąpi w Sao Paulo do 400. weekendu wyścigowego w swojej karierze. Brytyjczyk zostanie zatem drugim kierowcą po Fernando Alonso, który złamie barierę 400 Grand Prix - warto dodać, że Lewis parę lat temu otrzymał honorowe obywatelstwo Brazylii, dzięki czemu - podobnie jak Perez - także będzie mógł świętować swoje osiągnięcie przed oddanymi mu kibicami.

Hamilton prezentował znakomite tempo w trakcie wyścigu w Meksyku, podczas którego Ferrari dysponowało najszybszym samochodem w stawce. Lewis sięgnął nawet po pole position w sobotnich kwalifikacjach, niemniej zawody w niedzielę padły łupem Maxa Verstappena, a spora część ekspertów sugerowała, iż Scuderia wypuściła zwycięstwo z rąk przez pojedynek Hamiltona z Leclerkiem na pierwszym okrążeniu.


W mediach znów zawrzało w kwestii Ferrari oraz napięć wewnątrz zespołu - sam Hamilton dość obszernie komentował sytuację w ekipie, domagając się od zespołu "poważnych rozmów".

Ważnym wnioskiem po weekendzie na torze im. Braci Rodriguez jest jednak fakt, iż pakiet poprawek w Ferrari zdaje się działać dobrze, a Scuderia będzie liczyła na nawiązanie walki o najwyższe pozycje także w Sao Paulo - tutaj problemem może okazać się jednak deficyt mocy względem rywali, z którym Włosi mierzą się od początku tego sezonu.

Ferrari dopiero w Meksyku po raz pierwszy wywalczyło pole position do Grand Prix w tym sezonie. Warto zaznaczyć, że na zwycięstwo w czasówce w Sao Paulo, Scuderia czeka od 2008 roku - od tamtej pory kwalifikacje na Interlagos padały łupem chociażby Williamsa za sprawą Nico Hulkenberga w 2010 roku czy też Haasa w sezonie 2022.

Jednym z głównych faworytów w Sao Paulo jest zdecydowanie Max Verstappen, który w ostatnim czasie prezentuje wybitną formę. Holender zwyciężał w trzech z ostatnich czterech Grand Prix - Verstappen meldował się na podium w każdym wyścigu od czasu GP Belgii, nie licząc domowej rundy w Holandii, w której rozbił swój samochód.

To dowód na znakomitą dyspozycję czterokrotnego mistrza świata, a gdyby tego było mało, obiekt w Sao Paulo od zawsze był dla niego jednym z mocniejszych w całym kalendarzu. Verstappen wygrywał tu trzykrotnie, lecz nawet w latach, kiedy nie stawał na najwyższym stopniu podium, prezentował świetne tempo, jak chociażby w sezonie 2016, kiedy jako zaledwie 19-letni kierowca dał znakomity popis umiejętności jazdy na mokrej nawierzchni.

Mimo, iż Kimi Antonelli rozstrzygnął kwestię mistrzowskiego tytułu na swoją korzyść w Meksyku, w grze wciąż pozostaje walka o tytuł wicemistrza, a w tabeli różnice między Maxem Verstappenem, kierowcami Ferrari, a George'em Russellem są minimalne.

Holender zdaje się być w najlepszej pozycji do objęcia drugiej pozycji na koniec sezonu, czego zdecydowanie nie można powiedzieć o Russellu, który jeszcze przed rundą w Meksyku zajmował drugie miejsce w tabeli.

Brytyjczyk ma za sobą wyjątkowo trudny okres, w którym stracił mnóstwo punktów na skutek błędów indywidualnych oraz usterek technicznych. Przypieczętowanie tytułu przez jego kolegę z zespołu w sezonie, w którym zdaniem wielu to on miał być predystynowanym do zwycięstwa, było zdecydowanie jedną z najcięższych do przełknięcia pigułek, z jakimi Russell miał do czynienia w trakcie całej swojej kariery wyścigowej.

Po nieudanym weekendzie w Meksyku, George spadł na czwarte miejsce w tabeli - Brytyjczyk musi liczyć na odwrócenie swojej formy właśnie w Brazylii, gdzie w 2022 roku świętował swoje pierwsze zwycięstwo w Formule 1.

