Wyścig w Meksyku w końcu wyłonił najmłodszego mistrza świata w historii F1. Wydarzenie to, co zrozumiałe, przyćmiło wszystkie inne zdarzenia na torze, ale jedno zdaje się być dłużej roztrząsane przez media. Chodzi oczywiście o wewnątrz zespołową rywalizację kierowców Ferrari.
Po GP Miasta Meksyk, Lewis Hamilton wprost stwierdził, że ekipa potrzebuje przeprowadzić "poważne rozmowy" za zamkniętymi drzwiami. Brytyjczyk słusznie stwierdził, że bratobójczy pojedynek z Charlesem Leclerkiem na pierwszym okrążeniu prawdopodobnie kosztował go zwycięstwo.
To nie pierwsza taka sytuacja w tym sezonie, gdy kierowcy Ferrari, a w szczególności Charles Leclerc próbują sobie coś udowodnić.
W Meksyku przewagę miał Lewis Hamilton, który dzień wcześniej sięgnął po swoje 105. pole position w karierze. Co więcej 7-krotny mistrz świata świetnie ruszył z miejsca, podobnie z resztą jak jego zespołowy partner, który już przed pierwszym zakrętem zdołał wyjść na drugą pozycję.
Monakijczyk mimo świetnego początku nie zamierzał jednak spoczywać na laurach i na dojeździe do czwartego zakrętu podjął kolejną próbę ataku na zespołowego kolegę. Obaj szeroko wyjechali z zakrętu. Leclerc ściął trawnik, a Hamilton powrócił na tor, tracąc rozpęd przez co stał się łatwym celem dla jadącego z tyłu Maksa Verstappena, który takich prezentów z reguły nie marnuje.
Efekt był taki, że na prowadzeniu znalazł się Charles Leclerc, a za jego plecami jechali Verstappen i Hamilton.
Wielokrotni mistrzostwie świata słusznie zwracali uwagę, że Monakijczyk powinien oddać pozycję, tym bardziej, że przed wyścigiem kwestia zachowania kierowców na pierwszym okrążeniu była omawiana, a dyrektor wyścigu wystosował stosowane wytyczne.
Mimo to Leclerc nie zdecydował się oddawać pozycji, licząc, że potencjalną karę będzie mógł ograniczyć, korzystając z czystego powietrza, jadąc na czele wyścigu.
Sędziowie uznali, że kierowca Ferrari zasłużył na 5 sekund kary, które po odstaniu w boksie podczas pierwszego pit stopu, zepchnęły go za Verstappena.
Lewis Hamilton mimo iż w pozostałej części wyścigu pojawiła się zarówno czerwona flaga, jak i wyjechał samochód bezpieczeństwa nie był w stanie znaleźć sposobu na wyprzedzenie kierowcy Red Bulla i na metę wjechał tuż za nim, na drugiej pozycji.
Zaraz po opuszczeniu bolidu przyznał też, że walka z Leclerkiem kosztowała go zwycięstwo.
"To był naprawdę trudny dzień" mówił 7-krotny mistrz świata. "Myślę, że mieliśmy dziś tempo pozwalające wygrać, ale tym razem się nie udało. Omówimy to we własnym gronie i zastanowimy się, co możemy zrobić za kulisami."
Brytyjczyk nie omieszkał też zwrócić uwagi, że w zeszłym roku za podobne przewinienie otrzymał od sędziów 10 sekund kary.
"Oczywiście w zeszłym roku dostałem 10-sekundową karę za dokładnie taki sam manewr, jaki on wykonał. Ostatecznie to właśnie ta sytuacja pozbawiła nas dziś zwycięstwa i uważam, że zdecydowanie musimy odbyć poważne rozmowy za kulisami."
Charles Leclerc z kolei bagatelizował sprawę, wskazując, że obaj przestrzelili hamowanie do "czwórki" i nie doszło do kontaktu między nimi.
"Oczywiście porozmawiamy o tym" mówił. "Nie wiem, czy był bardzo niezadowolony z tego, co zrobiłem, ponieważ uważam, że również jego manewr był na granicy przepisów. Myślę, że być może bardziej zdenerwowała go cała sytuacja i sposób, w jaki została rozstrzygnięta w zakrętach 4 - 5, w tym nałożenie kary i tak dalej. Z pewnością o tym porozmawiamy."
Monakijczyk nie miał sobie nic do zarzucenia, przyznając, że zespół nie wdrożył żadnych poleceń zespołowych, które uniemożliwiłyby mu rywalizację z partnerem na torze.
"Chodzi o to, że walczymy o zwycięstwo, więc oczywiście zarówno z jego strony, jak i z mojej margines błędu jest bardzo niewielki" tłumaczył. "Ostatecznie obaj popełniliśmy błąd przy dojeździe do zakrętu 4. Nie doszło między nami do żadnego kontaktu. Obaj pojechaliśmy prosto, co dało Maksowi okazję do wyprzedzenia."
"Nie sądzę więc, żeby należało robić z tego aż tak dużą sprawę. Oczywiście było blisko w zakrętach 1, 2 i 3, ale spodziewałem się, że walka o prowadzenie będzie właśnie tak wyglądać."