Zagadką pozostaje natomiast forma McLarena, który po serii udanych weekendów na półmetku sezonu stracił swój pęd - tor Interlagos powinien jednak zdecydowanie bardziej odpowiadać konstrukcji wciąż urzędujących mistrzów świata, w porównaniu do obiektów takich jak Circuit of the Americas czy Autodromo Hermanos Rodriguez. Szczególnie w drugim sektorze zawodnicy z Woking powinni prezentować dobre tempo, lecz jedynie osiągi na torze pokażą, gdzie faktycznie znajdzie się McLaren na tle rywali.

Weekend z GP Sao Paulo byłby również wyjątkowy dla Estebana Ocona - Francuz wystartowałby bowiem w swoim 200. wyścigu w karierze w Formule 1 niemal dokładnie dwa lata po tym, jak po raz ostatni stał na podium właśnie na Interlagos w barwach zespołu Alpine. 

Ocon nie wystąpi jednak w żadnym z wyścigów do końca tego sezonu - kierowca Haasa został zwolniony przez zespół po sprzeczce do jakiej rzekomo doszło między nim, a szefem zespołu, Ayao Komatsu. Jego miejsce w Haasie w Sao Paulo zajmie Rafael Camara - młody Brazylijczyk, który przed własną publicznością zadebiutuje jako kierowca F1.

W tym roku po raz pierwszy od wprowadzenia formatu sprinterskiego do Formuły 1, ten nie będzie towarzyszył rywalizacji w Sao Paulo - to dość zaskakująca informacja biorąc pod uwagę fakt, iż tor Interlagos na przestrzeni lat dostarczał jedne z najlepszych sprintów w całym kalendarzu. To zapewne jeden z powodów, dla których format ten powróci do Brazylii na sezon 2027.

Prognoza pogody

Niemal każdy deszczowy wyścig na torze Interlagos dostarcza zarówno kibicom, jak i kierowcom niesamowitych wrażeń, a tych w całej historii rywalizacji w Brazylii było sporo.

Wiele wskazuje na to, że opady deszczu będą towarzyszyć Formule 1 także w trakcie tegorocznego weekendu z GP Sao Paulo. Szczególnie intensywne ulewy mają nawiedzić tor w sobotę, lecz opady są spodziewane również w niedzielę.


Jest to zatem zapowiedź wyjątkowo interesującego weekendu, w którym Formuła 1 oraz FIA prawdopodobnie będą mogły przetestować w warunkach bojowych nowe oprogramowanie jednostek napędowych, przygotowane do jazdy przy ekstremalnie niskich prędkościach. Rozwiązanie to wprowadzono podczas weekendu z GP USA, jako reakcję na problemy z samochodami, do jakich doszło w trakcie GP Bahrajnu w Malezji.

Opony

Jeśli jednak rywalizacja odbywać się będzie w warunkach suchej nawierzchni, warto zapoznać się z mieszankami, jakie firma Pirelli przygotowała na ten weekend.

Włosi postawili bowiem na najbardziej miękkie opony C3, C4 i C5, a więc jeden stopień wyżej niż to, z czym kierowcy oraz zespoły miały do czynienia w zeszłym roku. Producent zauważył, że używana w zeszłym roku mieszanka C2 nie gwarantowała odpowiedniej przyczepności, a opony C3 i C4 - choć prezentowały tendencję do tzw. "grainingu" - pozwalały na pokonanie znacznych przebiegów. W zeszłym roku znakomita większość kierowców wybrała strategię dwóch pit stopów z uwagi na dogodny wyjazd samochodu bezpieczeństwa - korzystanie z bardziej miękkich mieszanek sugeruje, że podobna strategia powinna zostać rozważona także podczas tegorocznej rywalizacji.

Transmisje i rozkład jazdy

Wszystkie sesje F1 można śledzić na żywo tradycyjnie za pośrednictwem Eleven Sports, zarówno w telewizji, jak i na stronie internetowej nadawcy. Transmisje będą również dostępne na platformie F1 TV. W ten weekend Formule 1 nie będą towarzyszyły żadne serie juniorskie z ramienia FIA.

Rozkład jazdy:

1.Trening: 16:30 - 17:30 (piątek, 6 listopada) 
2. Trening: 20:00 - 21:00 (piątek, 6 listopada) 

3. Trening: 15:30 - 16:30 (sobota, 7 listopada) 
Kwalifikacje: 19:00 - 20:00 (sobota, 7 listopada) 

Wyścig: 18:00 (niedziela, 8 listopada)

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.