"W zakręcie 5 obaj popełniliśmy błąd. Ja zapłaciłem za to karą, można dyskutować, czy była ona odpowiednia, natomiast Lewis stracił pozycję na wyjściu z zakrętu 5, gdy wyprzedził go Max."
Leclerc przyznał również, że kwestia tego co ma zrobić po swoim wyjeździe poza tor była podda dyskusji w komunikacji radiowej, ale sytuację skomplikował fakt, że Max Verstappen przedzielił kierowców Ferrari.
"Krótko porozmawialiśmy z zespołem, żeby spróbować zrozumieć sytuację. Zapytałem: 'Co powinienem teraz zrobić?', ale takie decyzje są zawsze bardzo trudne."
"W takich okolicznościach można się spodziewać, że trzeba będzie coś zrobić, ale czy oddać pozycję na rzecz drugiego, czy trzeciego miejsca… Ostatecznie kontynuowałem jazdę."
"Z pewnością będzie to jeden z tematów podczas najbliższej odprawy kierowców" przyznawał.
© Pirelli


02.11.2026 09:36
4
0
Vettel, Sainz, Hamilton. Chaelesowi weszło to w nawyk że nie widzi nic złego. Za długo Ferrari dmuchało i chuchało na niego żeby tylko mu pasowało
02.11.2026 09:40
2
0
Mogli by mieć spokojnie P1 i P2 ale Charls nie widzi w tym nic złego
02.11.2026 09:42
2
0
Jestem ciekawy czy jesli on byłby pierwszy, i Hamilton tak postąpił to narracja byłaby taka sama? Tracą cenne punktu w obu klasyfikacjach,i nic sie nie stało. Wspaniale doprawdy pełen profesjonalizm.
02.11.2026 10:04
0
1
Przecież to Hamilton nie umie się zachować podczas walki. To on ich wywiózł. Więc nie potrafi się zachować to zakazać atakowania go. Super
02.11.2026 10:05
2
0
Leclerc, a może Ekler z budyniem? 😉
Powoli zaczynam mieć coraz większe wątpliwości co do talentu Charlesa. Jasne, jest szybki, potrafi poskładać świetne okrążenie w kwalifikacjach, a i wygrywać przecież umie. Tylko jakoś nie widzę w nim jeszcze tego gościa, który jest gotowy wziąć zespół na plecy, pociągnąć go za sobą i realnie poprowadzić do mistrzostwa.
Za dużo błędów, za dużo momentów, w których sam sobie komplikuje życie. Mam wrażenie, że problemem może być też cała sytuacja w Ferrari. Być może Charles przez lata przyzwyczaił się do roli naturalnego lidera, a tu nagle do jego ogródka wprowadził się Hamilton – z siedmioma tytułami na koncie i zupełnie innym bagażem doświadczeń. Ale z drugiej strony najważniejszym punktem odniesienia dla każdego kierowcy jest kolega z zespołu. To z nim trzeba wygrać, zanim zacznie się myśleć o całej reszcie stawki.
Swoją drogą, samo Ferrari też momentami zachowuje się dość dziwnie. Rozumiem tę całą narrację o równych szansach i walce na torze, bla, bla, bla... Ale gdzieś trzeba też umieć myśleć strategicznie. Jeśli chce się budować zespół zdolny do wygrywania mistrzostw, to nie wystarczy dać kierowcom bolid i powiedzieć: panowie, teraz radźcie sobie sami. Trzeba wiedzieć, wokół kogo i jak ten zespół budować.
02.11.2026 10:05
2
0
Ten cymbał nie wziął pod uwagę tego że ham wyjechał poza tor własnie dlatego żeby uniknąć z tym cymbałem kolizji? On ma 19 lat i myśli że wyścig wygrywa się w pierwszym zakręcie?russel za umyślne wstrzymywanie stawki w monako w zeszłym roku dostał 10 sek kary, ten umyślnie nie oddał pozycji i dostał 5 sek. ham w zeszłym roku jak sam powiedział, ze zyskał pozycje jadąc przez trawnik i dostał 10 ja pie....e
02.11.2026 10:13
0
Leglerg podąża ścieżką Ogona i tak samo skończy. Kolejny wyścig zaprzepaszczony, który to już w tym sezonie przez niego, jak nie da się słownie dotrzeć przy ilu to już 'wewnętrznych rozmowach' to trzeba go zawiesić na wyścig. Nie może być tak że no-name ciągle sabotuje 7-krotnego i cały zespół tylko przez swój kaprys i charakter.
02.11.2026 10:14
0
Majac 1,2 na pierwszych zakretach wdajmy sie w przepychanke z zespolowym kolega, probujac wyprzedzac po zewnetrznej, majac cala reszte stawki na skrzyni biegow... co mogloby pojsc nie tak. Spartolil to koncertowo. To byl zakret Lewisa dlatego sedziowie przywalili mu kare, i nawet gdyby Lewis zaciesnil i zmiescil sie w torze, to i tak dla Lec nie bylo tam miejsca. No i zamiast dowiezc 1,2 (walczyc miedzy soba o wygrana mogli pozniej, w dalszej czesci wyscigu) to dowiezli 2, 4. Traca punkty zawodowo, zupelnie jak ostatnio.
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się